1 sierpnia 2014 roku
poczta
zaloguj się
 
Poczet Lekarzy
medycyna praktyczna dla pacjentów

Onkolog Zamość

Parametry wyszukiwania:

Profile lekarzy i opisy placówek medycznych są całkowicie bezpłatne
 Wszyscy  A B C Ć Č D E F G H I J K L Ł M N O P Q R S Ś T U V W Y Z Ź Ż

Wyniki wyszukiwania

Brak lekarzy spełniających wybrane kryteria.

Poczet Lekarzy zawiera wyłącznie wizytówki stworzone przez lekarzy. Jesteś lekarzem i nie ma Cię w bazie: stwórz wizytówkę!

Przeczytaj też

  • Cud i chojrakowanie
    Pilch skutecznie wytrąca z myślenia o chorobie jako o darze, bo i takie pojawiają się na jej temat wymysły. Sam wyznaje, że dzięki parkinsonizmowi widzi i czuje więcej, perspektywa mu się poszerzyła. Pisze to człowiek, który nie ma szans na całkowite wyleczenie.
    Więcej

    Pilch skutecznie wytrąca z myślenia o chorobie jako o darze, bo i takie pojawiają się na jej temat wymysły. Sam wyznaje, że dzięki parkinsonizmowi widzi i czuje więcej, perspektywa mu się poszerzyła. Pisze to człowiek, który nie ma szans na całkowite wyleczenie.

    Na początek trzy cytaty wyłowione z żarłocznej lektury „Drugiego dziennika” Jerzego Pilcha. „Pacjent chce być zdrowy, ale przynajmniej do pewnego momentu nie za wszelką cenę. Udawać zdrowego? Nie! Nie! I jeszcze długo nie! Nawet pacjent pobudzony miarkuje się w tym względzie. Wymyślenia, zaprojektowania i uruchomienia specjalnych form obrządku udawania również się nie domaga. Na tym etapie jeszcze nie musi. Wiara, mara i jak ręką odjął. Tak jednak czy tak: o chorobie, jak o poezji metafizycznej albo konkret, albo nic.”

    „Choroba nie jest twoim największym nieszczęściem, największym nieszczęściem jest teoretycznie najbliższa ci osoba, która rzeczowo uważa, że choroba jest sumą twoich błędów. W ogóle zło z błędów, dobro z bez-błędów. […] Choroba nie jest największą tragedią, największą tragedią są znawcy twojej choroby. Uliczne spece, słynne plemię omnipotencjuszy.”

    „Zazdrościłeś podrzynającemu sobie gardło Witkacemu? W pewnym sensie? W pewnym sensie, ale zawsze! Zawsze i tylko jemu! Zawsze zazdrościłeś malowniczych suchot Uniłowskiemu! Odstrzelony wierzch czaszki Baczyńskiego? Zazdrościłeś? Dawno, ale jak? Nie tylko chciałeś w powstaniu zginąć! Chciałeś, mały bezwstydniku, żeby o twoich wierszach młody Wyka pisał! A obozu koncentracyjnego Borowskiemu? Zazdrościłeś jak szalony! I wreszcie się spełniło! Wreszcie jest jak w bolszewickiej alegorii, wreszcie chory na suchoty, z odstrzelonym wierzchem czaszki siedzisz w obozie, dzień po dniu, podrzynasz sobie gardło. […] Nie umarłeś młodo, żadna tego świata nie ominęła cię uciecha, a mimo to tragizm cię spowije; z drugiej strony, jak będziesz miał fart, a wszystko wskazuje, że już go masz, pojedziesz na darze choroby jak, cha, cha, cha! zdrowie ci dopisze do zupełnego zdemęcienia.”

    Pilch zmaga się z parkinsonizmem od sześciu lat, od trzech opisuje to coraz bardziej odważną frazą. Pokazuje to, co w każdej chorobie jest dotkliwe samotność chorującego, nawet jeśli otacza go wianuszek przychylnych mu osób. Utrata zdrowia, konfrontacja z ułomnością fizyczną, na horyzoncie majaczące niedołęstwo – to nawet ludzi zdrowych obezwładnia dławiącym strachem. Pilch uczynił z choroby wielki literacki temat. Może nawet bardziej wyostrzyło mu się i tak zawsze ostre pióro, może dociska pedał w bezwzględnym traktowaniu siebie samego. W każdym akapicie jest brawurowy, autentyczny, przejmujący – pokazuje, w czym tkwi sedno chorowania. Ile w nim niepewności, udręki dnia codziennego przykrywanej raz na jakiś czas chojrakowaniem, ocierającym się o cynizm.

    Skutecznie wytrąca z myślenia o chorobie jako o darze, bo i takie pojawiają się na jej temat wymysły. Sam wyznaje, że dzięki parkinsonizmowi widzi i czuje więcej, perspektywa mu się poszerzyła. Pisze to człowiek, który nie ma szans na całkowite wyleczenie. Gdyby taka możliwość zaistniała, bez wahania ów dar poszerzonej perspektywy zwróciłby (Bogu? Losowi? Naturze?) z podwójnym podziękowaniem. W pewnym sensie Pilch stał się ambasadorem chorych używam tego sformułowania ze świadomością, że autor „Wielu demonów” ukarałby mnie za nie lodowatym wzrokiem. Słusznie nie chce, by do jego pisania przylgnęła łata „artysty niedomagającego”, kolejna zresztą, którą miałby na pisarskim koncie. I jednocześnie nie ma najmniejszej wątpliwości, że wspomniana fraza otwiera drzwi do krain, gdzie pisanie o chorobie jest wyposażone nie w trzy, a w cztery wymiary. Ten ostatni zbliża się ku transcendencji czegoś, co pomaga pojąć i przetrwać ból, nadać sens tu i teraz, bez niego choroba byłaby przedsionkiem mrocznych labiryntów.

    Nie opuszcza Pilcha nadzieja – nawet jeśli traci ją dziś, odzyska jutro. Dla chorujących jest ona pomostem łączącym jeden dzień z następnym. Świadomością, że można się obudzić zdrowym rano wstać z łóżka, choć ostatnie miesiące było się do niego przykutym, podnieść do ust szklankę, choć wczoraj o zmierzchu przypominało to najcięższy z maratonów. Przestać się trząść, przestać brać leki, nie iść na kolejną chemię. Zacząć żyć rytmem ludzi zdrowych.

    « Poprzedni
  • Czy grozi mi rak płuc?
    Mam lat 36 i jestem córką chorej zmarłej na raka drobnokomórkowego płuc z przerzutami. Podobnie jak Mama palę ok. 3 paczek papierosów dziennie (próby ograniczenia są nieskuteczne), mam też astmę atopową i wrodzoną chyba skłonność do ciągłych infekcji dróg oddechowych. Dolega mi uporczywy, napadowy, suchy kaszel i stale uczucie zmęczenia. Waga 50 kg przy wzroście 1,55, nic nie odkrztuszam. RTG płuc latem zeszłego roku nie wykazał zmian. Czy grozi mi rak?
    Więcej

    Pytanie nadesłane do redakcji

    Mam lat 36 i jestem córką chorej zmarłej na raka drobnokomórkowego płuc z przerzutami. Podobnie jak Mama palę ok. 3 paczek papierosów dziennie (próby ograniczenia są nieskuteczne), mam też astmę atopową i wrodzoną chyba skłonność do ciągłych infekcji dróg oddechowych. Dolega mi uporczywy, napadowy, suchy kaszel i stale uczucie zmęczenia. Waga 50 kg przy wzroście 1,55, nic nie odkrztuszam. RTG płuc latem zeszłego roku nie wykazał zmian. Czy grozi mi rak? Będę bardzo wdzięczna za wytyczne dalszego postępowania, pozdrawiam ciepło. Izabela

    Odpowiedział

    dr n. med. Wojciech Wysocki
    Centrum Onkologii - Instytut im. Marii Skłodowskiej-Curie, Oddział w Krakowie

    Sądzę, że odpowiedź na pytanie o wskazówki dotyczące dalszego postępowania są jasne także dla osoby zadającej to pytanie. Wypalanie 60 papierosów dziennie, niezależnie od wieku, płci czy innych czynników, jest per se ogromnym zagrożeniem dla zdrowia człowieka. W pytaniu zresztą Pacjentka wzmiankuje o uporczywych problemach dotyczących funkcjonowania układu oddechowego. Nie ma wątpliwości, że za opisane problemy w przygniatającej części odpowiada palenie papierosów.

    Pacjentka pyta, czy może zachorować na raka płuc. Odpowiedź jest twierdząca - ryzyko zachorowania jest wielokrotnie większe z uwagi na palenie papierosów, a także - być może - zwiększoną rodzinną podatność na zachorowanie (aczkolwiek nie ma w tej sprawie jednoznacznych danych).

    Co więcej, opisywane objawy (uporczywy kaszel, ustawiczne uczucie zmęczenia) wymagają pilnej diagnostyki z uwzględnieniem podejrzenia nowotworu płuca, krtani, gardła czy innych narządów. Dlatego proszę bez dalszej zwłoki udać się do lekarza, a także skutecznie zaprzestać palenia papierosów.

  • Wspólna akcja Medycyny Praktycznej i „Gazety Wyborczej”

    Życie po raku
    30 lipca w Gazecie Wyborczej, w dodatku "Tylko Zdrowie", kolejna odsłona kampanii Medycyny Praktycznej "Archipelag Onkologia". Tym razem w artykule Angeliny Kosiek, "Pacjentami będą na zawsze", piszemy o tym, jak ważna jest rehabilitacja chorych leczonych onkologicznie.

    Więcej

    Tygodnik "Tylko Zdrowie" wychodzi co tydzień w środę z "Gazetą Wyborczą". W magazynie znajdują się informacje o zdrowiu i zdrowym stylu życia, chorobach, odkryciach naukowych, a także o służbie zdrowia i prawach pacjenta. Tygodnik adresowany jest do pacjentów i wszystkich zainteresowanych wiarygodnymi, sprawdzonymi informacjami o chorobach, terapiach, odkryciach naukowych, ale też o zdrowym stylu życia, ćwiczeniach fizycznych, dietach. "Tylko Zdrowie" korzysta z wiedzy wybitnych ekspertów medycznych - merytorycznym wsparciem magazynu jest m.in. wydawnictwo Medycyna Praktyczna.

                 

    Życie po raku
    30 lipca 2014 r.

    Chorzy nie mają planu terapii
    21 lipca 2014 r.

    Dieta w chorobie nowotworowej, ale jaka?
    14 lipca 2014 r.

    Rak i cios w serce
    7 lipca 2014 r.

    Wspólna akcja Medycyny Praktycznej i „Gazety Wyborczej”
    30 czerwca 2014 r.

  • Polak otrzymał 50 tys. euro na badania nad roślinnym lekiem na raka
    Polski naukowiec dr Mirosław Szczepański z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego otrzymał grant Global Research Initiative na badania nad roślinnym lekiem na raka. Wysokość grantu wynosi 50 tys. euro.
    Więcej

    Polski naukowiec dr Mirosław Szczepański z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego otrzymał grant Global Research Initiative na badania nad roślinnym lekiem na raka. Wysokość grantu wynosi 50 tys. euro.

    „Myślę, że ta nagroda to wspaniała idea, ponieważ wspiera młodych naukowców w rozpoczęciu własnych projektów i przekształcaniu swoich pomysłów badawczych w rzeczywistość” - powiedział laryngolog dr Mirosław Szczepański z Kliniki Otorynolaryngologii Wydziału Lekarsko-Dentystycznego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego podczas uroczystości wręczania nagród, która odbyła się w niedzielę w Sa Pobla, na Majorce.

    Wśród laureatów znalazło się 20 naukowców z 13 krajów świata. Łączna wartość przyznanych im grantów wyniosła 1 mln euro. Jury oceniało 130 zgłoszonych projektów z różnych dziedzin terapeutycznych, takich jak choroby układu oddechowego, osteoporoza, schorzenia ginekologiczne, nowotwory pęcherza moczowego, choroba Alzheimer’a i innych.

    Projekt dr. Szczepańskiego dotyczy badania właściwości przeciwnowotworowych wybranych preparatów pochodzenia naturalnego. Uzyskane w nim dane pozwolą ocenić, czy dany preparat może hamować w warunkach in vitro rozwój nowotworu i czy można go potencjalnie zastosować w chemoprewencji i leczeniu raków płaskonabłonkowych regionu głowy i szyi. Należą one do grupy nowotworów złośliwych układu oddechowego i pokarmowego.

    Nagroda Global Research Initiative (GRI) została ufundowana pod koniec 2013 r. przez niemiecką firmę Bionorica i ma być bodźcem dla rozwoju medycyny opartej o surowce pochodzenia naturalnego. Dodatkowo, jej celem jest poszukiwanie nowych metod analitycznych potrzebnych w rozwoju leków pochodzenia naturalnego.

  • Terroryzowani
    Istotniejsze od natarczywego bodźcowania chorującego jest schowanie do kieszeni swoich wyobrażeń na temat tego, jak powinien się on zachowywać. Lepiej w zamian uruchomić empatię, elastyczność i uważność.
    Więcej

    Istotniejsze od natarczywego bodźcowania chorującego jest schowanie do kieszeni swoich wyobrażeń na temat tego, jak powinien się on zachowywać. Lepiej w zamian uruchomić empatię, elastyczność i uważność.

    Nie poddawaj się, dasz radę – rodzina i znajomi w dobrej wierze dopingują. Chcemy, byś był silny. Nie możemy patrzeć na twoje cierpienie. Człowieku, zamknij lęki w piwnicy, odzyskaj dawną witalność. Wytrzaśnij ją nawet z kosmosu – to trampolina do sukcesu.

    Matko, ile taki człowiek musi znieść! Nie dość, że chory, to jeszcze terroryzowany przez otoczenie hurraoptymizmem. Hurraoptymizmem, który jest niczym innym, jak wyrazem strachu (otoczenia), to po pierwsze, a po drugie – egoizmu. Strachu – bo to przerażające patrzeć na lęk ukochanej osoby. Egoizmu – bo myślimy o naszym wyłącznie komforcie. On stoi wyżej niż dyskomfort tego, którego zalewają fale bólu psychicznego i fizycznego. Pod płaszczykiem troski – dogadzania, załatwiania, gotowania, podawania – myślimy w pierwszej kolejności o sobie. A chorego wpychamy do lochu poczucia winy, ignorując jego zmęczenie, które ściga się z uporczywą myślą: przecież nie mogę zawieść żony, męża, dzieci, lekarza…. Wodą na młyn są świadectwa celebrytów dzielących się ze społeczeństwem refleksją nad tym, jak rak odmienił ich egzystencję – z chwilą zachorowania wlali w nią lepszą jakość.

    Zapanowała kultura zwycięzców. Zadowolonych z siebie cyborgów – samowystarczalnych i nieśmiertelnych. Nie lubimy przegrywać i nie lubimy patrzeć na przegranych. Kto nie bierze życia za łeb, nie wyrywa dla siebie tego, co mu się należy – odpada z gry. Te same reguły obowiązują w chorobie. Wyścig szczurów po sukces wydaje się nie mieć końca, także w chwili, kiedy czwarta chemia na karku, a świat jawi się jako jedna czarna dziura. Ogromny wydawniczy sukces „Chustki” – najpierw bloga, potem książki – zapisu zmagań z rakiem Joanny Sałygi, ma związek nie tylko z literacką sprawnością, swadą, dystansem i poczuciem humoru, do których ta młoda kobieta była zdolna, ale także, a może przede wszystkim, z jej wojowniczą postawą – mimo przeciwności losu, wzbija się na wyżyny niemarudzenia, nieględzenia, nieobciążania (Boga i innych). Sałyga nie traciła nadziei, a kiedy miała świadomość, że jest już bardzo źle, potrafiła nadać humanistyczny sens niełatwym splotom relacji z sobą i z ludźmi.

    Wojowników wokół można policzyć nas na placach jednej ręki – stanowią 10 procent populacji. Reszta – jak ja i część z państwa, którzy te słowa czytacie, to zwykli ludzi, którzy w obliczu zagrożeń, najchętniej zapadliby w sen zimowy. Jasne, zdarzają się herosi żyjący latami w marazmie, rozleniwieniu, właściwie na skraju depresji, a w czasie chorowania zaczynają góry przenosić. Częściej jednak reagujemy na chorobę tak, jak do momentu jej rozpoznania reagowaliśmy na silny stres choleryk weźmie się w garść, flegmatyk jeszcze bardziej zwolni, melancholik rozpuści się w oceanie smutku. Jest jak jest, będzie jak będzie – trzeba to uszanować. Pozwolić choremu być tym, kim jest. To nie czas na przepracowywanie struktury osobowości czy przekuwania słabości w zalety etc. Nieprawdą jest, że zdrowieje wyłącznie ten, kto się nie podda. Wygrywają silni i silni przegrywają. To samo dotyczy słabszych. Odporność psychiczna jako bijące źródło długowieczności jest przeinwestowana. Istotniejsze od natarczywego bodźcowania chorującego jest schowanie do kieszeni swoich wyobrażeń na temat tego, jak powinien się on zachowywać. Lepiej w zamian uruchomić empatię, elastyczność i uważność. Wsłuchać się w potrzeby bliskiego – mówić, gdy chce słuchać, milczeć, gdy słowa, nawet te najczulsze, są jak ostrze miecza. Być blisko – tyle.

    « Poprzedni

    Następny »