23 października 2014 roku
poczta
zaloguj się
 
Poczet Lekarzy
medycyna praktyczna dla pacjentów

Hematolog Kielce

Parametry wyszukiwania:

Profile lekarzy i opisy placówek medycznych są całkowicie bezpłatne
 Wszyscy  A B C Ć Č D E F G H I J K L Ł M N O P Q R S Ś T U V W Y Z Ź Ż

Wyniki wyszukiwania

Lekarz Arkadiusz Drobiecki

Hematolog, Transfuzjolog

Hematologia, Transfuzjologia kliniczna

Lekarz Grażyna Karolczyk

Hematolog, Onkolog dziecięcy, Pediatra

Hematologia, Onkologia i hematologia dziecięca, Pediatria

Lekarz Ewa Lutwin

Hematolog, Transplantolog

Hematologia, Transplantologia kliniczna

Lekarz Maria Nowakowska-Domagała

Internista, Hematolog

Choroby wewnętrzne, Hematologia

Dr n. med. Marcin Pasiarski

Internista, Hematolog

Choroby wewnętrzne, Hematologia

Lekarz Paweł Steckiewicz

Internista, Hematolog

Choroby wewnętrzne, Hematologia

Lekarz Marzena Wątek

Internista, Hematolog

Choroby wewnętrzne, Hematologia

dr n. med. Anna Wosztyl

Internista, Hematolog

Choroby wewnętrzne, Hematologia

Poczet Lekarzy zawiera wyłącznie wizytówki stworzone przez lekarzy. Jesteś lekarzem i nie ma Cię w bazie: stwórz wizytówkę!

Przeczytaj też

  • Zakrzepica - cichy zabójca
    Żylna choroba zakrzepowo-zatorowa zabija co roku dwa razy więcej osób w Unii Europejskiej, niż łącznie umiera z powodu raka piersi, gruczołu krokowego, HIV/AIDS i w wypadkach drogowych – alarmują eksperci z okazji Światowego Dnia Zakrzepicy, obchodzonego 13 października. Rocznie z powodu tego schorzenia w UE ginie ponad 500 tys. osób.
    Więcej

    Żylna choroba zakrzepowo-zatorowa zabija co roku dwa razy więcej osób w Unii Europejskiej, niż łącznie umiera z powodu raka piersi, gruczołu krokowego, HIV/AIDS i w wypadkach drogowych – alarmują eksperci z okazji Światowego Dnia Zakrzepicy, obchodzonego 13 października. Rocznie z powodu tego schorzenia w UE ginie ponad 500 tys. osób.

    Jak przypominają specjaliści, żylna choroba zakrzepowo-zatorowa (ŻchZZ) jest trzecim najczęstszym schorzeniem układu krążenia w Polsce, obok zawału serca i udaru mózgu.

    Na przykład zawał serca występuje co roku u ok. 100 tys. osób w naszym kraju, natomiast zakrzepica żył głębokich i zatorowość płucna, czyli dwie składowe ŻchZZ – odpowiednio u 56 tys. i 35 tys. osób, wyjaśnia prof. Krystyna Zawilska, przewodnicząca Grupy ds. Hemostazy Polskiego Towarzystwa Hematologów i Transfuzjologów.

    Według prof. Witolda Tomkowskiego, prezesa Fundacji do Walki z Zakrzepicą Thrombosis, liczba przypadków ŻChZZ i związana z nią olbrzymia śmiertelność są jednak w Polsce niedoszacowane, a sam problem wciąż niedoceniany – zarówno w społeczeństwie, jak i w środowisku lekarzy.

    „Zgony związane z tą chorobą są często nagłe, ale nie robi się sekcji zwłok, by stwierdzić ich przyczynę. Z autopsji wynika jednak, że ok. 10 proc. zgonów szpitalnych ma związek z zatorowością płucną” - podkreśla dr hab. Tomasz Urbanek, prezes Polskiego Towarzystwa Flebologicznego.

    Odległym powikłaniem zatorowości płucnej może być nadciśnienie płucne. Z kolei, u 20-50 proc. osób, które przebyły objawową zakrzepicę żył głębokich, rozwija się tzw. zespół pozakrzepowy. Objawia się on przebarwieniami na podudziach, a czasem niegojącymi się owrzodzeniami, które mogą doprowadzić do inwalidztwa. Według prof. Zawilskiej w Polsce występuje on u 1 mln osób.

    „Zatorowość płucna jest najczęstszą przyczyną nagłych zgonów chorych leczonych w szpitalu. Jeżeli nie rozpozna się tej choroby i nie leczy jej, to śmiertelność dochodzi do 34 proc., natomiast jeśli ją rozpoznamy i leczymy, obniża się znacząco - do mniej więcej 2-8 proc.” - tłumaczy prof. Zawilska.

    Prof. Tomkowski przypomina, że objawami zakrzepicy żył głębokich mogą być: ból łydki, jej zaczerwienienie, obrzęk kończyny – zwłaszcza jednej - i taki, który pojawia się nagle, nadmierne wypełnienie żył powierzchownych nogi, ból w przebiegu żyły.

    „Ponad 50 proc. takich pacjentów zgłasza się do lekarza rodzinnego, dlatego konieczne są rozwiązania systemowe, które dałyby lekarzom POZ, ale też innych specjalności, możliwość szybkiego wykonania - w ramach Narodowego Funduszu Zdrowia - USG żył głębokich i oznaczenia D-dimeru” - zaznacza prof. Tomkowski. Oznaczenie D-dimeru jest badaniem służącym do wykluczenia żylnej choroby zakrzepowo-zatorowej.

    Według specjalistów opóźnienie w rozpoznaniu tej choroby i w podjęciu leczenia zagraża życiu pacjenta. „Dlatego dostęp do badania USG, które potwierdza lub wyklucza zakrzepicę, powinien być możliwy w trybie nagłym. Tymczasem w Polsce wykonuje się je po kilku tygodniach lub miesiącach” - podkreśla dr Urbanek.

    Prof. Zawilska zwraca uwagę, że ŻChZZ jest schorzeniem bardzo podstępnym. Zakrzepica żył głębokich daje objawy tylko u 30 proc. pacjentów, w pozostałych przypadkach przebiega bezobjawowo lub ze skąpymi objawami. Z kolei zatorowość płucna, tylko w 10 proc. przypadków daje objawy, takie jak nagła duszność, kaszel, osłabienie, niecharakterystyczne bóle w klatce piersiowej, spadek ciśnienia, krwioplucie.

    Dlatego bardzo ważna jest edukacja społeczeństwa i środowiska medycznego na temat grup ryzyka żylnej choroby zakrzepowo-zatorowej, uważają specjaliści. Należą tu przede wszystkim osoby poddawane operacjom chirurgicznym, długo unieruchomione, cierpiące na chorobę nowotworową. Ryzyko schorzenia rośnie też u kobiet ciężarnych i stosujących terapię hormonalną.

    Prof. Zawilska podkreśla, że 60-75 proc. przypadków zachorowań na ŻchZZ ma związek z hospitalizacją. Jest to również druga przyczyna zgonów pacjentów z chorobą nowotworową, po samym nowotworze.

    Ryzyko schorzenia rośnie wraz z wiekiem – 70 proc. pacjentów z ŻchZZ ukończyło 60 lat. Nie oznacza to jednak, że nie chorują również ludzie młodzi, podkreśla hematolog. Przykładem może być Kamila Skolimowska, polska mistrzyni olimpijska w rzucie młotem, która zmarła w wielu 26 lat z powodu zatorowości płucnej.

    „Chcielibyśmy, aby każdy pacjent, który trafi do szpitala – niezależnie, czy na oddział zabiegowy, ortopedyczny, czy zachowaczy - wywierał presję na swojego lekarza, aby ten ocenił u niego ryzyko powikłań zakrzepowo-zatorowych. To może zdecydować o jego dalszych losach” - podkreśla prof. Tomkowski.

    Zdaniem dr. Urbanka taka ocena powinna być też prowadzona w lecznictwie ambulatoryjnym u chorych wysokiego ryzyka.

    Specjalista zaznacza, że podstawę leczenia ŻchZZ stanowią leki przeciwkrzepliwe (które mają zapobiec narastaniu zakrzepów).

    „Leczenie profilaktyczne w tym schorzeniu jest proste, bezpieczne, skuteczne i uzasadnione ekonomicznie” - podsumowuje prof. Zawilska.

  • Bóle, obrzęki i skurcze łydek – często ignorujemy objawy niewydolności żylnej
    Według naszych badań 2/3 pacjentów, którzy cierpią na dolegliwości kończyn dolnych w dużej części powodowane niewydolnością żylną, nie zgłasza się do lekarza – mówi dr hab. med. Tomasz Urbanek, chirurg z Kliniki Chirurgii Ogólnej i Naczyń Śląskiego Uniwersytetu Medycznego.
    Więcej

    Uczucie ciężkości i zmęczenia kończyn dolnych po dłuższym staniu lub siedzeniu, obrzęki, skurcze i bóle łydek to często ignorowane objawy niewydolności żylnej. Nieleczone schorzenie może doprowadzić do rozległych uszkodzeń skóry na nogach, w tym niegojących się owrzodzeń żylnych. Mimo to jedynie 1/3 Polaków cierpiących na tego typu dolegliwości zgłasza się do lekarza, jak donosi najnowszy raport Polskiego Towarzystwa Flebologicznego.

    – Według naszych badań 2/3 pacjentów, którzy cierpią na dolegliwości kończyn dolnych w dużej części powodowane niewydolnością żylną, nie zgłasza się do lekarza. Z drugiej strony częstość występowania tych problemów jest ogromna – mówi dr hab. med. Tomasz Urbanek, chirurg z Kliniki Chirurgii Ogólnej i Naczyń Śląskiego Uniwersytetu Medycznego.

    Zgodnie z raportem Polskiego Towarzystwa Flebologicznego ponad 60 proc. dorosłej populacji w naszym kraju skarży się na uczucie ciężkości i zmęczenia po długim staniu lub siedzeniu. U ponad 30 proc. Polaków występują obrzęki, a więcej niż 1/5 ma żylaki.

    Dane płynące z publikacji wskazują, że nie tylko pacjenci rzadko przywiązują wagę do problemów naczyniowych kończyn dolnych. – Wydaje się, że także ze strony personelu medycznego problem wymaga większego zainteresowania, ponieważ 2/3 pacjentów nie było nigdy pytanych o dolegliwości kończyn dolnych – dodaje Urbanek.

    Edukacja na temat profilaktyki przewlekłej niewydolności żylnej jest bardzo istotna, ponieważ obok czynników genetycznych istnieje wiele czynników środowiskowych, które mogą przyspieszać rozwój choroby. Utrzymanie prawidłowej masy ciała i przeciwdziałanie zaparciom, uprawianie sportu, odpoczywanie z nogami uniesionymi do góry oraz unikanie długiego stania to zabiegi, które sprzyjają prawidłowemu działaniu naczyń krwionośnych kończyn dolnych i ograniczają ryzyko obrzęków oraz żylaków.

  • Terapia hormonem wzrostu - wskazania i przeciwwskazania
    Czy po zakrzepicy żył głębokich podudzia lewego mógłbym brać hormon wzrostu? Chciałbym urosnąć jeszcze kilka centymetrów, czy jest ryzyko nawrotu zakrzepicy, bo jeśli nie, to jakie mogą być skutki uboczne?
    Więcej

    Pytanie nadesłane do redakcji

    Czy po zakrzepicy żył głębokich podudzia lewego mógłbym brać hormon wzrostu? Chciałbym urosnąć jeszcze kilka centymetrów, czy jest ryzyko nawrotu zakrzepicy, bo jeśli nie, to jakie mogą być skutki uboczne?

    Odpowiedziała

    dr n. med. Ewa Krajewska-Siuda
    endokrynolog, pediatra
    Poradnia Endokrynologiczna
    Centrum Leczenia Chorób Serca i Naczyń Unicardia

    Pytanie jest bardzo nieprecyzyjne, nie podał Pan swojego wieku i wzrostu. Zakładam, że jest Pan osobą, która zakończyła okres intensywnego wzrastania, a nie satysfakcjonuje Pana wzrost ostateczny. Jeżeli przez ostatni rok urósł Pan ≤1 cm, oznacza to, że został osiągnięty wzrost ostateczny i nasady kostne są już zarośnięte. Terapia hormonem wzrostu jest prowadzona do momentu zarośnięcia nasad kostnych i tylko u osób, u których na podstawie diagnostyki endokrynologicznej potwierdzono niedobór hormonu wzrostu. Natomiast u osób dorosłych wskazaniem do terapii nie jest wzrost, ale takie objawy, jak zmniejszenie masy i siły mięśniowej, zwiększenie zawartości tłuszczu (zwłaszcza w tkance podskórnej tułowia i jamie brzusznej), zmniejszenie wielkości i kurczliwości serca oraz zmniejszenie gęstości mineralnej tkanki kostnej. Rozpoznanie musi być potwierdzone wykazaniem zmniejszonego wydzielania hormonu wzrostu w teście stymulacyjnym, a ewentualne leczenie prowadzone jest w ośrodkach specjalistycznych.

    Terapia hormonem wzrostu uważana jest za bezpieczną, wymaga jednak stałego monitorowania według zasad określonych przez Zespół Koordynacyjny ds. Stosowania Hormonu Wzrostu. Stosowanie hormonu wzrostu może się wiązać z wystąpieniem takich rzadkich powikłań, jak:

    • oporność na insulinę, hiperglikemia - dlatego w trakcie leczenia okresowo wykonywane są testy w kierunku nietolerancji glukozy,
    • nasilenie obwodowej konwersji hormonów tarczycy, wynikiem czego może być zmniejszenie stężenia T4 z równoczesnym zwiększeniem stężenia T3 w surowicy - dlatego monitoruje się stężenia hormonów tarczycy,
    • wtórny niedobór hormonu wzrostu spowodowany chorobą nowotworową - należy zwracać uwagę na ewentualne objawy nawrotu nowotworu,
    • dysplazja bliższej nasady kości udowej - z tego względu dzieci kulejące podczas leczenia somatropiną są szczegółowo badane,
    • silne lub nawracające bóle głowy, zaburzenia widzenia, nudności i/lub wymioty - w takich przypadkach podejmowana jest diagnostyka w kierunku łagodnego nadciśnienia śródczaszkowego,
    • przemijające miejscowe odczyny skórne w miejscu wstrzyknięcia preparatu,
    • podanie somatropiny może wywołać powstawanie skierowanych przeciwko niej przeciwciał, ale wykazują one małą zdolność wiązania antygenu, a ich powstawaniu nie towarzyszą żadne zmiany kliniczne.

    Piśmiennictwo:

    Dattani M., Preece M.: Growth hormone deficiency and related disorders: insights into causation, diagnosis, and treatment. Lancet 2004; 363: 1977
    Hilczer M., Lewiński A.: Wskazania do leczenia hormonem wzrostu dzieci i dorosłych. Przegl. Ped. 2004; 34: 170-175
    Krysiak R., Okopień B.: Somatotropinowa niedoczynność przysadki mózgowej w wieku dorosłym. Przegl. Lek. 2007; 64: 9
    Romer T.E., Walczak M., Wiśniewski A. i wsp.: Dzieci z zaburzonym procesem wzrastania, kwalifikowane w Polsce do leczenia hormonem wzrostu. Ped. Prakt. 2001; 9: 41-54