30 maja 2015 roku
poczta
zaloguj się
 
Poczet Lekarzy
medycyna praktyczna dla pacjentów

Reumatolog Rzeszów

Parametry wyszukiwania:

 Wszyscy  A B C Ć Č D E F G H I J K L Ł M N O P Q R S Ś T U V W Y Z Ź Ż

Wyniki wyszukiwania

   Dalej »
Lekarz Małgorzata Bijak

Internista, Pediatra, Reumatolog

Choroby wewnętrzne, Pediatria, Reumatologia

Lekarz Grażyna Czajak-Rogala

Internista, Reumatolog

Choroby wewnętrzne, Reumatologia

Lekarz Marek Godek

Internista, Reumatolog

Choroby wewnętrzne, Reumatologia

Lekarz Grażyna Janicka

Internista, Reumatolog

Choroby wewnętrzne, Reumatologia

Lekarz Małgorzata Partyka

Internista, Lekarz rodzinny, Reumatolog

Choroby wewnętrzne, Medycyna rodzinna, Reumatologia

Lekarz Bożena Pniak

Internista, Reumatolog

Choroby wewnętrzne, Reumatologia

Lekarz Stanisław Synowiec

Internista, Lekarz rodzinny, Reumatolog

Choroby wewnętrzne, Medycyna rodzinna, Reumatologia

   Dalej »

Poczet Lekarzy zawiera wyłącznie wizytówki stworzone przez lekarzy. Jesteś lekarzem i nie ma Cię w bazie: stwórz wizytówkę!

Przeczytaj też

  • Jak przechytrzyć ból stawów
    Lek przeciwbólowy, za którego sprawą organizm wolniej pozbywać się będzie swoich naturalnych związków uśmierzających ból, opracowali badacze m.in. z Krakowa. Środek ten pomóc ma cierpiącym na chorobę stawów. Wyniki są obiecujące: szczury, którym podaje się ten związek, przestają oszczędzać chorą łapę.
    Więcej

    Lek przeciwbólowy, za którego sprawą organizm wolniej pozbywać się będzie swoich naturalnych związków uśmierzających ból, opracowali badacze m.in. z Krakowa. Środek ten pomóc ma cierpiącym na chorobę stawów. Wyniki są obiecujące: szczury, którym podaje się ten związek, przestają oszczędzać chorą łapę.

    Chrząstki są amortyzatorami naszego szkieletu - sprawiają, że kości podczas ruchu są osłaniane i nie dotykają się nawzajem. Jeśli jednak komórki tkanki chrzęstnej nie namnażają się dość szybko, kości zaczynają ocierać się o siebie i odsłaniają się w nich zakończenia włókien nerwowych. A wtedy każdy ruch powodować może ból. Osteoartroza - która jest jedną z form artretyzmu - prowadzi właśnie do degradacji chrząstki. Najczęściej przejawia się to jako przewlekły ból w obrębie stawów kolanowych czy biodrowych. Zespół polskich i włoskich naukowców opracował lek, który pomoże w walce z tym bólem.

    Osteoartroza w znacznej mierze dotyka osoby starsze, po 65. roku życia. Na rozwój choroby zwyrodnieniowej stawów wpływają czynniki biomechaniczne i biochemiczne oddziałujące na chrząstkę stawową. Ponadto czynnikami sprzyjającymi rozwojowi choroby są: zaawansowany wiek, płeć żeńska, wrodzone lub nabyte defekty w obrębie stawów, nadwaga, uprawianie sportu szczególnie obciążającego stawy (np. balet, piłka nożna), predyspozycje genetyczne, zaburzenia metaboliczne i hormonalne.

    Na razie niewiele wiadomo o tym, jak zapobiegać tej chorobie i jak leczyć jej przyczyny. Badania zespołu z Instytutu Farmakologii PAN w Krakowie, przeprowadzone we współpracy z badaczami z Laboratorium Mikrotomografii Wydziału Informatyki i Nauki o Materiałach Uniwersytetu Śląskiego oraz naukowcami z Włoch, dotyczące tego problemu ukażą się w maju w czasopiśmie "Pain" (doi: 10.1097/j.pain.0000000000000132). Autorzy opracowali sposób radzenia sobie z bólem w tej chorobie. Co więcej, ich badania rzucają światło na molekularne mechanizmy powstawania bólu i uśmierzania go w osteoartrozie. Dalsze prace być może pomogą w leczeniu przyczyn tej choroby, nie tylko w łagodzeniu jej objawów.

    Podejście do uśmierzania bólu, jakie opracowali badacze z Polski i Włoch, jest nowatorskie w odniesieniu do tej choroby. Choremu nie podaje się związku, który bezpośrednio uśmierza ból, ale który wzmacnia działanie substancji powstających w organizmie ludzkim. Lek sprawi, że organizm wolniej będzie pozbywać się naturalnych związków łagodzących ból, w tym wypadku endokanabinoidów, a zwłaszcza anandamidu.

    "Anandamid, który wykazuje działanie przeciwbólowe, w warunkach fizjologicznych występuje w organizmie w małych ilościach, ale jest dodatkowo syntetyzowany na żądanie, w momencie, kiedy pojawia się uszkodzenie komórek lub ból" - powiedziała kierująca tymi badaniami, dr hab. Katarzyna Starowicz-Bubak z Instytutu Farmakologii PAN. Ten naturalny związek osłabiający ból nie krąży jednak w organizmie w nieskończoność. W komórkach są bowiem obecne enzymy FAAH, które na bieżąco anandamid rozkładają, powodując w konsekwencji nawrót bólu.

    Jednak zablokowanie enzymów rozkładających anandamid nie rozwiązuje problemu. Badania dowiodły bowiem, że nasz organizm ma ogromne możliwości adaptacyjne. Jeśli całkiem zablokuje się enzymy FAAH i ból powraca, organizm uruchamia plan B - anandamid rozkładany jest w inny sposób, innymi ścieżkami. Dr hab. Starowicz-Bubak podkreśla, że może to wiązać się z aktywacją alternatywnych ścieżek degradacji anadamidu po całkowitym zablokowaniu enzymu FAAH oraz z faktem, że niektórzy agoniści receptorów kanabinoidowych, jak anandamid, mogą również pobudzać receptor waniloidowy TRPV1, którego aktywacja może potęgować odczuwanie bólu. Naukowcy wzięli ten plan B pod uwagę i zaprojektowali lek, który zablokuje ścieżkę rozkładu anandamidu i jednocześnie uniemożliwi działanie związków mogących nasilać ból. Badacze z Polski i Włoch opracowali substancję, która blokuje enzymy FAAH, a przez to przedłuża życie naszych naturalnych związków przeciwbólowych, ale równocześnie hamuje alternatywną ścieżkę metabolizmu anadamidu prowadzącą do nasilania bólu. Dzięki temu stężenie anandamidu będzie wyższe i tylko w miejscu, w którym powstaje ból.

    Ból jest doznaniem subiektywnym i nie dysponujemy narzędziami umożliwiającymi obiektywną ocenę stopnia nasilenia bólu. Dlatego opracowano m.in. różne skale czy kwestionariusze, aby określić nasilenie bólu. Pacjenta można zapytać, co czuje, natomiast kiedy bada się poziom bólu u zwierząt - trzeba stosować inne, bardziej pośrednie metody. Badacze śledzą i analizują np. sposób poruszania się zwierząt z osteoartrozą. Takie zwierzę unika obciążania chorej łapy. Ślady szczura i siłę nacisku na podłoże mierzy elektroniczna mata umieszczona w klatce. Dzięki niej wiadomo, czy po zastosowaniu leku szczur ma mniejsze problemy z poruszaniem się. Okazuje się, że po zastosowaniu nowego związku przeciwbólowego szczur chętniej obciąża łapę, co może świadczyć o osłabieniu bólu.

    Naukowcy z IF PAN chcą kontynuować te badania, ale także poszerzyć je o opisanie markerów osteoartretyzmu, które wskazywałyby na początki tej choroby. Być może dzięki temu uda się zapobiegać chorobie i zwalczać ją w zalążku.

  • Posiadamy leki, które 50 lat temu były marzeniem
    Jesteśmy w stanie nowoczesnymi metodami immunologicznymi bardzo dokładnie monitorować to, co się dzieje z pacjentem i indywidualnie dobierać terapię – mówił na antenie RMF FM dr hab. Mariusz Korkosz, kierownik Oddziału Reumatologii Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie.
    Więcej

    Jesteśmy w stanie nowoczesnymi metodami immunologicznymi bardzo dokładnie monitorować to, co się dzieje z pacjentem i indywidualnie dobierać terapię – mówił na antenie RMF FM dr hab. Mariusz Korkosz, kierownik Oddziału Reumatologii Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie.

    Dr Mariusz Korkosz, kierownik Oddziału Reumatologii Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie, wyjaśniał w RMF FM, że zwykle to ból – najczęstszy objaw choroby zwyrodnieniowej – sprowadza pacjenta do lekarza. – Pacjent odczuwający dłużej niż kilka dni uporczywy ból, który się nasila i utrudnia funkcjonowanie, powinien przynajmniej zgłosić się do lekarza rodzinnego – mówił ekspert. – Chodzi o to, żeby lekarz rodzinny zdecydował, czy potrzebna jest diagnostyka, czy wystarczy zastosować leki przeciwbólowe i przeciwzapalne.

    Dr Korkosz podkreślił, że w ostatnich dziesięciu latach dokonał się ogromny przełom w reumatologii, szczególnie w farmakoterapii. – Obecnie posiadamy leki, które 50 lat temu były marzeniem – wyjaśniał. – Dostępne są leki, które bardzo precyzyjnie hamują kaskadę zapalną – są to zarówno leki syntetyczne, jak i biologiczne. W związku z tym pacjentów, którzy chorują teraz na choroby reumatyczne, jesteśmy w stanie uchronić od inwalidztwa, co było niemożliwe jeszcze 40-50 lat temu.

    W reumatologii z powodzeniem korzysta się obecnie z metod niegdyś zarezerwowanych dla innych dyscyplin (zwłaszcza chorób wewnętrznych): rezonansu magnetycznego, tomografii komputerowej, scyntygrafii, badań radioizotopowych. Jak wyjaśniał ekspert, dzięki temu lekarze mają „wgląd” w toczącą się chorobę, mogą ją monitorować dużo skuteczniej i indywidualnie dobierać terapię, nowe metody diagnostyczne – immunologiczne i obrazowe – umożliwiają skuteczniejsze leczenie.

    – Nasi pacjenci coraz więcej czytają, coraz więcej wiedzą, i to dla nas jest dobra wiadomość. Nie mamy w tej chwili takiego modelu, że lekarz decyduje o tym, co się dzieje z chorym – wyjaśniał dr Korkosz. – Poważne decyzje dotyczące diagnostyki, terapii, zabiegów chirurgicznych przedyskutowujemy z pacjentem jako osobą najbardziej zainteresowaną. To poprawia jakość współpracy i wydaje się, że również pacjenci są zadowoleni z tego, że mogą brać czynny udział w procesie leczenia.

  • „RZS. Porozmawiajmy” - pacjent i lekarz razem ku skutecznej terapii
    Ponad połowa pacjentów chorych na reumatoidalne zapalenie stawów (RZS) stosuje się do zaleceń reumatologa w stopniu mniejszym niż 80%. Przyczyny takiego postępowania mogą leżeć w jakości komunikacji pomiędzy lekarzem i pacjentem.
    Więcej

    Ponad połowa pacjentów chorych na reumatoidalne zapalenie stawów (RZS) stosuje się do zaleceń reumatologa w stopniu mniejszym niż 80%. Nieprzestrzeganie wytycznych terapii to aktualnie jedno z największych wyzwań medycyny dotyczące wszystkich chorób przewlekłych. Przyczyny takiego postępowania mogą leżeć w jakości komunikacji pomiędzy lekarzem i pacjentem.

    Eksperci zajmujący się relacją terapeutyczną apelują, by obie jej strony wzięły za nią odpowiedzialność. Otwarta rozmowa o chorobie i przebiegu terapii jest kluczowa dla uzyskania maksymalnych efektów leczenia. Jest też jednym ze sposobów na zapobieganie poważnym konsekwencjom nieprawidłowo leczonego RZS.

    Zainagurowana w kwietniu 2015 r. kampania edukacyjna „RZS. Porozmawiajmy” realizowana przez firmę Roche pod patronatem portalu TacyJakJa.pl, Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Młodych z Zapalnymi Chorobami Tkanki Łącznej "3majmy się razem" oraz Fundacji „JaTyMy” ma na celu usprawnienie współpracy pomiędzy reumatologiem a pacjentem i polepszenie jakości życia chorych na RZS.

    Na RZS choruje w Polsce około 400 tys. osób. Jest to najczęściej diagnozowane schorzenie w grupie chorób reumatycznych. Choroba, mylnie postrzegana jako dotykająca jedynie osób starszych, jest zazwyczaj diagnozowana pomiędzy 30. a 50. rokiem życia, ale może wystąpić wcześniej, nawet u nastolatków. Pacjent i prowadzący go lekarz pozostaje zatem w długotrwałej relacji terapeutycznej.

    RZS wymaga leczenia przez całe życie. Skuteczna terapia polega na wczesnym zastosowaniu tzw. leków modyfikujących przebieg choroby (LMPCh, ang. Disease-Modifying Anti-Rheumatic Drugs, DMARDs). Celem jest osiągnięcie i utrzymanie remisji, czyli braku aktywności choroby, zapobieganie zmianom w budowie stawów, niepełnosprawności i możliwym powikłaniom.

    Jednak u części pacjentów nie udaje się uzyskać pożądanego efektu terapeutycznego lub występują działania niepożądane. W takich przypadkach zalecana jest terapia skojarzona, wykorzystująca różne kombinacje leków, o których decyduje lekarz.

    - Schemat leczenia RZS bywa skomplikowany i zależy od wielu czynników. Lekarz, biorąc pod uwagę wyniki badań oraz samopoczucie chorego, jego reakcje na leki, wpływ choroby na życie zawodowe czy plany osobiste, modyfikuje terapię tak, by była jak najlepsza dla danego pacjenta. W otwartej relacji pacjent - lekarz skuteczne leczenie jest łatwiejsze do osiągnięcia – podkreśla dr Bogdan Batko, Ordynator Oddziału Reumatologii Szpitala Specjalistycznego im. J. Dietla w Krakowie.

    Nieprzestrzeganie zaleceń lekarza obniża skuteczność terapii

    Ponad połowa chorych na RZS stosuje się do zaleceń terapeutycznych reumatologa w stopniu mniejszym niż 80%. Niekiedy chorzy nie przyjmują przepisanych leków w sposób regularny bądź bez konsultacji z lekarzem prowadzącym zmniejszają ich dobowe dawki. Dane z badań obserwacyjnych prowadzonych przez instytuty medyczne wskazują, iż po 5 latach terapii około połowa chorych przerywa leczenie LMPCh, najczęściej z powodu działań niepożądanych lub braku oczekiwanej skuteczności. Są jednak i tacy pacjenci, którzy przerywają przyjmowanie preparatu pomimo uzyskania maksymalnych efektów terapeutycznych lub zbliżenia się do tego celu.

    Otwarta komunikacja sposobem na maksymalizację efektów terapii

    Przyczyn niestosowania się do zaleceń lekarza można szukać w istniejącej niekiedy barierze w relacji pomiędzy lekarzem a pacjentem. Niejednokrotnie lekarz prowadzący używa zbyt fachowego języka albo przekazuje zdawkowe informacje, mając na uwadze ograniczony czas na jedną wizytę. Natomiast pacjent korzysta z dodatkowych źródeł informacji wprowadzających go w błąd albo próbuje leczyć się samodzielnie. Boryka się również z problemami o podłożu emocjonalnym, takimi jak obawa przed długotrwałym leczeniem, skutkami ubocznymi, także nieśmiałość albo brak zaufania do lekarza.

    - W przypadku chorób przewlekłych, leczonych do końca życia, pacjent i opiekujący się nim lekarz pozostają w długotrwałym kontakcie. Nie jest rzeczą dziwną, że pojawiają się trudności, które trzeba przełamywać, zwłaszcza kiedy jedna z tych osób zmaga się z poważną chorobą. Nad relacją w sytuacji terapeutycznej można pracować, do czego zachęcam obie strony – zauważa dr Tomasz Sobierajski, socjolog zdrowia, wykładowca w Instytucie Stosowanych Nauk Społecznych Uniwersytetu Warszawskiego.

    Koszty opieki nad chorymi na RZS

    Choroba nieleczona lub leczona nieprawidłowo prowadzi do niepełnosprawności z powodu uszkodzenia stawów i ograniczenia motoryki ciała, a nawet do przedwczesnej śmierci. Pacjenci w okresie długotrwałego leczenia korzystają z pomocy lekarzy, psychologów i rehabilitantów. Koszty wsparcia chorych na RZS obciążają prywatne budżety oraz instytucji państwowych (wydatki NFZ i ZUS). Poza bezpośrednimi kosztami, związanymi ze świadczeniami medycznymi i socjalnymi, społeczeństwo ponosi też pośrednie, do których zaliczyć można: koszty związane z utratą produktywności, nie wytworzonym dochodem narodowym, obciążenie finansowe rodziny chorego, utracone możliwości wykształcenia i zarobkowania itd.

    - Wszystkie te koszty, zwłaszcza społeczne można obniżać. Poprawa relacji na linii pacjent-lekarz jest istotnym elementem zwiększania efektywności leczenia reumatoidalnego zapalenia stawów – zaznacza Monika Zientek, Prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Młodych z Zapalnymi Chorobami Tkanki Łącznej "3majmy się razem".

    Kampania edukacyjna „RZS. Porozmawiajmy” realizowana przez firmę Roche pod patronatem portalu TacyJakJa.pl, Stowarzyszenia „3majmy się Razem” oraz Fundacji „Ja Ty My” ma na celu wsparcie osób chorych na RZS, które codziennie muszą stawić czoła trudnościom związanym z leczeniem. Założeniem prowadzonych działań jest zwrócenie uwagi osób chorych na RZS i lekarzy reumatologów na to, jak ważną rolę w leczeniu odgrywa otwarta rozmowa i uświadomienie, że każda strona ma istotny wkład w tą relację.

    W ramach kampanii odbędzie się seria wydarzeń skierowanych do pacjentów i środowiska medycznego. Specjalna instalacja w postaci sześcianu z pleksi, w którym sceny odgrywać będzie aktorka w roli chorej na RZS, obrazuje niewypowiedziane myśli i uczucia pacjenta oraz opiekującego się nim lekarza.

    Akcje pod hasłem „RZS. Porozmawiamy” odbędą się w tym roku w Ustroniu, Wrocławiu, Sopocie, Kołobrzegu, Lublinie i Warszawie.

  • Dzień Zdrowego Kręgosłupa w Krakowie
  • Zwiększa się zachorowalność na dnę moczanową
    Dna moczanowa przestała być chorobą elit, występuje coraz częściej i to we wszystkich środowiskach, nie tylko u ludzi zamożnych – powiedziała w poniedziałek podczas warsztatów dziennikarskich w Warszawie prof. Brygida Kwiatkowska z Instytutu Reumatologii.
    Więcej

    Dna moczanowa przestała być chorobą elit, występuje coraz częściej i to we wszystkich środowiskach, nie tylko u ludzi zamożnych – powiedziała w poniedziałek podczas warsztatów dziennikarskich w Warszawie prof. Brygida Kwiatkowska z Instytutu Reumatologii.

    Spotkanie zorganizowano z okazji opublikowania pierwszego w naszym kraju raportu Instytutu Ochrony Zdrowia w Warszawie - „Występowanie i leczenie dny moczanowej w Polsce. Analiza, wskazania, rekomendacje”. Wynika z niego, że w ostatniej dekadzie w najbardziej rozwiniętych krajach Europy zachorowalność na to schorzenie zwiększyła się dwukrotnie.

    Prof. Brygida Kwiatkowska z warszawskiego Instytutu Reumatologii stwierdziła, że w Europie największy wzrost odnotowano w Wielkiej Brytanii, gdzie odsetek chorych na dnę moczanową zwiększył się z 1,5 proc. do 3 proc. „Najczęściej chorują mężczyźni, którzy cierpią na tę chorobę sześć razy częściej niż kobiety. W Zjednoczonym Królestwie z tego powodu choruje już 6 proc. Brytyjczyków” – podkreśliła.

    W Stanach Zjednoczonych badania National Health and Nutrition Examination Survey wykazały, że o ile we latach 1988-1994 na dnę chorowało 2,7 proc. Amerykanów, to w okresie 2007-2008 odsetek wzrósł do 3,9 proc. Powodem jest wzrost dobrobytu, otyłość oraz starzenie się społeczeństw.

    W Polsce prawdopodobnie nie ma jeszcze tak dużego odsetka chorych. Prof. Kwiatkowska powiedziała dziennikarzowi PAP, że u nas nie przeprowadzono jeszcze dokładnych badań w tym zakresie. Raport przytacza jedynie wyniki sondażu przeprowadzonego we wrześniu 2014 r. wśród 1000 Polaków po 15. roku życia. Wynika z niego, że na dnę moczanową choruje w naszym kraju 1 proc. populacji, czyli co najmniej 380 tys. osób.

    Prof. Kwiatkowska podejrzewa, że liczba chorych na to schorzenie w naszym kraju może być jednak większa. W raporcie przyjęto, że u nas zachorowalność jest podobna jak w Niemczech, gdzie cierpi z tego powodu 1,4 proc. populacji. Oznacza to, że w Polsce może być około 420 tys. chorych. „Kłopot polega na tym, że choroba ta jest źle diagnozowana i leczona, zarówno z winy pacjentów, jaki i lekarzy” – podkreśliła.

    „Choroba powinna być leczona wraz z pojawieniem się pierwszego ataku choroby, który zwykle ustępuje w ciągu kilku dni, ale może trwać nawet dwa tygodnie” – powiedziała prof. Kwiatkowska. Konieczne jest zażywanie niektórych niesteroidowych leków przeciwzapalnych. Później, po opanowaniu dolegliwości, niezbędna jest zmiana diety i stylu życia oraz zażywanie leków obniżających stężenie kwasy moczowego.

    Stężenie kwasu moczowego w surowicy krwi nie powinno przekraczać 6,8 mg/dl, gdyż powyżej tego poziomu zaczynają się odkładać kryształki moczanu sodu. „Jest to niepokojący sygnał, ale samo podwyższenie tego kwasu nie jest jeszcze powodem do rozpoznania dny” – podkreśla prof. Kwiatkowska.

    U niektórych osób nie dochodzi do uszkodzenia stawów, choć poziom tego kwasu jest zbyt wysoki. Taki podwyższony jego poziom ponad normę występuje u 8 proc. ludzi” – powiedziała prof. Kwiatkowska. U innych jest on z kolei prawidłowy, a mimo to choroba się rozwija, na przykład wtedy, gdy występuje niedokrwienie tkanek. Pomocnym badaniem w wykryciu choroby jest USG stawów.

    Specjalistka podkreśla, że wraz z dną moczanową często występują również inne schorzenia, takie jak nadciśnienie tętnicze krwi, choroby sercowo-naczyniowe, podwyższony poziom cholesterolu, zaburzenia metaboliczne, cukrzyca oraz kamica nerkowa. „Im wcześniej ją wykryjemy, tym większe szanse na skuteczne leczenie” – podkreśla prof. Kwiatkowska.

    Dna moczanowa może przejść w formę przewlekłą powodując coraz większą niepełnosprawność. Według Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, w 2013 r. była ona przyczyną wystawienia ponad 30 tys. zwolnień lekarskich na łączną liczbę 280 tys. dni. Koszt utraconej produktywności z tego powodu sięgnął 52 mln zł.

..