28 kwietnia 2015 roku
poczta
zaloguj się
 
Poczet Lekarzy
medycyna praktyczna dla pacjentów

Onkolog Zamość

Parametry wyszukiwania:

 Wszyscy  A B C Ć Č D E F G H I J K L Ł M N O P Q R S Ś T U V W Y Z Ź Ż

Wyniki wyszukiwania

Brak lekarzy spełniających wybrane kryteria.

Poczet Lekarzy zawiera wyłącznie wizytówki stworzone przez lekarzy. Jesteś lekarzem i nie ma Cię w bazie: stwórz wizytówkę!

Przeczytaj też

  • Jan od Życia

    W kazaniach głosi to, by nie dezerterować przed prawdą – wy, zdrowi, z chorymi gadajcie uczciwie. W ogóle gadajcie, a nie udawajcie, że nic się nie stało. Wasz lęk przed śmiercią – nas chorych – blokuje. Przysparza cierpienia. W jego ustach wiarygodnie brzmi przykazanie miłości. Nie wydziwiać, nie ścigać się z nieuchronnym końcem. Nie tracić czasu na karmienie, gdy jeść ktoś już nie może. Lepiej wspólnie pobyć, popłakać, pośmiać się, przytulić. Polecić książkę. Poplotkować. Nie dać się zwariować umieraniu.

    Więcej

    Kilka dni temu spotkałam go w pociągu. Najpierw przykuł moją uwagę dwudziestolatek, który, wbrew metryce i wysportowanej sylwetce szedł powoli przez alejkę otwartego przedziału. Po chwili wszystko stało się jasne – to był wolontariusz asekurujący chorego na glejaka księdza Jana Kaczkowskiego, który poddał się wielu operacjom, farmakologicznym terapiom i według prognoz medycznych żyć nie powinien od dawna. Zagadnęłam księdza czy mnie pamięta – dwa lata temu dla Tygodnika Powszechnego nagrywaliśmy wywiad. – Jasne, Słoneczko, że cię poznaję – obruszył się – rak nie zeżarł mi mózgu do końca.

    Usiedliśmy w trójkę w ciasnym Warsie. Ksiądz zamówił połyskujące tłuszczem frankfurterki, wolontariusz mu je pokroił, Jan elegancko się nimi delektował. Zdumiewa jego pogoda ducha – humor i serdeczność rozdawane bez ograniczeń na prawo i lewo. Obłaskawia nimi świat świadomy tego, że jego ułomność – nieporadne ruchy i potężna wada wzroku – nie są obojętne otoczeniu, i budzą wokół popłoch. Gdy staje się po raz pierwszy twarzą w twarz z księdzem paraliżuje galopada myśli: jak się zachować? co powiedzieć? gdzie patrzeć? Niebiańską błyskotliwością, piekielną złośliwością, niewiarygodnym autodystansem potrafi w ułamkach sekund rozbroić każdy strach. Jego szczery śmiech niesie się ponad ludzkie głowy, dachy domów, chmury przestworzy. Niewygodny dla Kościoła, zbawczy dla ludu. W emploi „księdza luzaka” nie gubi się jego autentyczność. Żarliwa wiara i zwyczajna dobroć. Uwaga darowana innym. Zaciekawienie. Otwartość. Między kęsem jego frankfurteki a łykiem mojej herbaty, gawędzimy o kiczu w architekturze sakralnej, o najbardziej kuriozalnych pomnikach Jana Pawła II, zabobonach w medycynie i religii. Jan natrząsa się bezlitośnie z cudownych diet mających wyleczyć go raz na zawsze z nowotworu – opowiada, że jego skrzynkę mejlową zapychają tego rodzaju propozycje napływające od znachorów, którzy lojalnie go przestrzegają, że jeśli im nie wierzy, to znaczy, że opętał go demon. „No i co z tego, że umrę.” – rzuca mimochodem. „Za młody ksiądz jest na śmierć” – bronię desperacko bastionów życia. „Smutno będzie bez księdza”. „Wiesz, ja mam tak cudownego ojca na ziemi i wiem, że ten niebieski będzie podobny do niego, jestem Jego ciekaw.”

    W kazaniach głosi to, by nie dezerterować przed prawdą – wy, zdrowi, z chorymi gadajcie uczciwie. W ogóle gadajcie, a nie udawajcie, że nic się nie stało. Wasz lęk przed śmiercią – nas chorych – blokuje. Przysparza cierpienia. W jego ustach wiarygodnie brzmi przykazanie miłości. Nie wydziwiać, nie ścigać się z nieuchronnym końcem. Nie tracić czasu na karmienie, gdy jeść ktoś już nie może. Lepiej wspólnie pobyć, popłakać, pośmiać się, przytulić. Polecić książkę. Poplotkować. Nie dać się zwariować umieraniu. To nie ono jest kluczowe, tylko wiążące nas z innymi relacje. Ksiądz Jan, żyjacy Święty, taką głosi nowinę – warto jej słuchać. Mimo tego, że nam, zwykłym zjadaczom chleba, trudno wdrożyć to wszystko w codzienną praktykę.

  • Amazonki apelują o zmianę modelu leczenia raka piersi
    Dzięki kompleksowemu leczeniu kobiet z rakiem piersi, w sieci ośrodków określanych jako Breast Units, można byłoby co roku uratować życie ok. 1700 Polek – oceniają lekarze i stowarzyszenie Amazonek. Dlatego apelują do MZ, by zdecydowało się na wprowadzenie tego modelu. Przedstawicielki Amazonek oraz onkolodzy mówili o tym w środę na konferencji prasowej w Warszawie.
    Więcej

    Dzięki kompleksowemu leczeniu kobiet z rakiem piersi, w sieci ośrodków określanych jako Breast Units, można byłoby co roku uratować życie ok. 1700 Polek – oceniają lekarze i stowarzyszenie Amazonek. Dlatego apelują do MZ, by zdecydowało się na wprowadzenie tego modelu. Przedstawicielki Amazonek oraz onkolodzy mówili o tym w środę na konferencji prasowej w Warszawie.

    Elżbieta Kozik ze Stowarzyszenia Polskie Amazonki – Ruch Społeczny zaznaczyła, że stworzenie sieci wyspecjalizowanych ośrodków określanych jako Breast Units, które prowadzą kompleksową diagnostykę, leczenie i długoterminową opiekę nad chorymi na raka piersi, jest uznanym na świecie standardem. Przynosi to najlepsze efekty terapii, w postaci najwyższego odsetka wyleczonych kobiet, najwyższego odsetka operacji oszczędzających pierś, a także lepszej jakości życia pacjentek. Takie ośrodki stwarzają też możliwość lepszego zaspokajania pozamedycznych potrzeb chorych.

    Dr Beata Adamczyk z Wielkopolskiego Centrum Onkologii w Poznaniu za przykład podała Europejski Instytut Onkologii w Mediolanie, w którym funkcjonuje duży Breast Unit. Aż 70 proc. prowadzonych w nim operacji u pacjentek z rakiem piersi to operacje oszczędzające. Program leczenia jest ustalany przez zespół interdyscyplinarny wspólnie z chorą kobietą i uwzględnia jej oczekiwania - tłumaczyła Adamczyk. Bardzo sprawnie prowadzona jest też diagnostyka – np. wykonuje się bardzo dokładną śródoperacyjną ocenę histopatologiczną wycinków pobranych z guza.

    „Literatura medyczna wskazuje, że efekty leczenia chorych na raka piersi prowadzonego przez interdyscyplinarny zespół specjalistów są znacznie lepsze niż efekty leczenia prowadzonego przez tych samych specjalistów działających osobno” – mówił onkolog prof. Tadeusz Pieńkowski z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

    Kozik dodała, że dzięki sieci Breast Units u 10 proc. kobiet leczonych na raka piersi można znacznie przedłużyć życie. „W Polsce co roku raka piersi diagnozuje się u 17 tys. pań. Dzięki temu modelowi można by zatem uratować co roku 1700 pacjentek. Jest więc o co się bić!” – wskazała.

    Skuteczność leczenia w Breast Units docenił Parlament Europejski. Dr Adamczyk przypomniała, że w rezolucji z 18 października 2006 r. PE wezwał wszystkie kraje członkowskie Unii do tego, by do roku 2016 wprowadziły u siebie ten model leczenia.

    Kozik zwróciła uwagę, że o wprowadzenie go w Polsce od lat walczą onkolodzy wspólnie z Amazonkami. Jak przypomniała, w marcu 2014 prezes Narodowego Funduszu Zdrowia ogłosił projekt zarządzenia, zgodnie z którym „kompleksowe leczenie raka piersi” miało być osobno kontraktowane przez fundusz. Został on skierowany do konsultacji społecznych. Jednak w kilka miesięcy później Ministerstwo Zdrowia odwołało projekt nie podając początkowo żadnych merytorycznych wyjaśnień, a następnie zasłaniając się wprowadzaniem pakietu onkologicznego - mówiła Amazonka.

    W odpowiedzi na pytanie o przyczyny odstąpienia NFZ od wprowadzenia projektu rzecznik MZ Krzysztof Bąk poinformował, że stało się tak, ponieważ pakiet onkologiczny wprowadził rozwiązania mające na celu m.in.: zapewnienie kompleksowej opieki na każdym etapie choroby nowotworowej, wzmocnienie koordynacji w zakresie przemieszczania się pacjenta pomiędzy poszczególnymi fazami leczenia oraz podwyższenie standardu opieki nad pacjentami onkologicznymi, w tym pacjentkami z rakiem piersi.

    Prof. Pieńkowski ocenił jednak, że pakiet, który ma za zadanie skrócenie czasu diagnostyki onkologicznej, nie wprowadza rozwiązań umożliwiających leczenia raka w kompleksowy sposób. „Nie ma na przykład możliwości rozliczenia kilku czynności diagnostycznych lub terapeutycznych wykonywanych u chorej jednego dnia, jak mammografia i biopsja, czy operacja usuwania piersi z jednoczesną jej rekonstrukcją” – powiedział. Co istotne, nie prowadzi się również oceny efektów leczenia uzyskiwanych przez poszczególne ośrodki.

    Prof. Pieńkowski przypomniał, że obecnie w Polsce funkcjonuje jeden Breast Unit w Zachodniopomorskim Centrum Onkologii w Szczecinie. Otrzymał on akredytację Polskiego Towarzystwa do Badań nad Rakiem Piersi. Niestety, za jakość leczenia ośrodek ten nie jest w żaden sposób wynagradzany.

    „Model kompleksowego leczenia kobiet z rakiem piersi w Breast Units jest metodą uznaną i stosowaną na świecie od kilkunastu lat. Są dowody, że wszyscy na niej zyskują, a nikt nie traci. Tym bardziej niezrozumiałe jest, dlaczego brak zgody Ministerstwa Zdrowia na jej wprowadzenie” – podkreśliła dr Barbara Czerska z Polskiego Towarzystwa do Badań nad Rakiem Piersi.

    Kozik poinformowała na spotkaniu, że z inicjatywy dwóch organizacji Amazonek (Federacja Stowarzyszeń AMAZONKI i Polskie Amazonki – Ruch Społeczny) do ministra zdrowia oraz wszystkich najwyższych władz w Polsce przesłany zostanie list otwarty z apelem, by resort zdrowia rozpoczął działania na rzecz wprowadzenia sieci Breast Units w kraju. Podpis pod nim złożyły przedstawicielki kilkunastu organizacji kobiecych w Polsce.

    Rzecznik MZ zapewnił, że kiedy list ten trafi do MZ, przedstawione w nim postulaty zostaną w resorcie szczegółowo przeanalizowane.

    Podkreślił, że wprowadzenie pakietu nie uniemożliwia ani nie utrudnia akredytacji ośrodków Breast Cancer Units (BU), prowadzonej pod auspicjami Międzynarodowego Towarzystwa Senologicznego SIS. Dodał, że zdaniem resortu założenia pakietu onkologicznego i akredytacji Breast Units korespondują ze sobą m.in. w takich aspektach, jak wymóg organizowania wielodyscyplinarnych zespołów terapeutycznych (tzw. konsyliów), koordynacji procesu terapeutycznego (wyznaczenie koordynatora) oraz zapewnienia określonych terminów na realizację diagnostyki onkologicznej.

  • Czy Angelina Jolie podjęła słuszną decyzję, usuwając jajniki?
    Prof. Paweł Blecharz komentuje decyzję celebrytki z medycznego punktu widzenia.
    Więcej
  • Zachęcające wyniki badań szczepionek przeciwko nowotworom
    Szczepionki dostosowane do genetycznych cech nowotworów trzech amerykańskich pacjentów okazały się bezpieczne, wywołały także reakcję układu immunologicznego – informuje "Science".
    Więcej

    Szczepionki dostosowane do genetycznych cech nowotworów trzech amerykańskich pacjentów okazały się bezpieczne, wywołały także reakcję układu immunologicznego – informuje "Science".

    Zespół naukowców (głównie z St. Louis oraz Oklahoma City) przeanalizował różne mutacje genetyczne, starając się przewidzieć nowe i charakterystyczne białka pojawiające się na powierzchni komórek nowotworowych - tzw. neoantygeny. Następnie komputerowy algorytm przeanalizował neoantygeny, aby zdecydować, które z nich mogą być najlepszym celem dla szczepionki.

    W roku 2013 personalizowane szczepionki podano trzem pacjentom z zaawansowanym nowotworem skóry – czerniakiem. Wszyscy trzej dostawali już zaawansowany lek przeciwnowotworowy - ipilimumab.

    Jeden z pacjentów był w remisji i został uznany za wolnego od nowotworu, drugi nadal ma guzy nowotworowe, które się nie powiększają, guz u trzeciego skurczył się w ciągu miesięcy po podaniu szczepionki, a następnie powrócił do oryginalnych rozmiarów i pozostał stabilny.

    Kierujący badaniami specjaliści uznali wstępne wyniki za „znaczący krok” ku opracowaniu spersonalizowanych szczepionek przeciwnowotworowych. Eksperci podkreślają jednak, że prace wciąż są na bardzo wczesnym etapie – na razie wykazano tylko, że szczepionka jest bezpieczna i działa na układ odpornościowy. Nie wiadomo, czy i na ile byłaby skuteczna w leczeniu pacjentów z nowotworami – być może trzem badanym pomógł sam ipilimumab.

    Na razie opracowanie podobnej szczepionki dla każdego pacjenta trwa trzy miesiące i jest bardzo kosztowne. Oprócz czerniaka naukowcy chcieliby leczyć szczepionkami m.in. raka płuca, piersi i jajnika.

  • Jajniki Jolie

    Jolie wykonała kawał dobrej roboty, mimo tego, że nie grała do końca fair. Zwróciła nie tylko uwagę na ważny zdrowotny problem, ale jednocześnie powiedziała heroicznie, ona, uznana za jedną z najpiękniejszych, że szeroko rozumiane poczucie atrakcyjności nie sprowadza się do jajników, jajowodów i piersi. I że wartość życia jest nie do przecenienia.

    Więcej

    W roku 2013 profilaktycznie poddała się podwójnej mastektomii. Teraz usunęła jajniki. Nie czyniła z tego sekretu, przeciwnie – opowiedziała o tym wysokonakładowemu „Vanity Fair”. Z prywatnej uczyniła część kampanii społecznej kobiety uświadamiającej, zachęcającej do badań, pokazującej możliwości działania.

    Angelina Jolie wykonała test, który wykazał mutację w obrębie genu BRCA zwiększającego ryzyko zachorowania na raka piersi i jajników. W jej rodzinie istnieją ku niemu genetyczne uwarunkowania – matka i ciotka zmarły na ten właśnie rodzaj nowotworu. Szkopuł w tym, że na test sprawdzający obecność BRCA 1 stać ludzi o statusie ekonomicznym Jolie. Koszt – trzy tysiące dolarów, dla zwykłego zjadacza chleba – w Stanach, Francji czy w Polce – rzecz niedostępna. Patent na test ma firma Myriad Genetics. Gdy media obiegła wiadomość o deklaracji Jolie, jej akcje osiagneęły rekordową wartość.

    W opowieści aktorki zabrakło tego właśnie istotnego detalu – że inne firmy mogłyby potencjalnie te testy udostępnić za kilkaset dolarów. A to, że gałąź farmaceutyczna to nie tylko część wampirycznego, jak każdy inny biznesu, ale i piramidy etycznych problemów. Inny i pozytywny przykład z tego podwórka: w roku 2013 szwajcarski koncern Novartis przegrał w Indiach spór sądowy o patent na Glivec skuteczny w walce z białaczką szpikową. Władze Indii dbające o to by ich kraj pozostał apteką dla ubogich konsekwentnie ograniczają prawa patentowe zachodnich koncernów. Przy zastosowaniu oryginalnego Glivecu koszt terapii wynosi ponad dwa i pół tysiąca dolarów miesięcznie. Ale leczenie produkowanym w Indiach generykiem – tańszym odpowiednikiem leków oryginalnych – jedynie sto siedemdziesiąt pięć dolarów.

    Leki traktowane są jak inne wynalazki – można uzyskać ich ochronę patentową, która standardowo trwa dwadzieścia lat. W krajach Unii Europejskiej w przypadku produktów leczniczych i produktów ochrony roślin możliwe jest przedłużenie ochrony patentowej o kolejne pięć lat. W praktyce ten okres jest wydłużany jeszcze bardziej gdyż produkty farmaceutyczne moga być chronione wieloma patentami. Nawet jeżeli sam skład leku nie jest już chroniony, bo wygasł podstawowy patent na nową czastkę chemiczną i jej strukturę molekularną, producenci leku, próbując przedłużyć okres monopolu, poszerzają zastosowania leku lub opracowują nową postać farmaceutyczną, na którą uzyskują kolejne patenty. Zaś generyki są czasem nawet o dziewięćdziesiąt procent tańsze od leków chronionych patentem – ich producenci nie muszą wydawać pieniędzy na badania, odtwarzają jedynie leki już istniejące.

    Trzy istotne rzeczy. Pierwsza – od zawsze budząca etyczny protest – dostęp do skutecznych leków otwiera się przed ludźmi mającymi wystarczające zasoby finansowe. Druga – biznes farmaceutyczny działa na identycznych wampirycznych zasadach jak np. przemysł ciężki, z tą różnicą, że stawką jest w nim ludzkie zdrowie. Ostatnia – Jolie wykonała kawał dobrej roboty, mimo tego, że nie grała do końca fair. Zwróciła nie tylko uwagę na ważny zdrowotny problem, ale jednocześnie powiedziała heroicznie, ona, uznana za jedną z najpiękniejszych, że szeroko rozumiane poczucie atrakcyjności nie sprowadza się do jajników, jajowodów i piersi. I że wartość życia jest nie do przecenienia.