21 października 2014 roku
poczta
zaloguj się
 
Poczet Lekarzy
medycyna praktyczna dla pacjentów

Stomatolog dziecięcy Słupsk

Parametry wyszukiwania:

Profile lekarzy i opisy placówek medycznych są całkowicie bezpłatne
 Wszyscy  A B C Ć Č D E F G H I J K L Ł M N O P Q R S Ś T U V W Y Z Ź Ż

Wyniki wyszukiwania

Brak lekarzy spełniających wybrane kryteria.

Poczet Lekarzy zawiera wyłącznie wizytówki stworzone przez lekarzy. Jesteś lekarzem i nie ma Cię w bazie: stwórz wizytówkę!

Przeczytaj też

  • Zaćma - obniżka wyceny powoduje obniżenie jakości zabiegu
    Obniżona w 2014 r. wycena procedury usunięcia zaćmy w wielu przypadkach powoduje obniżenie jakości zabiegu - mówi Małgorzata Pacholec, dyrektor Polskiego Związku Niewidomych.
    Więcej

    Obniżona w 2014 r. wycena procedury usunięcia zaćmy w wielu przypadkach powoduje obniżenie jakości zabiegu. Dotyczy to głównie wykorzystywanych materiałów, w szczególności soczewek wewnątrzgałkowych - mówi Małgorzata Pacholec, dyrektor Polskiego Związku Niewidomych.

    - Już teraz, dla wielu ośrodków cena stanowi podstawowe kryterium wyboru soczewek. Dalsze obniżanie wyceny doprowadziłoby do sytuacji, że polscy pacjenci mieliby wszczepiane soczewki najniższej jakości – dodaje.

    I tłumaczy, że oficjalna interpretacja przepisów nie pozwala pacjentom na dopłacanie do soczewek bardziej zaawansowanych technologicznie w ramach NFZ. To oznacza, że albo zgodzą się na finansowane przez Fundusz soczewki o gorszym standardzie, albo zapłacą za cały zabieg z własnej kieszeni.

  • Polski pacjent ma prawo do leczenia okulistycznego na najwyższym poziomie
    Nie wolno niszczyć w okulistyce tego, co dobrze działa. Należy zagwarantować pacjentom te same prawa, jakie uzyskują lecząc się za granicą – uważa Andrzej Mądrala, wiceprezydent Pracodawców RP.
    Więcej

    Nie wolno niszczyć w okulistyce tego, co dobrze działa. Należy zagwarantować pacjentom te same prawa, jakie uzyskują lecząc się za granicą.

    Fot. Bartłomiej Barczyk / Agencja Gazeta

    Okulistyka jest tą z dziedzin medycyny, gdzie w ostatnim dziesięcioleciu odnotowaliśmy trudny do przecenienia postęp wiedzy, umiejętności i technologii. Operacje z wykorzystaniem laserów femtosekundowych, soczewek optymalizujących jakość widzenia, a także postęp w leczeniu zwyrodnienia plamki żółtej i mikrochirurgia siatkówki – lista zaawansowanych terapii dostępnych dla polskich pacjentów nie różni się od tego, co oferują zagraniczne, wiodące ośrodki okulistyczne, a niejednokrotnie tę ofertę przekracza.

    Ta sytuacja nie jest dziełem przypadku. To wynik przemyślanych decyzji w obszarze zdrowia publicznego, w których kierowano się docenieniem roli wzroku w życiu obywateli, jego znaczenia w realizacji strategii włączenia społecznego i trwałego wzrostu gospodarczego poprzez przedłużoną aktywność zawodową i społeczną. Przed laty dostrzeżono także osobisty dramat, jaki powoduje utrata widzenia, wobec której państwo nie może pozostać obojętne. Dziś ten niezaprzeczalny sukces współczesnej Polski próbuje się zniweczyć podejmując debatę o zawyżonej wycenie w okulistyce, o niskiej dostępności leczenia, o potrzebach innych działów medycyny.

    To oczywiste, że państwo potrzebuje więcej środków na zaspokojenie ogółu potrzeb zdrowotnych obywateli. Ale powinno ich szukać nie tam, gdzie dany sektor ochrony zdrowia stanął na wysokości zadania, tylko w tych obszarach, gdzie występuje marnotrawstwo, brak umiejętności wykorzystania potencjału, czy oczywistych rozwiązań.

    Przypomnijmy, że wycena operacji okulistycznych i tak uległa w tym roku znaczącej obniżce, która już teraz zagraża trwałości osiągniętych rezultatów. Naiwna myśl, że dalsza jej redukcja spowoduje wzrost liczby osób korzystających z opieki, jest w istocie rzeczy nadzwyczaj groźna dla pacjenta.

    Jako Pracodawcy Rzeczypospolitej Polskiej musimy przypomnieć, że medycyna, czy tego chcemy, czy nie, rządzi się prawami ekonomii. Jeśli znacząco obniża się wycenę poniżej progu kosztowego, musi to powodować gwałtowny i niekontrolowany spadek jakości i bezpieczeństwa pacjenta. Na to nie może być zgody.

    Państwo polskie, niestety, nie pierwszy raz nie stroni od hipokryzji. Ministerstwo Zdrowia stanowczo odmawia dyskusji o współpłaceniu, w tle czego pobrzmiewają argumenty o równości i sprawiedliwości społecznej. Godzi się jednocześnie w majestacie sejmowych trybun, aby takie współpłacenie było dopuszczalne tuż za granicami kraju. Dzięki mechanizmowi refundacji leczenia do wysokości cen w Polsce pacjent, leczący się w Czechach czy na Słowacji, może dopłacić relatywnie niewielką kwotę, aby istotnie podnieść standard leczenia. Takie samo działanie w kraju, u polskiego świadczeniodawcy, generującego polski produkt narodowy i płacącego polskie podatki, jest już niedopuszczalne. Taki pacjent musi ponieść pełną odpłatność, aby skorzystać z podwyższonej jakości, do której ma konstytucyjne prawo.

    Pracodawcy RP nie godzą się, aby przedwyborczy populizm łamał elementarne prawa pacjenta i dobro polskich przedsiębiorców. Polski pacjent ma mieć takie samo prawo do współpłacenia za leczenie w Polsce, jakie uzyskał w przypadku leczenia za granicą. Ma to znaczenie tak dla okulistyki, jak i dla całego sektora, gdyż cywilizuje relacje pacjenta z lekarzem i świadczeniodawcą udostępniając mu terapie, na które nie było go dotąd stać, nie naruszając przy tym ograniczonego budżetu NFZ.

  • 100 tys. pacjentów z zaćmą wyleczy się za granicą?
    Według szacunków Jarosława Pawlińskiego, dyrektora generalnego klinik okulistycznych Lexum, w ciągu najbliższych kilku lat tylko zagraniczne operacje usuwania zaćmy uszczuplą budżet Narodowego Funduszu Zdrowia o 230 mln zł.
    Więcej

    Fot. Wojciech Surdziel / Agencja Gazeta

    Według szacunków Jarosława Pawlińskiego, dyrektora generalnego klinik okulistycznych Lexum, w ciągu najbliższych kilku lat tylko zagraniczne operacje usuwania zaćmy uszczuplą budżet Narodowego Funduszu Zdrowia o 230 mln zł. Po nowy, lepszy, wzrok, jego zdaniem, wyjedzie nawet 100 tys. chorych - pisze "Puls Biznesu".

    — Dzisiaj na operację czeka około pół miliona osób. Kolejki [średnio półtora roku — red.] są w całej Polsce, a dla pacjenta każdy dodatkowy miesiąc oczekiwania to ryzyko pogłębienia choroby. Spodziewam się więc, że wielu chorych zechce je ograniczyć, szczególnie ci, którzy mieszkają do 100 km od południowej czy zachodniej granicy — uważa Pawliński.

    Jego zdaniem, czeskie kliniki już przygotowują się do przyjęcia polskich pacjentów. Powstały nawet nowe placówki przy granicy, często z polskimi lekarzami, pielęgniarkami i obsługą administracyjną.

  • Blisko pół miliona Polaków w kolejce na operację zaćmy
    W Polsce wykonuje się ponad dwa razy mniej zabiegów usunięcia zaćmy, niż wynosi średnia w UE. Na tę operację czeka niemal 500 tys. Polaków, a średni czas oczekiwania wynosi 500 dni – alarmowali w czwartek lekarze na konferencji prasowej w stolicy.
    Więcej

    Fot. Krzysztof Koch / Agencja Gazeta

    W Polsce wykonuje się ponad dwa razy mniej zabiegów usunięcia zaćmy, niż wynosi średnia w UE. Na tę operację czeka niemal 500 tys. Polaków, a średni czas oczekiwania wynosi 500 dni – alarmowali w czwartek lekarze na konferencji prasowej w stolicy.

    Eksperci podkreślali, że jeżeli nakłady na finansowanie tych zabiegów nie wzrosną, to w 2020 r. kolejka oczekujących pacjentów wyniesie już 1 mln - ze względu na starzenie się społeczeństwa liczba przypadków zaćmy będzie bowiem stale rosła.

    „Szacuje się, że w Polsce zaćmę ma od 800 tys. do ponad 1160 tys. osób. Biorąc pod uwagę kontrakty z Narodowym Funduszem Zdrowia, możemy rocznie zoperować tylko ok. 20% z nich plus 15% dodatkowo w placówkach prywatnych” – powiedziała prof. Iwona Grabska-Liberek, kierownik kliniki okulistyki Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego w Warszawie, prezes-elekt Polskiego Towarzystwa Okulistycznego. Według niej w 2013 r. zaćmę zoperowano u ok. 180 tys. pacjentów. „W Europie nigdzie nie czeka się tak długo na wykonanie operacji zaćmy jak w Polsce” - dodała.

    Specjalistka przypomniała, że zgodnie z nowym projektem rozporządzenia ministra zdrowia (z dnia 12.08.2014 r.) do leczenia zaćmy ze środków publicznych kwalifikować mieliby się jedynie pacjenci, których ostrość wzroku nie przekroczy 0,4. Zaznaczyła, że Polskie Towarzystwo Okulistyczne ocenia to kryterium jako „bardzo złe”.

    Jak wyjaśnił dr Andrzej Dmitriew z Katedry i Kliniki Okulistyki Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu, taka ostrość wzroku oznacza, że pacjent ma zachowane 40% prawidłowego widzenia. „Taka osoba ma problem z rozpoznaniem twarzy, może mieć problem z nalaniem wody do szklanki i wieloma innymi prozaicznymi sytuacjami życiowymi" – tłumaczył specjalista.

    Prof. Grabska-Liberek dodała, że zaćma coraz częściej dotyczy osób aktywnych zawodowo, ponieważ przesuwa się nasz wiek emerytalny. „Tymczasem taka ostrość widzenia wyklucza kompletnie u pacjentów możliwość pracy zawodowej” - powiedziała.

    Zaznaczyła, że nie ma kraju europejskiego, w którym finansowanie operacji zaćmy ze środków publicznych byłoby uzależnione od sztywno ustalonej granicy ostrości widzenia. „Zaćmę operuje się w momencie, gdy – w ocenie pacjenta - wpływa ona istotnie na pogorszenie ostrości widzenia” – wyjaśnił dr Dmitriew.

    W odpowiedzi na pytanie o to, czy zaproponowane przez MZ kryterium kwalifikacji do zabiegu usunięcia zaćmy zostanie wprowadzone, rzecznik prasowy resortu Krzysztof Bąk poinformował, że obecnie trwa analiza uwag zgłoszonych w toku konsultacji publicznych do tego projektu oraz ustalanie ostatecznego kształtu rozporządzenia. Zapewnił, że na tym etapie procesu legislacyjnego kryterium kwalifikacji do zabiegu usunięcia zaćmy jest jedynie propozycją.

    Specjaliści obecni na czwartkowej konferencji podkreślali, że zaćma jest najczęstszym powodem pogorszenia widzenia u osób po 60.-70. roku życia; odpowiada łącznie za 50% przypadków ślepoty.

    „Na szczęście okulistyka jest obecnie na takim poziomie, że nawet w najbardziej zaawansowanych przypadkach zaćmy, kiedy pacjent praktycznie nie widzi już światła, jesteśmy w stanie przywrócić mu wzrok – albo całkowicie, albo w dużej części” – zaznaczył dr Dmitriew.

    Wyjaśnił, że sama operacja usunięcia zaćmy, która polega na zastąpieniu zmętniałej soczewki pacjenta sztuczną, trwa ok. 15-30 minut. Specjalistyczna aparatura pozwala wykonywać jedynie małe nacięcie powierzchni oka rzędu 2 mm.

    Poza tym wszczepiając sztuczną soczewkę nie tylko usuwa się zaćmę, ale można też zastosować soczewkę korygującą różne inne wady wzroku, jak krótko- czy dalekowzroczność bądź astygmatyzm - wymieniali eksperci. Nie są to jednak soczewki finansowane przez NFZ.

    „Niestety, w naszym systemie opieki zdrowotnej paradoksem jest to, że osoba ubezpieczona, która ma prawo do wykonania operacji usunięcia zaćmy w ramach NFZ, nie może dopłacić za wszczepienie soczewki, która dodatkowo skoryguje u niej np. astygmatyzm” – powiedział dr Dmitriew. Według niego pacjent jest skazany bądź na wszczepienie standardowej soczewki, bądź musi ponieść koszty całej operacji, choć przysługuje mu sfinansowanie jej ze środków publicznych.

    „Pojawia się pytanie, dlaczego pacjent może po operacji pójść do optyka i zapłacić za okulary korygujące, a nie może dopłacić do soczewki, która rozwiązałyby mu problem na całe życie” – zastanawiał się specjalista.

    Na pytanie, dlaczego chorzy nie mogą dopłacać do lepszych soczewek, Sylwia Wądrzyk z Biura Prasowego NFZ poinformowała, że ustawa o świadczeniach zdrowotnych finansowanych ze środków publicznych nie przewiduje – z pewnymi wyjątkami - możliwości współpłacenia czy dopłaty do świadczeń finansowanych przez Fundusz.

  • Ośrodek dla niewidomych dzieci dzięki unijnym środkom
    Szkoła podstawowa i gimnazjum oraz pion terapeutyczny znajdą się w nowoczesnym Regionalnym Ośrodku Pomocy Niewidomym i Niedowidzącym, który powstanie wkrótce dzięki środkom unijnym w Ziemięcicach w powiecie tarnogórskim (Śląskie). Koszt przedsięwzięcia to 12 mln zł.
    Więcej

    Szkoła podstawowa i gimnazjum oraz pion terapeutyczny znajdą się w nowoczesnym Regionalnym Ośrodku Pomocy Niewidomym i Niedowidzącym, który powstanie wkrótce dzięki środkom unijnym w Ziemięcicach w powiecie tarnogórskim (Śląskie). Koszt przedsięwzięcia to 12 mln zł. Prace mają się rozpocząć już w październiku. Dzieci będą mogły rozpocząć naukę 1 września 2016 r.

    „W związku z oszczędnościami, które powstały wskutek uwolnienia środków z już zakończonych projektów w obszarze wsparcia infrastruktury edukacyjnej, zarząd województwa śląskiego postanowił wybrać projekt z listy rezerwowej” – powiedziała rzecznik Urzędu Marszałkowskiego w Katowicach Aleksandra Marzyńska.

    Placówka będzie kształcić dzieci i młodzież z obszaru całego województwa, która są niewidome i niedowidzące, ze sprzężoną niepełnosprawnością. Poza kształceniem, zapewni również rehabilitacją, opiekę i pielęgnację, wyżywienie i oraz zakwaterowanie dla podopiecznych i ich opiekunów. Możliwość kształcenia w ośrodku otrzyma 69 dzieci, z czego 36 zostanie zakwaterowanych w internacie.

    Budowa ośrodka w Ziemięcicach to projekt złożony przez Regionalną Fundację Pomocy Niewidomym z Chorzowa w naborze organizowanym jeszcze w 2008 r.

    „Zarząd województwa - mając na względzie wsparcie w pierwszej kolejności projektów, które kompleksowo rozwiązują problemy społeczne, czyli realizują nie tylko cele edukacyjne, ale również wpływają na poprawę warunków życia osób niepełnosprawnych – zdecydował o wyborze tego projektu z listy rezerwowej” – podkreśliła Marzyńska.

    Jak poinformował prezes fundacji Norbert Galla, w ramach inwestycji planuje się budowę szkoły z pionem terapeutycznym wraz z niezbędną infrastrukturą. Obiekt jest tak projektowany, aby w przyszłości możliwa była jego rozbudowa. Będzie się składał się z segmentu głównego z pomieszczeniami szkoły podstawowej oraz gimnazjum. Powstanie także pion terapeutyczny, część administracyjna i część techniczno-gospodarcza oraz internat.

    Budowa Regionalnego Ośrodka Pomocy Niewidomym i Niedowidzącym w Ziemięcicach jest wzorowana na rozwiązaniu niemieckiej Fundacji Instytutu Niewidomych Würzburg. Specyfiką ośrodka będzie podział budynku na moduły, każdy przeznaczony dla poziomu edukacji - określonej grupy wiekowej i dostosowany do jej rozwoju.

    Dla wszystkich dzieci dostępne będą pomieszczenia do terapii wzroku, pomieszczenia do terapii indywidualnej, pomieszczenie jadalne. Budynki będą w całości dostępne dla osób niepełnosprawnych, w szczególności poruszających się na wózkach inwalidzkich. Wokół ośrodka powstanie także park, boiska sportowe oraz tereny rekreacyjne.

    Realizacja tej inwestycji ma zwiększyć szanse młodzieży niepełnosprawnej na zdobycie kwalifikacji zawodowych oraz osiągnięcie maksymalnej samodzielności, a także na integrację społeczną.

    Założona w 1991 roku Regionalna Fundacja Pomocy Niewidomym w Chorzowie zajmuje się kompleksową rehabilitacją oraz wczesnym wspomaganiem rozwoju psychoruchowego dzieci niewidomych i niedowidzących ze sprzężoną niepełnosprawnością. W swoich placówkach lub w przestrzeni domowej tworzy przyjazne warunki rozwoju dla dzieci, którym dysfunkcje wzroku znacznie ograniczają poznawanie świata. Rehabilitacja psychologiczna, pedagogiczna, okulistyczna, neurologiczna i logopedyczna prowadzona jest na poziomie możliwości dziecka w jego środowisku domowym lub w placówce opiekuńczej.