20 grudnia 2014 roku
poczta
zaloguj się
 
Poczet Lekarzy
medycyna praktyczna dla pacjentów

Okulista Skierniewice

Parametry wyszukiwania:

 Wszyscy  A B C Ć Č D E F G H I J K L Ł M N O P Q R S Ś T U V W Y Z Ź Ż

Wyniki wyszukiwania

Poczet Lekarzy zawiera wyłącznie wizytówki stworzone przez lekarzy. Jesteś lekarzem i nie ma Cię w bazie: stwórz wizytówkę!

Przeczytaj też

  • Skierowanie do okulisty (jeszcze) niepotrzebne
    Pacjenci wpisani na listy oczekujących do okulisty i dermatologa do 31 grudnia br. nie są zobowiązani do dostarczenia skierowania, nawet jeżeli zostaną przyjęci dopiero w przyszłym roku - przypomina Narodowy Fundusz Zdrowia.
    Więcej

    Fot. Łukasz Zandecki / Agencja Gazeta

    Pacjenci wpisani na listy oczekujących do okulisty i dermatologa do 31 grudnia br. nie są zobowiązani do dostarczenia skierowania, nawet jeżeli zostaną przyjęci dopiero w przyszłym roku - przypomina Narodowy Fundusz Zdrowia.

    1 stycznia wchodzi w życie ustawa z dnia 22 lipca 2014 roku o zmianie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz niektórych innych ustaw (Dz. U. 2014.1138). Wprowadza ona od 1 stycznia obowiązek posiadania skierowań do świadczeń udzielanych przez okulistę i dermatologa.

    Jednak zgodnie z zapisem art. 17 tej ustawy osobom wpisanym, przed dniem wejścia w życie ustawy, na listy oczekujących na udzielenie świadczeń opieki zdrowotnej świadczenia te są udzielane bez skierowania lekarza ubezpieczenia zdrowotnego.

    Tymczasem, jak donosi RMF FM Ci pacjenci, pacjenci już dziś niepotrzebnie przychodzą po skierowania do lekarzy rodzinnych. - To kilkanaście osób w dziennie - usłyszał reporter RMF FM w jednej z przychodni. Zdarza się też, że przychodnie specjalistyczne obdzwaniają zapisanych pacjentów informując, że na wizytę w przyszłym roku muszą donieść skierowanie.

    Wielkopolska organizacja lekarzy rodzinnych - Porozumienie Pracodawców Ochrony Zdrowia - zaapelowała do specjalistów, by nie wprowadzali w błąd pacjentów: "Okulisto i dermatologu! Odsyłanie w tym roku (2014) po skierowanie do lekarza rodzinnego jest działaniem niezgodnym z obowiązującym prawem oraz marnowaniem czasu pacjenta i lekarza POZ!".

  • Indie - 24 osoby straciły wzrok po operacji zaćmy
    Co najmniej 24 osoby straciły wzrok po zabiegu usunięcia zaćmy, przeprowadzonym w ramach darmowego programu leczenia jednej z organizacji pozarządowych na północy Indii - poinformowały w piątek lokalne władze.
    Więcej

    Co najmniej 24 osoby straciły wzrok po zabiegu usunięcia zaćmy, przeprowadzonym w ramach darmowego programu leczenia jednej z organizacji pozarządowych na północy Indii - poinformowały w piątek lokalne władze. Policja wszczęła dochodzenie w tej sprawie.

    W sumie na początku listopada operacji poddało się 130 osób w wieku 50 lat i starszych z miast Amritsar i Gurdaspur w stanie Pendżab - poinformował przedstawiciel miejscowych władz Abhinav Trikha.

    Władze ustalają, ile jeszcze osób mogło ucierpieć w związku z wykonanym zabiegiem. Utratę wzroku potwierdzono na razie u 24 osób. Liczba poszkodowanych może jeszcze wzrosnąć.

    Policja dotychczas zatrzymała co najmniej jednego lekarza w Gurdaspur. "Z przeprowadzonych wstępnych czynności wynika, że lekarze (przeprowadzający bezpłatne operacje) wykazali się niedbałością i stosowali przeterminowane leki" - powiedział Trikha. Dodał, że organizacja przeprowadzająca te zabiegi nie miała na to pozwolenia.

    Lekarze w Amritsar w piątek zajęli się częścią poszkodowanych osób, oceniają jednak, że żadna z nich raczej nie odzyska wzroku.

    Sprawa na nowo podnosi kwestię jakości opieki medycznej w Indiach po niedawnej śmierci 13 kobiet w następstwie zabiegu dokonanego przez lekarza oskarżanego o używanie starych instrumentów chirurgicznych w ośrodku masowych sterylizacji w środkowej części kraju. Kilkadziesiąt kobiet miało powikłania po zabiegu.

  • Manifestacja niewidomych w Warszawie
    "My nie widzimy nic, a wy - czy widziecie nas?" - pod tym hasłem manifestowali dzisiaj przed wejściem do Sali Kongresowej w Warszawie, niewidomi i niedowidzący. Według nich w Polsce wciąż jest brak udogodnień dla osób z tą niepełnosprawnością.
    Więcej

    "My nie widzimy nic, a wy - czy widziecie nas?" - pod tym hasłem manifestowali dzisiaj przed wejściem do Sali Kongresowej w Warszawie, niewidomi i niedowidzący. Według nich w Polsce wciąż jest brak udogodnień dla osób z tą niepełnosprawnością.

    Manifestację zorganizowała Fundacja Szansa. Jak mówił jej prezes Marek Kalbarczyk, jako osoba niewidząca nie miałby szans na dotarcie i wejście do Sali Kongresowej. - Czy niewidomy może trafić do urzędu miasta albo urzędu skarbowego? Czy może czuć się bezpiecznie w sklepie? To są problemy bardzo podstawowe, aż głupio je wyliczać - mówił dziennikarzom.

    - Niewidomy, bez przewodnika i lektora nic nie może, żyje w izolacji w domu - podkreślił. Jego zdaniem, w Polsce - w stosunku do innych krajów - bardzo niewiele się zmienia dla niewidomych. - Jak jedziemy do Pekinu czy Hongkongu, to są tam ścieżki naprowadzające, wypukłe mapy, plany miejsc. Wiemy, gdzie jest wejście, bramka, kasa, peron - wyliczał.

    Tymczasem w Polsce - nawet w stolicy - brakuje udźwiękowienia w budynkach użyteczności publicznej, nie ma ostrzeżeń, specjalnych kolorów dla niedowidzących, ścieżek naprowadzających - plastikowych linii, które są montowane przy ulicy, wzdłuż której niewidomy może iść.

    - Wszędzie, gdzie są obiekty użyteczności publicznej powinny być informatory dźwiękowe, żeby niewidomy wiedział, gdzie są drzwi, a nie musiał ich macać. Trzeba ustalić prawo, że jak jest niewidomy w sklepie, to nie tylko ma prawo przyjść z psem przewodnikiem, ale ekspedientki są przeszkolone i wiedzą, jak się zachować. Dlaczego jako niewidomy nie mogę pójść do sklepu i czegoś kupić? Dlaczego muszę iść z przewodnikiem? - pytał Kalbarczyk. Za konieczne uznał dostosowanie szkół do potrzeb dzieci niedowidzących czy niewidomych, bo teraz - twierdził - odsyłają je do szkół specjalnych.

    Według prezesa fundacji, na dostosowanie przestrzeni publicznej dla niewidomych nie trzeba wcale wielkich środków - kilka, kilkanaście tysięcy złotych.

    Według szacunków Szansy dla Niewidomych w Polsce jest ok. 15 tys. niewidomych; niewidomych i bardzo źle widzących - ok. 100 tys., a osób, które mają problemy ze wzrokiem, czyli na co dzień im to przeszkadza jest 1-1,2 mln.

    Fundacja Szansa dla Niewidomych zatrudnia 40 osób, w większości niewidomych i niedowidzących, współpracuje z nią ok. stu ekspertów różnych dziedzin. Istnieje od 23 lat.

  • Chorzy na zaćmę chcą mieć prawo do dopłacania do soczewek
    Chorzy na zaćmę chcą mieć prawo do dopłacania za wszczepienie nowoczesnej, zaawansowanej technologicznie soczewki w ramach operacji finansowanej przez Narodowy Fundusz Zdrowia – wynika z badania ankietowego przeprowadzonego wśród pacjentów przez Polski Związek Niewidomych.
    Więcej

    Chorzy na zaćmę chcą mieć prawo do dopłacania za wszczepienie nowoczesnej, zaawansowanej technologicznie soczewki w ramach operacji finansowanej przez Narodowy Fundusz Zdrowia – wynika z badania ankietowego przeprowadzonego wśród pacjentów przez Polski Związek Niewidomych podczas wydarzenia edukacyjnego „Oko w oko z zaćmą”.

    W związku z interpretacją NFZ dotyczącą zakazu dopłat do świadczeń podstawowych, gwarantowanych w ramach ustawy o świadczeniach zdrowotnych finansowanych z budżetu państwa, placówki medyczne wykonujące operacje usunięcia zaćmy musiały wycofać się z usługi wszczepiania nowoczesnych, wielofunkcyjnych soczewek za dopłatą.

    - W tej chwili pacjent, któremu ze względu na stan zdrowia zalecane byłyby nowoczesne soczewki leczące nie tylko zaćmę, ale również inne wady oczu, takie jak np. astygmatyzm, musi wykonać zabieg usunięcia zaćmy poza refundacją, płacąc z własnej kieszeni nie tylko za soczewkę, ale też za cały zabieg. Mimo że jako osobie ubezpieczonej przysługuje mu prawo do refundowanej operacji – komentuje Małgorzata Pacholec, dyrektor PZN.

    Podczas wydarzenia edukacyjnego „Oko w oko z zaćmą”, które 14-15 listopada odbyło się w siedzibie PZN, Związek przeprowadził badanie ankietowe, z którego wynika, że 92% pacjentów nie zgadza się na to, by NFZ ograniczał ich wybór metod leczenia poprzez zakaz dopłat do lepszych materiałów. 97% ankietowanych chciałoby mieć możliwość wyboru sposobu leczenia zaćmy i wyboru rodzaju wszczepionej soczewki.

    – Od lat cierpię na astygmatyzm, a miesiąc temu zdiagnozowano u mnie zaćmę. Nie dość, że termin operacji wyznaczono mi na luty 2017 r., to jeszcze nie mam możliwości skorzystania z soczewki ponadstandardowej, dzięki której mogłabym odzyskać w pełni zdrowy wzrok. Nie stać mnie na pełne sfinansowanie operacji, ale byłabym w stanie do niej dopłacić – opowiada pani Halina, uczestniczka wydarzenia edukacyjnego.

    Podobnego zdania była zdecydowana większość przebadanych pacjentów. Aż 79% ankietowanych jest gotowych dopłacić do materiałów – soczewek, użytych w operacji zaćmy finansowanej przez NFZ, by w ten sposób mieć możliwość dostępu do najnowszych technologii leczenia, najbardziej odpowiadających ich potrzebom zdrowotnym.

    Badanie oraz liczba uczestników, którzy wzięli udział w wydarzeniu edukacyjnym „Oko w oko z zaćmą”, pokazały, jak mała jest świadomość wyboru metod leczenia zaćmy wśród pacjentów. Aż 68% ankietowanych przy wyborze placówki świadczącej zabieg usunięcia zaćmy nie została poinformowana o tym, jaka soczewka mieści się w podstawowej wycenie operacji zaćmy w ramach umowy z NFZ. Prawie wszyscy przepytani pacjenci chcieliby, żeby lekarz wytłumaczył im, na czym polegają różnice w aktualnie dostępnych sposobach leczenia zaćmy, w tym w rodzajach dostępnych soczewek.

    Z myślą o potrzebach pacjentów chorych na zaćmę, którzy mają ograniczony dostęp do informacji i wiedzy na temat leczenia zaćmy, PZN zorganizował wydarzenie edukacyjne „Oko w oko z zaćmą”. Uczestnicy mieli m.in. unikalną możliwość skorzystania z indywidualnych konsultacji z ekspertami oraz wysłuchania wykładów na temat zaćmy, jej objawów, diagnostyki i leczenia.

    W ciągu 2 dni trwania wydarzenia ponad 150 mieszkańców Warszawy przebadało swój wzrok w kierunku zaćmy. Jedną z atrakcji były również okulary symulujące ostrość widzenia osoby chorej na zaćmę w początkowym i zaawansowanym stadium choroby, dzięki którym uczestnicy mogli przekonać się na własnej skórze, jak wielkich problemów przysparzają osobie chorej na zaćmę codzienne czynności.

    - Jestem architektem, ale wzrok nie pozwala mi już pracować. Przeczytałam w gazecie o bezpłatnych badaniach i przyszłam. Nigdy w ten sposób nie myślałam, ale może moje problemy ze wzrokiem, to nie starość, a zaćma? - podsumowuje pani Alicja, jedna z uczestniczek wydarzenia edukacyjnego „Oko w oko z zaćmą”.

    Wydarzenie, organizowane przez PZN, zostało objęte patronatem honorowym Burmistrza Dzielnicy Śródmieście m.st. Warszawy. Partnerami wydarzenia zostali: związek organizacji działających na rzecz osób starszych - Forum 50+ Seniorzy XXI wieku! oraz klinika medyczna - Sensor Cliniq. Sponsorem wydarzenia był Alcon, producent soczewek wewnątrzgałkowych.

  • Okuliści protestują przeciwko obniżce wyceny leczenia zaćmy
    Polskiego Towarzystwo Okulistyczne zaprotestowało w liście do ministra zdrowia przeciwko kolejnej obniżce wyceny operacji usunięcia zaćmy z wszczepieniem soczewki wewnątrzgałkowej. "Poprzednia obniżka wyceny nie skróciła w istotny sposób czasu oczekiwania na zabieg" - argumentują lekarze.
    Więcej

    Zarząd Główny Polskiego Towarzystwa Okulistycznego zaprotestował w liście do ministra zdrowia przeciwko kolejnej obniżce wyceny operacji usunięcia zaćmy z wszczepieniem soczewki wewnątrzgałkowej. Zdaniem specjalistów nie ma żadnego racjonalnego wytłumaczenia dla takiej decyzji. "Poprzednia obniżka wyceny nie skróciła w istotny sposób czasu oczekiwania na zabieg" - argumentują.


    Fot. Krzysztof Koch / Agencja Gazeta

    Propozycja obniżenia wyceny tej procedury pojawiła się w opublikowanym 5 listopada projekcie zarządzenia prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia dot. leczenia szpitalnego. Jak podkreśla ZG PTO, nigdy nie została przedstawiona szczegółowa, rzetelna wycena tej procedury, która zwierałaby wszystkie jej elementy.

    Jak wskazują okuliści, już wskutek poprzedniej obniżki wyceny takiego leczenia obserwuje się pogorszenie jego jakości. Zdaniem PTO, kolejna obniżka uniemożliwi utrzymanie obecnych standardów w tym zakresie. "Z pewnością zwiększy się liczba powikłań operacyjnych i wzrosną koszty związane z ich leczeniem" - przewidują eksperci.

    Jednocześnie zwracają uwagę, że poprzednia obniżka wyceny nie skróciła w istotny sposób czasu oczekiwania na zabieg usunięcia zaćmy. W ocenie POT jedynym realnym sposobem na poprawę sytuacji jest zwiększenie liczby wykonywanych operacji, "co nie jest możliwe bez zwiększenia nakładów finansowych".

    "Nieopłacalność wykonywania tej procedury chirurgicznej nie skłoni szpitali do zwiększenia liczby wykonywanych operacji, a spowoduje jedynie wzrost zadłużenia szpitali publicznych i nieopłacalność działalności niepublicznych zakładów opieki zdrowotnej" - czytamy w liście do MZ.

    Eksperci dodają, że "proponowanie niskich cen operacji zaćmy przez niektóre podmioty prywatne jest zabiegiem marketingowym i nie powinno służyć za punkt odniesienia". W opinii PTO podmioty te stosują dodatkowe, "ukryte" opłaty, poprzez ustalenie wysokich cen wizyt kwalifikacyjnych, kontrolnych oraz badań dodatkowych. "Używane przez te jednostki soczewki wewnątrzgałkowe i inne materiały operacyjne są często najtańsze, niskiej jakości, a narzędzia i oprzyrządowanie jednorazowego użytku są stosowane wielorazowo" - twierdzi PTO.