1 października 2014 roku
poczta
zaloguj się
 
Poczet Lekarzy
medycyna praktyczna dla pacjentów

Onkolog Tarnobrzeg

Parametry wyszukiwania:

Profile lekarzy i opisy placówek medycznych są całkowicie bezpłatne
 Wszyscy  A B C Ć Č D E F G H I J K L Ł M N O P Q R S Ś T U V W Y Z Ź Ż

Wyniki wyszukiwania

Poczet Lekarzy zawiera wyłącznie wizytówki stworzone przez lekarzy. Jesteś lekarzem i nie ma Cię w bazie: stwórz wizytówkę!

Przeczytaj też

  • Wypaleni
    W „onkologii” potrzebny jest szczególny rodzaj komfortu. Sprawny system równa się lepszy specjalista. Dobry specjalista oznacza zaopiekowany pacjent. Pacjent wiedzący, że jest w rękach zawodowca, równa się zwiększone szanse na jego powrót do zdrowia. Same profity.
    Więcej

    Kiedy wysiądą nauczycielowi struny głosowe lub poczuje, że jeszcze jeden dzień w szkole, a oszaleje, może wziąć urlop dla poratowania zdrowia fizycznego i psychicznego. Będzie mógł się zregenerować, podreperować organizm, przemyśli sprawy. Po sześciu miesiącach wystartuje od nowa. Lekarzowi prawo do tego rodzaju urlopu nie przysługuje. Choć raz na siedem lat powinien dostać taką możliwość.

    Pamiętam, jak kilka lat temu Małgorzata Braunek opowiadała o swoim wolontariacie w hospicjum. Mimo przekonania do sprawy, optymizmu, treningu duchowego, po całkiem niedługim czasie nie była w stanie dźwignąć emocji, które pojawiały się w kontakcie z ciężko chorymi. Paraliżowały ją lęki, wmawiała sobie najgorsze z raków. Zrezygnowała. I z zazdrością mówiła o wolontariacie w Stanach objętym psychologicznym wsparciem. Ludzie pracujący z cierpiącymi i umierającymi nie są tam pozostawieni sami sobie. Każdy psychoterapeuta ma możliwość zwrócenia się do swojego superwizora – innego psychoterapeuty, z którym może swobodnie porozmawiać o rozterkach związanych z wykonywanym zawodem. A chirurg czy onkolog – specjalizacje podwyższonego ryzyka stresu – takiego duchowego opiekuna obligatoryjnie przydzielonego nie mają.

    Próbuję wyobrazić sobie, co dzieje się w głowie lekarza przestającego pacjenta traktować jak osobę, która urodziła się konkretnego dnia i roku, ma imię, nazwisko, coś w życiu robi – a może nie, ale na pewno myśli i czuje. Psychiczne i fizyczne zmęczenie prowadzi do tego, że lekarz odcina się od tych empatycznych rejonów we własnej mentalnej strukturze – aktywacja ich mogłaby obciążyć jego ogólną kondycję.

    Koncentruje się więc na swoim jestestwie i nie zastanawia się, co może dziać się z człowiekiem potraktowanym przez niego jako ten, który „nie ma szans” i „z trzema miesiącami życia przed sobą”. Jeszcze w gabinecie myśli o tym, żeby z niego jak najszybciej wyjść, by już przestać słyszeć te cholernie głupie pytania, nie patrzeć na łzy i strach w oczach. Nie wierzę, by lekarz dotknięty syndromem wypalenia zawodowego mógł być skuteczny. A jak nieskuteczny, to sfrustrowany. Frustracja jest kładką do cynizmu. W cyniku puszczają hamulce.

    Chorych coraz więcej, a onkologów polskich jak na lekarstwo. W przychodniach kolejki na wielogodzinne stanie – praca dla perfekcyjnie zorganizowanego sztabu profesjonalistów. Jestem ciekawa czy tym razem minister Arłukowicz ponownie schowa głowę w piasek, jak to robił latami, czy znajdzie pomysł na to, w jaki sposób roztoczyć parasol ochronny nad tymi, którzy nas leczą. W „onkologii” potrzebny jest szczególny rodzaj komfortu. Sprawny system równa się lepszy specjalista. Dobry specjalista oznacza zaopiekowany pacjent. Pacjent wiedzący, że jest w rękach zawodowca, równa się zwiększone szanse na jego powrót do zdrowia. Same profity.

  • Opieka onkologiczna na czwórkę z minusem
    Fundacja Alivia zbadała satysfakcję z leczenia wśród 6 tys. chorych na raka. Ogólnie ocenili ją całkiem nieźle: na 3,9 pkt w skali od 1 do 5.
    Więcej

    Fundacja Alivia zbadała satysfakcję z leczenia wśród 6 tys. chorych na raka. Ogólnie ocenili ją całkiem nieźle: na 3,9 pkt w skali od 1 do 5.

    Otwarcie specjalistycznego ośrodka onkologicznego w Uniwersyteckim Centrum Okulistyki i Onkologii SPSK Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, styczeń 2014. Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta

    To nie jest zły wynik. Szczególnie, gdy weźmie się pod uwagę warunki, w jakich pracują nasi lekarze – ocenia Bartosz Poliński z Fundacji Onkologicznej Osób Młodych "Alivia". Jak wskazuje, taka cenzurka pacjentów może częściowo wynikać z ich niskich oczekiwań. Nie mają bowiem porównania z innymi, dużo wyższymi standardami leczenia obowiązującymi np. na Zachodzie.

    Portal internetowy www.onkomapa.pl został zainaugurowany 3 lutego 2014 roku przez Fundację Onkologiczną Osób Młodych „Alivia”. Przez 7 miesięcy odwiedziło go blisko 78 tys. osób. Pacjenci i ich bliscy mogli ocenić on-line 40 ośrodków onkologicznych oraz pracujących w nich lekarzy, z którymi mieli styczność. Inni wypowiedzieli się w badaniu ankietowym przeprowadzonym w placówkach przez TNS Polska. Łącznie zostało wypełnionych 6278 ankiet, z czego 5201 przez pacjentów (lub bliskich) korzystających z opieki onkologicznej w swoim województwie i aż 1077 (więcej niż co szósty badany) leczących się poza nim. To może wskazywać na fakt, że pacjenci uważali, że w innym województwie jakość leczenia jest lepsza, bądź dostęp do niego łatwiejszy.

    - ONKOMAPA jest w skali polskiej unikalnym przedsięwzięciem. W dotychczasowych badaniach użytkowników służby zdrowia w Polsce pacjenci jeszcze nigdy nie mieli szans oceniania opieki leczniczej w tak wszechstronny sposób. Poruszane zagadnienia dotyczą wielu aspektów lecznictwa; pacjenci oceniają różne czynniki składające się na sam proces leczenia, sprawowaną opiekę i jej organizację, ale także wyposażenie ośrodków i przestrzeganie praw pacjenta - mówi prof. dr hab. Antonina Ostrowska, socjolog medycyny, z Polskiej Akademii Nauk.

    - Oznacza to, że ocenom podlega nie tylko efekt działań personelu medycznego, ale i warunki w jakich działania te mają miejsce, sposób traktowania pacjenta i jego komfort. Pomimo że nakłady na lecznictwo onkologiczne systematycznie wzrastają, zakres i jakość oferowanych świadczeń są ciągle niewystarczające. Wyniki badania potwierdzają obiegowe opinie na temat najsłabszych punktów naszego lecznictwa onkologicznego: zbyt długi czas oczekiwania na leczenie, przewlekły proces diagnostyczny, niezsynchronizowane leczenie, niezbyt dobra kontrola bólu i innych symptomów choroby. Jednak wszystkie te problemy nie są sygnalizowane w jednakowym stopniu przez pacjentów poszczególnych ośrodków - dodaje prof. Ostrowska.

    Badanie pozwala porównać postrzeganą w oczach pacjentów efektywność i wizerunek 40 placówek onkologicznych. Nie jest on jednolity. Są placówki, które w opinii pacjentów zasługują na wysokie oceny, są też takie, które zdecydowanie powinny poprawić swoje notowania, zarówno pod względem jakości, jak i warunków oferowanych usług. Na uwagę zasługuje fakt, iż oceny najlepszych ośrodków charakteryzują się niewielką zmiennością ocen - są one oceniane jako dobre niemal przez wszystkich pacjentów. Inaczej z tymi stosunkowo najsłabszymi; tu zmienność zakresu ocen jest wyraźnie większa.

    WYNIKI

    Najwyższą ocenę ogólną (4,8) wśród ośrodków onkologicznych otrzymał Samodzielny Publiczny Szpital Kliniczny im. Andrzeja Mielęckiego Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach. W czołówce, z notą 4,6 znalazły się też: Klinika Onkologii, Hematologii Centralnego Szpitala Klinicznego MSW w Warszawie, Dolnośląskie Centrum Onkologii we Wrocławiu i Zamojski Szpital Niepubliczny.
    Najgorzej ocenionym ośrodkiem, ze średnią oceną 3,4 jest Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej im. św. Jana z Dukli.
    Najbardziej przyjaznym pacjentom onkologicznym lekarzem został dr n. med. Krzysztof Adamowicz, z Wojewódzkiego Centrum Onkologii w Gdańsku, który otrzymał ocenę 5,0.

    Wszystkie pytania były podzielone na 5 obszarów: opieka, organizacja leczenia, leczenie, wyposażenie ośrodka i przestrzeganie praw pacjenta. Użytkownicy portalu Onkomapa.pl przyznali im stopień ważności. Za najistotniejsze uznali obszar samego leczenia i opieki. Zdecydowanie mniej ważne było wyposażenie ośrodka i przestrzeganie praw pacjenta.

    Zbadana grupa najwyżej oceniła obszar opieki, w którym wszystkie zagadnienia otrzymały noty powyżej 4. Pacjenci docenili uprzejmość lekarzy i pielęgniarek, przyznając im odpowiednio 4,46 i 4,38 punktów. Według chorych, lekarze są otwarci na pytania, o czym świadczy wynik 4,33, i przekazują im informacje w sposób zrozumiały i przystępny (4,3). Pozytywnie wypadła też ocena ilości i kompletności przekazywanych informacji. Najlepiej pod tym względem wypadł Samodzielny Publiczny Szpital Kliniczny im. Andrzeja Mielęckiego Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach – nota 4,78, a najgorzej Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej im. św. Jana z Dukli – 3,02.

    W badaniu najniżej oceniono organizację leczenia onkologicznego, gdzie średnia ocena wyniosła 3,87. Według chorych czas oczekiwania na zabiegi operacyjne jest zdecydowanie za długi (ocena 3,31), przy czym odchylenie standardowe wyniosło w tym przypadku 1,8. Najgorsze wyniki uzyskały tu: Instytut Hematologii i Transfuzjologii w Warszawie – 1,6, Oddział Onkologii Klinicznej Szpital Specjalistyczny im L. Rydygiera w Krakowie – 1,98 oraz COI w Gliwicach – 2,09. Najlepszy okazał się, ponownie, zwycięski Samodzielny Publiczny Szpital Kliniczny ŚUM z Katowic – 4,59.

    Dosyć niskie średnie oceny otrzymały także: czas oczekiwania na wizytę (3,77), sposób organizacji przyjęć pacjentów (3,82), a także okres oczekiwania na badania (3,89).

    Wypełniający ankiety ocenili lepiej ilość czasu poświęcanego przez pielęgniarki i sposób informowania o przebiegu kolejnych kroków i etapów leczenia lub diagnostyki (odpowiednio: 4,07 i 4,13).

    W obszarze leczenia badani uznali za największy problem brak skuteczności leczenia dokuczliwych objawów związanych z chorobą nowotworową takich jak np. wymioty, czy biegunki (3,65) oraz leczenia przeciwbólowego (3,79), co wskazuje na fakt, że brakuje leczenia kompleksowego - bardziej leczy się chorobę niż chorego, a pacjenci onkologiczni wciąż cierpią. W leczeniu onkologicznym brakuje też planowania terapii przez zespół wielodyscyplinarny: współpracę lekarzy różnych specjalności oceniono zaledwie na 3,81, a najgorzej wypadło Gdyńskie Centrum Onkologii w Szpitalu Morskim z notą 2,60.

    Pod kątem skuteczności leczenia dokuczliwych objawów związanych z chorobą nowotworową najniżej uplasował się Uniwersytet Jagielloński Collegium Medicum w Krakowie - zarówno Katedra Okulistyki, Klinika Okulistyki i Onkologii Okulistycznej – 2,12, jak i Katedra i Klinika Hematologii – 2,41, a także COI w Gliwicach – 2,56. Najlepiej - Samodzielny Publiczny Szpital Kliniczny ŚUM w Katowicach – 4,73.

    Z leczeniem bólu nowotworowego nie radzą sobie, w opinii uczestników badania, Instytut Hematologii i Transfuzjologii w Warszawie - 2,40, COI w Gliwicach – 2,45, COI w Warszawie – 2,88. Najwyższą skutecznością w tej dziedzinie wykazał się ponownie zwycięski ośrodek z Katowic – 4,73, Podkarpackie Centrum Onkologii, Szpital Wojewódzki w Rzeszowie im. Fryderyka Chopina – 4,45 oraz Katedra i Klinika Onkologii i Radioterapii Gdański Uniwersytet Medyczny - 4,42.

    Niepokojące jest, że zagadnieniom skuteczności leczenia dokuczliwych objawów związanych z chorobą nowotworową oraz skuteczności leczenia przeciwnowotworowego pacjenci przyznali stosunkową niską wagę. To może oznaczać, że przyzwyczaili się już do stereotypowej opinii, że „rak musi boleć” i że najważniejsza jest walka z chorobą, a skutki uboczne terapii, bądź przeciwdziałanie im, są marginalizowane.

    W obszarze przestrzegania praw pacjenta widoczne są skrajne różnice nawet w obrębie jednego województwa. „Poziom włączenia pacjenta w podejmowanie decyzji dotyczących jego leczenia” jest najlepszy w Katedrze i Klinice Onkologii i Radioterapii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego - 4.49, podczas gdy na przedostatnim 39. miejscu plasuje się Gdyńskie Centrum Onkologii w Szpitalu Morskim - 2,90.

    W obszarze wyposażenia ośrodka osoby wypełniające ankietę wskazały jako kwestię problematyczną brak miejsc parkingowych (3,13) oraz warunki na salach szpitalnych (3,89). Nieco wyżej ocenili ułatwienia dla rodzin związane z możliwością towarzyszenia choremu (4,0).

    - Uzyskane w badaniu wyniki powinny stanowić nie tylko wskazówkę dla pacjentów, które placówki wybierać, a których raczej unikać (przy założeniu, że pacjenci mają tu autentyczne możliwości wyboru – co jest odrębną kwestią), ale także dostarczają ważnych informacji dla personelu tych instytucji i zarządzających opieką zdrowotną w naszym kraju. Pokazują bowiem te fragmenty rzeczywistości leczniczej, które w oczach pacjentów najbardziej odbiegają od pożądanego standardu – dodaje prof. Antonina Ostrowska.

    Projekt ONKOMAPA jest realizowany w partnerstwie z Polską Koalicją Pacjentów Onkologicznych, Stowarzyszeniem Pomocy Chorym na Nowotwory Krwi w Zamościu oraz Stowarzyszeniem Little People z Rumunii. Patronat nad inicjatywą objęło Polskie Towarzystwo Onkologiczne, Polska Unia Onkologii, Instytut Spraw Publicznych i Instytut Nauk o Politykach Publicznych. Projekt Onkomapa był współfinansowany przez Szwajcarię w ramach szwajcarskiego programu współpracy z nowymi krajami członkowskimi Unii Europejskiej. Fundacja Alivia pozyskała środki na kontynuację projektu z funduszy norweskich.

  • Nie kopać leżącego
    Tak, ważna jest przyzwoitość. Świadomość, że człowiek, który siedzi przede mną myśli, czuje i dodatkowo jest zlepiony z samych lęków. Trzeba nie tylko otoczyć go opieką medyczną, ale także głęboko humanistyczną. Tu nie chodzi o cuda nie widy, tylko elementarną empatię
    Więcej

    Dlaczego pan ma żyć, skoro umarł na to samo mój szwagier? – lekarka zapytała mojego ojca dwa tygodnie przed jego śmiercią, kiedy jeszcze o własnych siłach podreptał po receptę na krakowską onkologię. Gdy już w domu o zajściu szczegółowo opowiedział, oboje zaczęliśmy się śmiać z absurdu, bezradności, rozpaczy. Kilka minut później zarzuciłam na ramiona płaszcz i z prędkością światła pomknęłam do gabinetu, w którym przyjmowała pierwszoplanowa bohaterka z ojcowskiej opowieści. Ku mojemu zaskoczeniu stanęłam przed kruchutką, mocno starszą kobietą w śnieżnobiałym kitlu zapiętym po samiutką szyję – gdyby nie wiedza, do czego jest zdolna, mogłaby budzić we mnie wyłącznie dobre uczucia. – Skąd w pani doktor tyle cynizmu, by powiedzieć coś takiego Edwardowi Kubisiowskiemu, którego wysłała pani do grobu za życia? Kto pani doktor dał takie prawo, proszę mi wytłumaczyć. W odpowiedzi lekarce zaczał drżeć podbródek – Proszę, pani doktor, ruszyć wyobraźnią: Jest pani chora i przerażona tym, co się może zdarzyć z pani życiem, a pani lekarz, ktoś, od kogo oczekuje pani wsparcia, komu pani ufa, mówi pani, że pani miejsce jest na cmentarzu. Skopała pani, pani doktor, leżącego.

    Zaznajomiony ze mną ortopeda wyznał mi kiedyś, że właściwie nie wiadomo, w którym momencie stajesz się częścią systemu, o którym wiesz, że jest wadliwy i działa z bezwzględnością systemów totalitarnych. Tuż po studiach ma się głowę pełną ideałów, wewnętrzna energia pcha w stronę dokształcania, do pacjenta podchodzi się indywidualnie, a nie jak do kolejnego numeru PESEL. Młody lekarz chce, próbuje, słucha, troszczy się. Kilka lat pózniej skołowany papierkową robotą, układami w pracy, pensją wystarczającą do połowy miesiąca na rozmowę z chorym przeznacza 5 minut, reszta idzie na zapełnianie maczkiem kolejnych druków obligatoryjnie wymaganych przez NFZ. Brak czasu równa się robota na odwal się (badanie, diagnozy), byle szybko, dla świętego spokoju. Trzeba być wyposażonym w niewyczerpane zasoby siły by w niełatwych warunkach systemowych pozostać wiernym składanemu kiedyś przyrzeczeniu lekarskiemu. I jeśli minister Bartosz Arłukowicz głosi wszem i wobec, i jak się okazuje głosić nadal będzie, że znieczulica jest konsekwencją słabego charakteru lekarza, to ja bym w tej kwestii środek ciężkości przesunęła w stronę kolejnego rządu, który reformę systemu zdrowotnego traktuje jako coś, czego dokona za 100 lat jakiś futurystyczny kolektyw.

    Tak, ważna jest przyzwoitość. Świadomość, że człowiek, który siedzi przede mną myśli, czuje i dodatkowo jest zlepiony z samych lęków. Trzeba nie tylko otoczyć go opieką medyczną, ale także głęboko humanistyczną. Tu nie chodzi o cuda nie widy, tylko elementarną empatię. Proponuję, by lekarze wykonali niewinny eksperyment. Proszę, porozmawiajcie Państwo z samymi sobą jakbyście Państwo byli chorymi. I użyjcie tych samych retorycznych chwytów stosowanych przez Państwa w kontakcie z pacjentem we własnym gabinecie. Życzę powodzenia.

  • Rak jamy ustnej
    Do najważniejszych czynników zachorowania na raka jamy ustnej należą szkodliwe rakotwórcze substancje zawarte w dymie tytoniowym.
    Więcej

    Co to jest rak jamy ustnej?

    Nowotwory złośliwe jamy ustnej to zróżnicowana grupa chorób (różnice dotyczą zarówno ich lokalizacji, jak budowy oraz przebiegu klinicznego). W jamie ustnej najczęściej spotka się raki płaskonabłonkowe. Do tej grupy należą raki rozwijające się pierwotnie w obrębie tzw. ruchomej (przedniej) części języka oraz dna jamy ustnej. Jednak pod pojęciem „nowotworów jamy ustnej” rozumie się również nowotwory rozwijające się w innych okolicach, chociaż występujące rzadko (rak trójkąta zatrzonowcowego, rak wyrostka zębodołowego, rak podniebienia twardego i rak policzka). Raki gruczołowe (gruczolakoraki) w obrębie jamy ustnej są bardzo rzadkie i rozwijają się zazwyczaj w drobnych śliniankach rozmieszczonych w obrębie całej jamy ustnej.

    Jak często występują raki jamy ustnej?

    Jest to grupa dość rzadkich nowotworów – liczba wszystkich tworzących tę grupę nowotworów rozpoznawanych każdego roku w Polsce przekracza nieznacznie 1000 zachorowań. Liczba zgonów z powodu nowotworów złośliwych jamy ustnej sięga około 2/3 tej liczby.
    Kobiety chorują 2–4 krotnie rzadziej niż mężczyźni.

    Jakie są czynniki ryzyka raków jamy ustnej?

    Do najważniejszych czynników zachorowania na raka jamy ustnej należą szkodliwe rakotwórcze substancje zawarte w dymie tytoniowym. Sposób palenia tytoniu (papierosy czy fajka) nie wpływa istotnie na zmniejszenie tego ryzyka. Nie można pominąć bardzo niekorzystnego wpływu innych czynników, takich jest działanie mocnego alkoholu (zwłaszcza jeśli jest spożywany często), a także brak troski o higienę jamy ustnej (brak higieny powoduje powstawanie przewlekłego stanu zapalnego w jamie ustnej, który z kolei wywołuje zmiany w komórkach, a one po odpowiednio długim czasie mogą ulec przemianie w komórki złośliwe). Zwraca się także uwagę na mechanicznie drażnienie błony śluzowej jamy ustnej przez źle dobrane lub uszkodzone protezy stomatologiczne – to także jest mechanizm zwiększający ryzyko zachorowania na raka jamy ustnej.
    Ponadto, podobnie jak w przypadku wielu innych nowotworów górnego odcinka przewodu pokarmowego oraz układu oddechowego, znany jest rakotwórczy wpływ zakażenia wirusem brodawczaka ludzkiego (Human papilloma virus – HPV).

    Jak rozpoznaje się raka jamy ustnej?

    Stwierdzenie guza w obrębie jamy ustnej jest zazwyczaj dość łatwe – rozwijające się w tym obszarze nowotwory stosunkowo prosto dostrzec podczas zabiegów higienicznych jamy ustnej. Często łatwo je wyczuć jako zwracający uwagę nowy element w jamie ustnej. Ponieważ rozwój tych nowotworów, ze względu na ich lokalizację, wiąże się ze stosunkowo wczesnym tworzeniem przerzutów w regionalnych szyjnych węzłach chłonnych, nie wolno bagatelizować żadnych zmian pojawiających się w jamie ustnej.

    Czasem, jeśli doszło już do powstania przerzutów, uwagę chorego w pierwszej kolejności zwraca wyczuwalny guz na szyi – odpowiadający powiększonemu, zajętemu przez przerzut raka węzłowi chłonnemu.

    Jakie badania diagnostyczne wykonuje się zazwyczaj?

    Niezbędnym warunkiem potwierdzenia rozpoznania raka jamy ustnej jest pobranie wycinka ze zmiany. W ten sposób można – na podstawie badania mikroskopowego – potwierdzić złośliwy charakter guza i precyzyjne określić jego typ oraz tzw. stopień zróżnicowania histologicznego (tj. stopień agresywności biologicznej).

    Ponadto, zgodnie z regułami onkologii, lekarz zleca zazwyczaj następujące badania: USG szyi z oceną szyjnych węzłów chłonnych, a także ewentualnie biopsję aspiracyjną cienkoigłową (BAC) powiększonych i podejrzanych węzłów (w celu potwierdzenia obecności przerzutów raka), w przypadku wątpliwości dotyczących miejscowego i regionalnego zaawansowania nowotworu wykonuje się inne badania obrazowe, np. TK lub MRI głowy i szyi, jeśli na podstawie oceny klinicznej zachodzi podejrzenie naciekania żuchwy, konieczne jest wykonanie pantomogramu (zdjęcia rentgenowskiego zakrzywionych struktur szczęki i żuchwy).

    Podobnie jak w przypadku innych nowotworów, należy wykonać badania pozwalające na ocenę zaawansowania choroby – przede wszystkim zdjęcie radiologiczne klatki piersiowej (ewentualnie tomografię komputerową klatki piersiowej wraz z oceną głowy i szyi), USG jamy brzusznej i ewentualnie inne badania, zależnie od sytuacji klinicznej.

    Jak leczy się raka jamy ustnej?

    Leczenie raka jamy ustnej zależy do dwóch zasadniczych czynników: po pierwsze od dokładnej lokalizacji anatomicznej, a po drugie od stopnia zaawansowania choroby. W przypadku guzów niedużych, bez zajęcia regionalnych węzłów chłonnych, leczenie polega zazwyczaj na wycięciu guza z marginesem. Jeśli guz cechuje się dużą agresywnością biologiczną (stopień zróżnicowania histologicznego oceniono jako G3), to zazwyczaj – mimo braku przerzutów w szyjnych węzłach chłonnych – zaleca się wycięcie węzłów chłonnych górnej części szyi lub poddanie ich napromienianiu.

    Jeśli guz jest nieco bardziej zaawansowany miejscowo (większy), ale nie stwierdzono przerzutów w regionalnych węzłach chłonnych, wówczas zazwyczaj wycina się guz wraz z odpowiednią grupą węzłów chłonnych szyjnych; leczenie często uzupełnia się pooperacyjną radioterapią.

    W przypadku guzów, które naciekają sąsiednie struktury (np. żuchwę), zakres operacji jest bardziej rozległy i obejmuje wycięcie fragmentów kostnych z zachowaniem odpowiedniego marginesu, a także usunięcie odpowiedniej grupy węzłów chłonnych. Ponadto niemal zawsze stosuje się pooperacyjną radioterapię lub chemioterapię skojarzoną z radioterapią.

    Jeśli przed operacją stwierdzono, że węzły chłonne są zajęte, to wówczas niezależnie od wielkości ogniska pierwotnego usuwa się wspomniane węzły (po obu stronach szyi), a leczenie uzupełnia się radioterapią lub chemioterapią.

    W przypadku pacjentów, u których wycięcie guza nie jest możliwe, stosuje się radioterapię lub chemioterapię, albo łączy się obie te metody. Czasem, jeśli za pomocą takiego postępowania udało się zmniejszyć guz do wielkości, w której wycięcie w całości jest możliwe, podejmuje się operację. Trzeba jednak podkreślić, że operacja ma sens i przynosi choremu korzyść tylko wówczas, gdy udaje się guz usunąć w całości. Częściowe wycięcie guza naraża chorego na zagrożenia związane z operacją, nie przynosząc mu w zamian żadnych długoterminowych korzyści.

    U chorych, u których w badaniach wstępnych stwierdzono przerzuty odległe, najczęściej stosuje się chemioterapię.

  • Nowotwory złośliwe krtani
    Do głównych czynników ryzyka zachorowania na raka krtani należy palenie tytoniu, zwłaszcza połączone z nadużywaniem alkoholu.
    Więcej

    Co to jest nowotwór krtani?

    Nowotwór powstaje na skutek niekontrolowanego przez organizm wzrostu komórek w obrębie tego narządu. Najczęstszym rodzajem nowotworu złośliwego krtani jest rak płaskonabłonkowy, stanowiący ponad 90% wszystkich nowotworów złośliwych tego narządu. Inne, znacznie rzadziej spotykane nowotwory złośliwe krtani, to rak gruczołowy (gruczolakorak), czerniak, chłoniak, mięsak i rakowiak.

    Jakie czynniki sprzyjają zachorowaniu na raka krtani?

    Do głównych czynników ryzyka zachorowania na raka krtani należy palenie tytoniu, zwłaszcza połączone z nadużywaniem alkoholu. U osób palących co najmniej 40 lat ryzyko zachorowania na raka krtani jest około 40 razy większe niż w populacji osób niepalących. Rak krtani występuje także częściej u mężczyzn (kobiety chorują na ten nowotwór 4–7 razy rzadziej), amerykańskich Murzynów, osób po 65. roku życia oraz osób o znacznej i długotrwałej ekspozycji na niektóre czynniki chemiczne (m.in. nikiel, azbest, kwas siarkowy, pył węglowy).

    Ważnym czynnikiem ryzyka rozwoju raka płaskonabłonkowego krtani (oraz innych odcinków układu oddechowego) jest zakażenie wirusem brodawczaka ludzkiego (Human papilloma virus – HPV). Wirus ten ogrywa również istotną rolę w rozwoju raka odbytu i szyjki macicy. Kilka lat temu wprowadzono na rynek szczepionki przeciwko niektórym typom tego wirusa.

    Jak często występuje rak krtani?

    W Polsce każdego roku odnotowuje się około 2400 nowych zachorowań; około 1600 Polaków i Polek każdego roku umiera z powodu raka krtani.
    Liczba zachorowań na raka krtani stanowi około 2% wszystkich zachorowań na nowotwory złośliwe w naszym kraju.

    Jakie są objawy nowotworów krtani?

    Objawami nowotworu krtani mogą być: zmiana brzmienia głosu, chrypka, trudności w połykaniu, uczucie przeszkody w obrębie krtani, uporczywy ból gardła, ból ucha, wyczuwalne zgrubienie w obrębie szyi, kaszel, problemy z oddychaniem, niewytłumaczalne zmniejszenie masy ciała.

    W początkowym okresie rozwoju rak krtani może nie dawać wyraźnych objawów. Dlatego u znaczącego odsetka chorych rozpoznanie następuje późno, co pociąga za sobą konieczność znacznie bardziej agresywnego leczenia i mniejsze szanse na wyleczenie. Z tego powodu nie należy bagatelizować przedłużającej się chrypki lub zmiany barwy głosu – mogą to być wczesne objawy raka krtani.

    W jakich dokładnie miejscach może rozwinąć się rak krtani?

    Wyróżnia się trzy główne lokalizacje, w których rozwija się rak krtani:

    • A. rak nagłośni (górne piętro krtani; stosunkowo szybki rozwój choroby)
    • B. rak głośni (środkowe piętro krtani; stosunkowo wolny rozwój choroby)
    • C. rak podgłośni (dolne piętro krtani; pośrednie tempo rozwoju choroby; najrzadsza lokalizacja)

    Jak rozpoznaje się nowotwór krtani?


    W celu potwierdzenia rozpoznania lekarz musi pobrać fragment guza krtani do badania mikroskopowego. Do uwidocznienia wnętrza krtani służą specjalne narzędzia wziernikowe (tzw. direktoskopia lub fiberoskopie). W przypadku towarzyszących guzów na szyi (co zazwyczaj świadczy o obecności przerzutów w szyjnych węzłach chłonnych) można dodatkowo pobrać (za pomocą igły i strzykawki) materiał cytologiczny do badania. Jednak podstawę diagnostyki i rozpoznania powinna stanowić ocena mikroskopowa guza krtani.

    Ważnym elementem diagnostyki i oceny zaawansowania nowotworu krtani są badania obrazowe. Współcześnie wykonuje się tomografię komputerową szyi, ultrasonografię szyjnych węzłów chłonnych, prześwietlenie klatki piersiowej (klasyczne zdjęcie Roentgena) lub tomografię komputerową klatki piersiowej. Inne badania są wykonywane w zależności od konkretnej sytuacji klinicznej.

    Wspomniane wcześniej badanie endoskopowe (laryngoskopia) oprócz możliwości uzyskania materiału do badania mikroskopowego pozwala także na ocenę stopnia zaawansowania choroby za pomocą bezpośredniego oglądania zmian chorobowych w krtani. Rzadziej wykorzystywane badanie to badanie z podaniem środka kontrastowego do wypicia przez chorego, a następnie wykonanie wielu prześwietleń pozwalających na ocenę drogi pokonywanej przez płyn po połknięciu.

    Jak leczyć raka krtani?

    Do głównych technik stosowanych w leczeniu raka krtani należą chirurgia, radioterapia i chemioterapia. Metoda leczenia zależy m.in. od lokalizacji guza (górne, środkowe lub dolne piętro krtani).

    Ogólnie skojarzenie chirurgii i radioterapii stosuje się na wczesnych etapach rozwoju choroby. Jeżeli nowotwór rozpoznany zostaje już w stadium bardziej zaawansowanym, leczenie opiera się na połączeniu chirurgii, napromieniania oraz chemioterapii.

    W każdym przypadku leczenie raka krtani jest leczeniem wielospecjalistycznym, tzn. biorą w nim udział specjaliści wielu dziedzin medycyny. Celem takiego wielospecjalistycznego postępowania jest wybór możliwie najlepszej dla chorego drogi leczenia.

    Chirurgia

    Zabieg operacyjny w wypadku raka krtani może polegać na endoskopowym wycięciu zmiany, resekcji połowy krtani oraz resekcji całej krtani. Zabiegi endoskopowe zarezerwowane są dla chorych, u których rak krtani jest na wczesnym stadium rozwoju. Polegają na miejscowym (zazwyczaj za pomocą lasera) zniszczeniu guza po uwidocznieniu go specjalnym endoskopem (wziernikiem).

    W zaawansowanych przypadkach raka krtani konieczne może być całkowite wycięcie krtani (zob. ryc. 1.). Taka operacja wiąże się z utratą zdolności mówienia oraz oddychania ustami. Aby umożliwić oddychanie, końcowym elementem operacji jest wytworzenie tzw. tracheostomii, czyli otworu łączącego tchawicę ze skórą w dolnej części szyi ponad mostkiem, poprzez który chory może swobodnie oddychać. W przypadku całkowitego wycięcia krtani tracheostomia pozostaje na całe życie chorego.

    Resekcja krtani
    Ryc. 1. Resekcja krtani

    Ze względu na utratę wraz z wyciętą krtanią strun głosowych normalne mówienie staje się niemożliwe. Istnieje jednak wiele technik pozwalających na odzyskanie (znacznie zmienionego) głosu. Długotrwałym treningiem można uzyskać tzw. mowę przyłykową; chorzy mówiący w ten sposób porozumiewają się cicho, ale w pełni efektywnie. Cechą charakterystyczną jest stosunkowo niski ton takiego głosu.

    Istnieją również urządzenia elektroniczne pozwlające na modulowanie strumienia powietrza przepływającego przez otwór tracheostomii w taki sposób, by uzyskać zrozumiały dla otoczenia głos.

    W ostatnich latach rzadziej niż wcześniej wykonuje się połowiczne wycięcie krtani. Wynika to z częstszego stosowania technik endoskopowych.

    Radioterapia

    Leczenie to polega na użyciu promieniowania o dużej zawartości energii w celu zniszczenia komórek nowotworowych. Ponieważ sąsiadujące z nowotworem komórki zdrowe również ulegają zniszczeniu podczas radioterapii, stosuje się wiele metod mających ograniczyć takie niekorzystne działanie radioterapii. W przypadku napromieniania raka krtani jednym z elementów planowania leczenia jest wykonanie specjalnej maski z tworzywa sztucznego, mającej za zadanie utrzymywanie głowy pacjenta w odpowiedniej pozycji podczas napromieniania. Unieruchomienie głowy powoduje, że ryzyko uszkodzenia zdrowych tkanek jest znacząco mniejsze.

    W niektórych mało zaawansowanych przypadkach raka krtani możliwe jest wyleczenie choroby za pomocą jedynie radioterapii (bez konieczności przeprowadzenia operacji).

    Chemioterapia

    Dodatkowym leczeniem uzupełniającym możliwości chirurgii i napromieniania w zniszczeniu tkanek raka krtani, zwłaszcza u chorych na bardziej zaawansowany nowotwór, jest chemioterapia. O chemioterapii napisano więcej w poświęconej jej części serwisu.

    Czy można uniknąć zachorowania na nowotwór krtani?

    Istnieje szereg zachowań, które mogą pomóc w zmniejszeniu ryzyka zachorowania na nowotwór złośliwy krtani. Należą do nich: zaprzestanie używania tytoniu w jakiejkolwiek formie, ograniczenie lub zaprzestanie spożycia alkoholu, ograniczenie ekspozycji na drażniące czynniki chemiczne, takie jak nikiel, azbest i kwas siarkowy.