23 października 2014 roku
poczta
zaloguj się
 
Poczet Lekarzy
medycyna praktyczna dla pacjentów

Lekarz rodzinny Włocławek

Parametry wyszukiwania:

Profile lekarzy i opisy placówek medycznych są całkowicie bezpłatne
 Wszyscy  A B C Ć Č D E F G H I J K L Ł M N O P Q R S Ś T U V W Y Z Ź Ż

Wyniki wyszukiwania

Lekarz Elżbieta Bednarska-Białek

Lekarz Rodzinny, Pediatra

Medycyna rodzinna, Pediatria

Lekarz Katarzyna Bett-Wieczorek

Lekarz Rodzinny, Pediatra

Medycyna rodzinna, Pediatria

Lekarz Jacek Gniazdowski

Internista, Lekarz Rodzinny

Choroby wewnętrzne, Medycyna rodzinna

Lekarz Katarzyna Pawlak

Internista, Lekarz Rodzinny

Choroby wewnętrzne, Medycyna rodzinna

Lekarz Ewa Smolarczyk-Jabłońska

Internista, Lekarz Rodzinny

Choroby wewnętrzne, Medycyna rodzinna

dr n. med. Andrzej Smorczewski

Internista, Lekarz Rodzinny

Choroby wewnętrzne, Medycyna rodzinna

Poczet Lekarzy zawiera wyłącznie wizytówki stworzone przez lekarzy. Jesteś lekarzem i nie ma Cię w bazie: stwórz wizytówkę!

Przeczytaj też

  • W Sejmie o otyłości: Konieczna zmiana żywienia, sport i psychoterapia
    W leczeniu otyłości ważniejsza od samej diety jest stała zmiana żywienia, aktywność fizyczna i psychoterapia - powiedziała we wtorek w Sejmie prezes Polskiego Towarzystwa Badań nad Otyłością, prof. Magdalena Olszanecka-Glinianowicz.
    Więcej

    W leczeniu otyłości ważniejsza od samej diety jest stała zmiana żywienia, aktywność fizyczna i psychoterapia - powiedziała we wtorek w Sejmie prezes Polskiego Towarzystwa Badań nad Otyłością, prof. Magdalena Olszanecka-Glinianowicz.

    Olszanecka-Glinianowicz była jednym z ekspertów na wtorkowym posiedzeniu Parlamentarnego Zespołu ds. Przeciwdziałania Otyłości. "Otyłość nie jest wolnym wyborem człowieka. Nikt nie podejmuje też dobrowolnie decyzji, że chce zachorować. Musimy spojrzeć na otyłość przez pryzmat wielu czynników, także psychologicznych" - dodała. Przypomniała, że WHO definiuje otyłość jako chorobę przewlekłą, bez tendencji do samoistnego ustępowania, tymczasem w społeczeństwie nadal panuje przekonanie, że jest to defekt, a nie choroba.

    Olszanecka-Glinianowicz mówiła o powikłaniach związanych z nadwagą i otyłością - to głównie problemy metaboliczne, cukrzyca, nadciśnienie tętnicze, choroby wątroby, zaburzenia endokrynologiczne prowadzące do niepłodności, większa zachorowalność na nowotwory. Apelowała, by patrzeć na początek choroby, leczyć przyczyny. Zwracała uwagę m.in. na kształcenie specjalistów, którzy będą umieli rozmawiać z pacjentem i go poprowadzić.

    O tym, że brakuje specjalistów leczących kompleksowo otyłość, mówiła doc. Lucyna Ostrowska, która od 14 lat zajmuje się leczeniem otyłości w Białymstoku. Jej zdaniem lekarz rodzinny nie jest w stanie w ciągu 10 minut wizyty zmotywować pacjenta do zmiany żywienia, często nie umie nawet porozmawiać o otyłości, zadać pytania, czy pacjent potrzebuje specjalistycznej pomocy. Ostrowska zgłosiła postulat, by w każdej poradni zatrudnieni byli dietetycy - osoby dobrze przygotowane z zakresu medycyny i dietopsychologii. Dodała, że najczęstsze błędy pacjenta z otyłością to wyczytywane z internetu porady i diety, które przynoszą im efekt jo-jo.

    Ostrowska przekonywała, że konieczne są programy zdrowotne dotyczące otyłości, bo jest to tańsze niż leczenie powikłań i niż koszty społeczne, np. korzystanie przez osoby otyłe ze zwolnień lekarskich, rent czy przedwczesna śmiertelność.

    "Nie domagamy się dla nas żadnych specjalnych praw. Chcemy, by dostrzeżono nasze potrzeby już w istniejących systemach. Jesteśmy przekonani, że jest to możliwe" - mówiła społeczny rzecznik osób chorych na otyłość Magdalena Gajda. Dodała, że posiedzenie zespołu jest początkiem debaty społecznej, której celem jest wypracowanie konkretnych rozwiązań dla tej grupy osób.

    W Polsce, jak wykazują badania przeprowadzone w 2000 r. przez Instytut Żywności i Żywienia, ponad 50 proc. dorosłych (19-59 lat) i kilkanaście procent dzieci cierpi na nadwagę bądź otyłość.

    Z danych CBOS wynika, że większość dorosłych Polaków uważa, iż odżywia się zdrowo oraz że ich dieta jest zbilansowana. Jednak 51 proc. z nich ma problem z nadwagą, w tym 17 proc. - z otyłością.

  • Wszystkie kluby sejmowe za zakazem "śmieciowego jedzenia" w szkołach
    Wszystkie kluby poselskie poparły w środę w Sejmie projekt, którego celem jest zakaz sprzedaży w szkołach "śmieciowego jedzenia". Chodzi o takie produkty jak np. chipsy, niektóre ciastka i napoje, w tym napoje energetyzujące, jedzenie typu fast food i instant.
    Więcej

    Wszystkie kluby poselskie poparły w środę w Sejmie projekt, którego celem jest zakaz sprzedaży w szkołach "śmieciowego jedzenia". Chodzi o takie produkty jak np. chipsy, niektóre ciastka i napoje, w tym napoje energetyzujące, jedzenie typu fast food i instant.

    Projekt nowelizacji ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia wprowadza zakaz sprzedaży w szkołach żywności, której spożywanie w nadmiarze może być przyczyną przewlekłych chorób dietozależnych.

    We wtorek podczas drugiego czytania projektu w Sejmie nie zgłoszono do niego żadnych poprawek. Głosowanie nad projektem - w czwartek.

    Domicela Kopaczewska (PO) przypomniała podczas debaty, że celem projektu jest ochrona zdrowia dzieci i młodzieży w wieku szkolnym poprzez ograniczenie im dostępu w szkołąch do produktów żywnościowych zawierających znaczną ilość składników szkodliwych dla ich rozwoju. Zwróciła uwagę jak ważna jest edukacja prozdrowotna, w tym dotycząca właściwego odżywania. Jak zaznaczyła proponowana regulacja jest jednym z elementów tego systemu.

    Artur Bramora (PSL) zwrócił zaś uwagę, że proponowane przepisy mają na celu m.in. budowanie świadomości rodziców na temat tego, co ich dzieci mogą kupić i zjeść w szkole.

    Według Marzeny Machałek (PiS) choć idea ograniczenia dostępu do niektórych produktów w placówkach oświatowych jest słuszna, to jest spóźniona, gdyż poprzedziło ją zamknięcie w części z nich stołówek. Zaznaczyła, że zmiana nawyków żywieniowych dzieci i młodzieży nie będzie prosta. "Przez siedem lat batoniki, chipsy i kolorowe napoje już mocno ugruntowały sobie miejsce na listach żywieniowych jednego pokolenia" - powiedziała.

    Posłanka przy okazji zwróciła uwagę na sytuację dzieci niedożywionych, które przychodzą do szkoły głodne. "Nadmiar słodyczy w sklepikach szkolnych to nie jest ich największy problem" - podkreśliła.

    O tym problemie mówił też Artur Ostrowski (SLD). "Punktem wyjścia do opracowania projektu powinno być rzeczywiste zapotrzebowanie organizmu dziecka na poszczególne składniki pokarmowe. Każde dziecko powinno mieć możliwość zjedzenia w szkole przynajmniej jednego pełnowartościowego posiłku. To jest najistotniejszy problem polskiej szkoły, jeśli chodzi o problem żywienia uczniów. Ten projekt tego nie rozwiązuje" - zauważył.

    Zastrzeżenia do projektu mieli też posłowie Twojego Ruchu, Solidarnej Polski oraz koła Bezpieczeństwo i Gospodarka. Mimo to cała opozycja zadeklarowała poparcie dla projektu.

    Zgodnie z nim, minister zdrowia określi, jakie produkty spożywcze można sprzedawać w sklepikach szkolnych, serwować w szkolnych i przedszkolnych stołówkach oraz reklamować w tych placówkach i w ich pobliżu. Przepisy mają obowiązywać także w tzw. innych formach wychowania przedszkolnego, np. punktach przedszkolnych i klubach przedszkolaka. Wyłączone z nich będą tylko szkoły dla dorosłych.

    Dodatkowo dyrektor szkoły lub przedszkola w porozumieniu z radą rodziców będzie mógł stworzyć własną listę środków spożywczych dopuszczonych do sprzedaży i spożycia w jego placówce, jeśli oczekiwania ze strony rodziców będą bardziej restrykcyjne niż zawarte w rozporządzeniu ministra zdrowia.

    W projekcie są też zapisy dotyczące sankcji w przypadku złamania przepisów. Zgodnie z nimi, jeżeli kontrola w szkole lub przedszkolu przeprowadzona przez inspekcję sanitarną wykaże, że zostało złamane prawo, na ajenta prowadzącego sklepik lub stołówkę będzie mogła być nałożona kara pieniężna w wysokości od tysiąca do pięciu tysięcy złotych. Dyrektor placówki będzie mógł rozwiązać z takim ajentem umowę w trybie natychmiastowym, bez zachowania terminu wypowiedzenia.

    Nowelizacja ma wejść w życie 1 września 2015 r., przy czym daje ona prowadzącym sklepiki trzy miesiące na dostosowanie swojej działalności do nowych przepisów.

    O konieczności przyspieszenia wprowadzenia regulacji zakazujących sprzedaży w sklepikach szkolnych tzw. jedzenia śmieciowego mówiła w swym expose premier Ewa Kopacz. "Szkoła jest tym miejscem, gdzie nasze dzieci spędzają poza domem najwięcej czasu. Szkoła uczy, ale i kształtuje nawyki, także te żywieniowe" - powiedziała wówczas premier.

    Projekt nowelizacji ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia przygotowali posłowie PSL.

  • Właściwości gorzkiej czekolady
    Więcej

    Pytanie nadesłane do redakcji

    Czy od gorzkiej czekolady się tyje, czy redukuje ona spalanie? W jaki sposób można schudnąć około 6 kg?

    Odpowiedziała

    mgr Paulina Jamrozik
    dietetyk
    Gabinet Dietetyczny „MEDIS”

    Gorzka czekolada zawiera wiele wartościowych składników, jak magnez, potas, żelazo. Dzięki czemu spożywanie gorzkiej czekolady w umiarkowanych ilościach może pozytywnie wpłynąć na pracę mózgu, mięśni oraz układu krwionośnego. Kakao, będące głównym składnikiem czekolady jest bogate w przeciwutleniacze (flawonoidy i polifenole). Dzięki właściwościom antyoksydacyjnym, pomaga w zwalczaniu infekcji, przeciwdziała miażdżycy i chorobom nowotworowym, hamuje procesy starzenia. Ponadto zawarta w kakao teotrombina pobudza pracę nerek i działa lekko moczopędnie. Od lat jest również znany wpływ gorzkiej czekolady na zwiększenie produkcji hormonów szczęścia. Wartość odżywcza gorzkiej czekolady niestety nie klasyfikuje jej jako produkt polecany w trakcie odchudzania. W czekoladzie znajduje się stosunkowo dużo tłuszczu, głównie nasyconych kwasów tłuszczowych, które podnoszą stężenie cholesterolu (frakcji LDL), zwiększając tym samym ryzyko wystąpienia miażdżycy. Czekolada gorzka obfituje również w cukry proste, których nadmiar zwiększa ryzyko wystąpienia otyłości oraz cukrzycy.

    Spożywanie gorzkiej czekolady w umiarkowanej ilości może pozytywnie wpłynąć na pracę organizmu i nie spowodować zwiększenia masy ciała. Jednak jedzenie dużej ilości tej przekąski, może służyć odkładaniu się tkanki tłuszczowej. Zaznaczam, że nietrudno przesadzić z ilością czekolady, ponieważ jest to przekąska stosunkowo kaloryczna. W 100 g czekolady gorzkiej znajduje się aż 554 kcal.

    Redukcja masy ciała jest związana z zastosowaniem zdrowych nawyków żywieniowych. Należy pamiętać, aby jeść częściej (4-5 posiłków dziennie) potrawy o małej objętości i nie podjadać między posiłkami. Przerwa między nimi powinna wynosić 3-4 godziny. Ostatni posiłek w ciągu dnia powinno się zjeść nie później niż 2-3 godziny przed snem. Bardzo ważne jest dbanie o prawidłowe nawodnienie organizmu. Dorosły człowiek powinien wypijać 1,5-2 l w ciągu dnia.

    Aby przyspieszyć redukcję tkanki tłuszczowej, należy ograniczyć produkty bogate w cukry proste (słodycze, słodkie napoje, jasne pieczywo i inne produkty z mąki pszennej oczyszczonej) na korzyść produktów zawierających węglowodany złożone (produkty pełnoziarniste). Powinno się również ograniczyć udział tłuszczu w diecie, zwłaszcza pochodzenia zwierzęcego: masło, śmietana, tłuste sery podpuszczkowe, tłuste mięsa. Natomiast zwiększyć ilość produktów chudych: jogurtu, kefiru, chudego mleka, maślanki, chudego sera twarogowego, chudych mięs (np. filet z kurczaka, indyka), warzyw, kasz. W trakcie przygotowania posiłków należy unikać dodatku tłuszczu, wybierając odpowiednie techniki kulinarne: gotowanie na parze lub w wodzie, pieczenie w folii lub w rękawie, duszenie bez obsmażania, grillowanie.

    Bardzo ważną rolę w trakcie odchudzania odgrywa aktywność fizyczna. Dzięki wysiłkowi fizycznemu metabolizm przyspiesza i zwiększa się spalanie zmagazynowanej tkanki tłuszczowej. Dodatkowymi plusami są także dotlenienie organizmu, przyrost tkanki mięśniowej i polepszenie samopoczucia.