20 grudnia 2014 roku
poczta
zaloguj się
 
Poczet Lekarzy
medycyna praktyczna dla pacjentów

Chirurg onkolog Wrocław

Parametry wyszukiwania:

 Wszyscy  A B C Ć Č D E F G H I J K L Ł M N O P Q R S Ś T U V W Y Z Ź Ż

Wyniki wyszukiwania

   Dalej »
Lekarz Kinga Dagmara Chabik

Chirurg ogólny, Chirurg onkolog

Chirurgia ogólna, Chirurgia onkologiczna

prof. nadzw. dr hab. n. med. Jan Godziński

Chirurg dziecięcy, Chirurg onkolog

Chirurgia dziecięca, Chirurgia onkologiczna

Lekarz Zbigniew Krawczuk

Chirurg ogólny, Chirurg onkolog

Chirurgia ogólna, Chirurgia onkologiczna

Lekarz Tadeusz Ożga

Chirurg ogólny, Chirurg onkolog

Chirurgia ogólna, Chirurgia onkologiczna

Dr n. med. Jacek Rać

Chirurg ogólny, Chirurg onkolog

Chirurgia ogólna, Chirurgia onkologiczna

   Dalej »

Poczet Lekarzy zawiera wyłącznie wizytówki stworzone przez lekarzy. Jesteś lekarzem i nie ma Cię w bazie: stwórz wizytówkę!

Przeczytaj też

  • Testament życia

    Można spokojnie odejść. Można powiedzieć: dość, koniec, moje ciało, moja wytrzymałość. Należy tylko podjąć decyzję. Odpowiednio wcześniej. Zanim utraci się kontrolę. To miałby zagwarantować „testament życia”. Deklaracja, która zachowywałaby ważność pięcioletnią. Chroniąca naszą podmiotowość. Bo każdy odczuwa trwogę na myśl, że będzie leżał nieprzytomny na szpitalnej sali, ubrany w pampersa, a respirator podtrzymywać będzie elementarne czynności życiowe. Lekarze i najbliżsi będą wiedzieć, że nic nam pomoże. Ale nikt nie znajdzie w sobie odwagi by podjąć decyzję o odłączeniu aparatury. W takich sytuacjach rozwiązaniem byłby „testament życia”. Czyli nasz głos, nasza wola.

    Więcej

    Można spokojnie odejść. Można powiedzieć: dość, koniec, moje ciało, moja wytrzymałość. Należy tylko podjąć decyzję. Odpowiednio wcześniej. Zanim utraci się kontrolę. To miałby zagwarantować „testament życia”.

    Deklaracja, która zachowywałaby ważność pięcioletnią. Chroniąca naszą podmiotowość. Bo każdy odczuwa trwogę na myśl, że będzie leżał nieprzytomny na szpitalnej sali, ubrany w pampersa, a respirator podtrzymywać będzie elementarne czynności życiowe. Lekarze i najbliżsi będą wiedzieć, że nic nam pomoże. Ale nikt nie znajdzie w sobie odwagi by podjąć decyzji o odłączeniu aparatury. W takich sytuacjach rozwiązaniem byłby „testament życia”. Czyli nasz głos, nasza wola.

    Projekt ustawy regulującej „testament życia” w roku 2013 został w Polsce odrzucony. A sformułowanie sensownego prawa regulującego postępowanie wobec ludzi śmiertelnie chorych jest szalenie potrzebne. Istnieje tu szereg nieprzejrzystości. Z art. 19 ust. 1 pkt 2 oraz art. 22 ust. 1 pkt 2 i ust. 3 ustawy o zakładach opieki zdrowotnej przewidują prawo pacjenta do odmowy udzielenia zgody na zabieg, przyznają mu prawo do wypisania się ze szpitala, niezależnie od stanu jego zdrowia, chociażby zdaniem lekarza wymagał natychmiastowej pomocy medycznej. Lekarz powinien wolę pacjenta respektować nawet jeśli się z nią nie zgadza. Jednocześnie lekarz boi się zarzutu o nieudzielenie pomocy. Więc udziela jej, powołując się na art. 30 ustawy o zawodzie lekarza, który mówi, że "lekarz ma obowiązek udzielać pomocy lekarskiej w każdym przypadku, gdy zwłoka w jej udzieleniu mogłaby spowodować niebezpieczeństwo utraty życia, ciężkiego uszkodzenia ciała lub ciężkiego rozstroju zdrowia oraz w innych przypadkach niecierpiących zwłoki". Z kolei art. 33 dopuszcza działanie lekarza bez zgody pacjenta "jeżeli wymaga on niezwłocznej pomocy lekarskiej, a ze względu na stan zdrowia lub wiek nie może wyrazić zgody i nie ma możliwości porozumienia się z jego przedstawicielem ustawowym lub opiekunem faktycznym".

    Bioetycy mają ręce pełne roboty. Rozważają, w którym momencie kończy się życie. Czy człowiek nie rokuje nadziei, kiedy obumiera mu ostatnia połać kory mózgowej czy kiedy zaprzestaje pracować pień mózgu. Czy stan wegatywny (człowiek otwiera i zamyka oczy, sam trawi i wydala) można z perspektywy „testamentu życia” stawiać na tej samej szali ze stanem terminalnym (kiedy perspektywą jest tylko agonia). Czy życie ludzkie kończy się wraz z utratą świadomości i czy dopuszczalne jest jego przerwanie „na życzenie”. W kwietniu 2005 roku Jan Paweł II całemu światu udzielił lekcji umierania: odmówił założenia sondy pokarmowej. Tiziano Terzani nie zgodził się na niebotycznie drogą terapię antynowotworową, która proponowała prolongatę kilku miesięcy w wątpliwej fizycznej kondycji. Nie raz starsi, schorowani ludzie świadomie nie przyjmują pokarmów; w dawnej Japonii wychodzili na górę Fudżi by tam cichutko zasnąć. Pewne jest jedno – wszystkich nas to czeka. Niepewność budzi tylko to jak, w jakim stylu i warunkach.

  • Piotrowski: Chorzy potrzebują wsparcia, a nie chaosu!
    Panie Ministrze, pacjenci oczekują zmniejszenia kolejek poprzez zmiany, które nie powodują chaosu. Chorzy ludzie potrzebują opieki i wsparcia, a nie dodatkowego stresu i zamieszania - pisze Piotr Piotrowski, prezes Fundacji 1 Czerwca.
    Więcej

    Piotr Piotrowski. Fot. arch. wł.

    Panie Ministrze, pacjenci oczekują zmniejszenia kolejek poprzez zmiany, które nie powodują chaosu. Chorzy ludzie potrzebują opieki i wsparcia, a nie dodatkowego stresu i zamieszania - pisze Piotr Piotrowski, prezes Fundacji 1 Czerwca.

    Dokładnie trzy lata temu w styczniu 2012 r. przy podobnych medialnych zapewnieniach Ministerstwo Zdrowia wprowadzało w życie ustawę refundacyjną. Były zapewnienia o celowości, o gospodarności, o tańszych lekach, o nowych nowoczesnych terapiach finansowanych dzięki tej ustawie - przypomina Piotrowski.

    Nikt z ministerstwa nie przygotował nas, pacjentów, na chaos, jaki został nam, oraz aptekarzom i lekarzom zgotowany. Pozostawiono nas samych sobie i z perspektywy wysokiego stołka w Ministerstwie Zdrowia obserwowano, gdzie rodzą się problemy i ludzkie dramaty. Wywołano chaos, aby wiedzieć co, gdzie i jak można naprawić. Ta „naprawa” zresztą trwa do dziś.

    Za ustawą refundacyjną jednak stały gigantyczne pieniądze. Były środki na zmiany, na gaszenie pożarów, na rozszerzanie list refundacyjnych, na zmiany. Były zabezpieczone środki, a pomimo to ucierpieli pacjenci.

    Teraz czeka nas kolejna „reforma”, ale nie ma więcej pieniędzy i nie ma więcej lekarzy, a co gorsze, nie ma nawet perspektywy, co naprawić, gdy okaże się, że zostanie zablokowany POZ pacjentami onkologicznymi i tymi, którym się wydaje, że są chorzy na raka. Tymi - którzy zachęceni zapewnieniami ministerstwa – ruszą po szybką, bezlimitową, bezpłatną diagnozę i leczenie.

    Co wtedy, gdy do POZ przyjdą jeszcze pacjenci po skierowania do okulistów i dermatologów oraz po recepty wszyscy przewlekle chorzy, którzy nie są pierwszorazowi u specjalistów? Co się stanie, gdy specjalistów i szpitale zaleje fala chorych „do potwierdzenia rozpoznania” i leczenia?

    Co wtedy Panie Ministrze? Jak naprawić taki chaos? Wtedy już nie będzie można dodać "coś" do listy - aby udobruchać niezadowolonych i naprawić nienaprawialne, bo na liście już będzie wszystko.

    I co wtedy Panie Ministrze? Wtedy, aby wyjść z chaosu, trzeba będzie ograniczać. Ale Pan jako polityk i kierownictwo Ministerstwa Zdrowia tego nie zrobicie. Zwłaszcza przed wyborami. Nie po to dawaliście, żeby teraz ograniczać. Do tego zadania zostali wyznaczeni w pakiecie kolejkowym i onkologicznym lekarze i szpitale oraz NFZ, który swoimi zarządzeniami, kontraktowaniem, karami umownymi, aneksami do umów, "zmobilizuje" ich do działania w jedynie właściwym kierunku.

    Pacjenci potrzebują zmian na lepsze, a nie zmian byle jakich i chaosu, Panie Ministrze.

  • Ksiądz Kaczkowski

    Nic na razie ksiądz Kaczkowski nie spieprzył. Przeciwnie daje nam – chorym i zdrowym – wielką lekcję. Na temat tego, że śmierć jest częścią życia. Że choroba nie wybiera, ale można z nią żyć. Sensownie, z godnością, zdarza się, że z autentyczną radością. Zdumiewające, możliwe, piękne.

    Więcej

    Używa dosadnego języka. Nad sentyment stawia humor zmieszany z sarkazmem. Przenikliwie inteligentny. Erudyta. Obdarzony łaską głębokiej wiary. Drogę do kapłaństwa miał długą i pełną zakrętów. Jako nastolatek używał życia do woli. Kiedyś, na potężnym kacu, poszedł wyspowiadać się do mądrego księdza. Ten mu powiedział, by zastanowił się nad swoim powołaniem.

    Do Jezuitów go nie przyjęli. Powód - minus piętnaście dioptrii w jednym oku. Po znajomości wylądował w seminarium diecezjalnym. To moment, kiedy zaczyna się pasmo upokorzeń. “Idzie profesor i krzyczy: "Przeczytaj mi to na głos, bo ja w ogóle nie wiem, czy ty widzisz!". Miałem ksywę "Skaner", bo gdy czytam bez okularów, przykładam tekst pod same oczy - wyglada to, jakbym wachął kartki. Miałem kiedyś dyżur w furcie, leżę na biurku i czytam. Wchodzi arcybiskup Gocłowski i mówi: "Janie, śpisz?". "Nie, czytam". Potem jak wracał, to mnie klepnął i powiedział: "Przepraszam, że tak się zachowałem, ale boimy się, jak ty będziesz przy ołtarzu czytał. [..]Potem były święcenia na księdza. I znowu: "święcić czy nie święcić, widzi czy nie widzi, da radę czy nie?". Wreszcie rada profesorska podjęła decyzję. Ci inteligentni - co mi pochlebiało - podobno byli za mną, ci mniej inteligentni przeciwko. Ktoś na szczęście rozładował atmosferę: "A pieniądze widzi? Widzi! To święcić!".

    Do szpitala jako kapelan. Przychodził na reanimacje, do najcięższych przypadków. Wtedy też zaczęto likwidować część oddziału wewnętrznego szpitala w Pucku. Miał świadomość, że pacjenci będą cierpieć w domach. Skrzyknął lekarzy i pielęgniarki - założył hospicjum domowe. Wystartowało 6. grudnia 2004 roku. Wkrótce powstało hospicjum stacjonarne.

    W ciągu 24 miesięcy wykryto u niego dwa nowotwory. Najpierw nerki - ten udało się wyleczyć. Potem glejak 4. stopnia, wyjątkowe paskudztwo. Według medycyny powinien już nie żyć. A on, w wieku lat 38, po kilku chemiach i operacjach, czuje dopiero, że żyje. Jako bioetyk, teolog moralny oraz śmiertelnie chory wypowiada się na temat testamentu życia – formy deklaracji terminalnie chorego jak chce i czy w ogóle chce być leczony na ostatnim etapie chorowania. „Ponieważ widziałem wielokrotnie ludzi umierających na glejaka, nie chcę przedziwnych terapii typu wcieranie cieciorki w rozciętą nogę czy picie własnego moczu. Nie pozwoliłbym mojemu bratu sprzedać mieszkania tylko po to, aby wywiózł mnie do Chin na jakieś niebotycznie drogie leczenie, które mogłoby wydłużyć mi życie o miesiąc czy dwa. Do Chin, owszem, pojechałbym, ale wyłącznie turystycznie.[...] I nie chciałbym natarczywej terapii, która uczyniłaby mnie grubym od sterydów misiem, nie zawsze kontrolującym własne zachowanie.”

    Gdy zaczął chorować, bał się śmierci, jak każdy. W szpitalu, pod prysznicem, zadręczał się myślami. W pewnym momencie wybuchnął irracjonalnym śmiechem, powiedział do siebie: "Kaczkowski, nie bój się, tego się nie da spieprzyć, nie da się umrzeć na pół albo umrzeć troszeczkę. To ci się na pewno uda".

    Nic na razie ksiądz Kaczkowski nie spieprzył. Przeciwnie daje nam – chorym i zdrowym – wielką lekcję. Na temat tego, że śmierć jest częścią życia. Że choroba nie wybiera, ale można z nią żyć. Sensownie, z godnością, zdarza się, że z autentyczną radością. Zdumiewające, możliwe, piękne.

    Cytaty pochodzą z wywiadów z księdzem Janem Kaczkowskim przeprowadzonych przez dziennikarzy Tygodnika Powszechnego Przemysława Wilczyńskego i Katarzynę Kubisiowską – „Sklepany przez Kosciół, kocham Kosciół” (Tygodnik Powszechny, 20.11.2012) oraz „Pacjent jest dowódcą” (Tygodnik Powszechny, 11.08.2013).
  • Rehabilitacja w onkologii to szeroko rozumiany proces
    Badania ośrodków amerykańskich mówią, że jeżeli pacjent przed rozpoczęciem chemioterapii zostanie przygotowany do wysiłku fizycznego i aktywności fizycznej to wzrośnie jego potencjał, a to może się przełożyć na lepszą tolerancję chemioterapii. Jeśli na przykład będzie wykonywał ćwiczenia oddechowe, czy choćby spacerował, to organizm będzie lepiej dotleniony. Wszystko jest ze sobą połączone - mówi dr Hanna Tchórzewska.
    Więcej

    Badania ośrodków amerykańskich mówią, że jeżeli pacjent przed rozpoczęciem chemioterapii zostanie przygotowany do wysiłku fizycznego i aktywności fizycznej to wzrośnie jego potencjał, a to może się przełożyć na lepszą tolerancję chemioterapii. Jeśli na przykład będzie wykonywał ćwiczenia oddechowe, czy choćby spacerował, to organizm będzie lepiej dotleniony. Wszystko jest ze sobą połączone - mówi dr Hanna Tchórzewska.

    Anna Wierzchowska-Woźniak: Czy każdy chory po leczeniu z powodu nowotworu złośliwego wymaga rehabilitacji?

    Dr Hanna Tchórzewska-Korba, kierownik Zakładu Rehabilitacji Centrum Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie: Rehabilitacji jako usprawniania nie każdy, ale z racji rozpoznania nowotworu każdy wymaga konsultacji i ustawienia psychologicznego. Podstawową fizjoterapię ordynuje się od razu, w trakcie pobytu w szpitalu – np. profilaktyka przeciwzakrzepowa, przeciwodleżynowa, wczesna pionizacja czy nauka chodzenia; wszystko w zależności od stanu pacjenta i zaleceń lekarza prowadzącego.

    Na czym ogólnie polega taka rehabilitacja?

    W powszechnym odbiorze rehabilitacja kojarzy się z sytuacją, gdy ktoś złamał nogę i trzeba go usprawnić fizycznie. To, czym rehabilitacja jest w powszechnym myśleniu, specjaliści nazywają fizjoterapią – czyli usprawnianiem fizycznym z użyciem kinezyterapii, czyli leczenia ruchem, fizykoterapii – czyli wykorzystania różnego rodzaju zjawisk fizycznych np. lasero-, magneto-, hydroterapii. Trzecią składową jest masaż, czyli oddziaływanie terapeutyczne na osobę, która zachowuje się biernie.

    Pełny sens słowa „rehabilitacja” to odtworzenie, przywrócenie, ale nie tylko w wymiarze fizycznym, ale i psychicznym. Stąd wielka rola psychoonkologii obecnie. Rehabilitacja to także usprawnienie społeczne. To szeroko rozumiany proces. Jest to związane z tym, że bardzo duża grupa pacjentów po zakończeniu leczenia wraca do życia, które prowadziła przed chorobą. W Polsce w tej chwili żyje 60 tys. kobiet, które były leczone z powodu raka piersi. To jest jak wielkość jednego z miast. Te kobiety wróciły, żyją, są na emeryturach, rentach, ale większość pracuje. Chcą i dobrze wyglądać, i mieć prawo skorzystać z uzdrowiska, i mieć prawo jechać na urlop.

    Kiedy rehabilitacja powinna się rozpocząć?

    Jak najwcześniej. Zaczyna się już w szpitalu. Na etapie diagnostyki pacjent powinien mieć dostęp do psychologa. Najlepiej byłoby, żeby miał możliwość omówić tok usprawniania pooperacyjnego jeszcze przed zabiegiem. To ułatwia w większości przypadków współpracę po operacji.

    Czy trzeba odczekać z rozpoczęciem rehabilitacji po operacji?

    Nie. Już w pierwszej dobie po operacji rozpoczynamy ćwiczenia odpowiednio dostosowane do rodzaju zabiegu i ogólnego stanu fizycznego – zaczynając od ćwiczeń najprostszych, przechodząc do trudniejszych, a później staramy się wypracować w sobie potrzebę kontrolowanego ruchu i nauczyć się zasad codziennego postępowania. Coraz więcej badań prowadzonych w ośrodkach na całym świecie dotyczy wpływu ruchu i aktywności fizycznej w dbałości o zdrowie. W zakresie chorób nowotworowych dotyczy to w szczególności raka piersi, zarówno przed zachorowaniem, jak i w dalszym życiu po chorobie, ale także pacjentów z wysiłkowym nietrzymaniem moczu.

    Czy rehabilitację należy kontynuować w domu (według wskazówek fizjoterapeuty/rehabilitanta)?

    Oczywiście – w tym kierunku idzie edukacja pacjentów, by samodzielnie potrafili sobie pomóc. Każdy powinien wykonać automasaż i podstawowe ćwiczenia usprawniające. W zasadzie każdy – czy to człowiek chory czy zdrowy - powinien ćwiczyć regularnie 4-5 razy w tygodniu, zawsze dostosowując formy aktywności fizycznej do swojej ogólnej kondycji, wieku i wykonywanej pracy.

    Czy chemioterapia i radioterapia wykluczają prowadzenie rehabilitacji w czasie tego leczenia?

    Nie, ale dobrze jest się do nich przygotować: robić regularnie badania krwi, zakupić perukę, porozmawiać z psychookologiem o metodach relaksacji. Leczenie cytostatykami, popularnie zwane „chemią” jest ciężką terapią i powoduje objawy uboczne: wypadanie włosów, nudności, wymioty, osłabienie i zmęczenie. Mogą wystąpić także objawy drętwienia palców dłoni i stóp lub bóle kostne. Podobnie z naświetlaniem – zwłaszcza gdy pojawi się odczyn popromienny. Objawy te nie u wszystkich występują jednakowo. Warto jednak im zapobiegać, a jedną z metod jest dawkowany ruch i relaksacja. Trzeba przy tym pamiętać, żeby być czujnym przez cały czas - może bowiem dojść do takiego momentu, że np. pacjent poddany radioterapii głowy dostanie obrzęku i wtedy absolutnie nie wolno mu będzie ćwiczyć. Jeżeli pacjentowi spada odporność w wyniku chemioterapii i występują zaburzenia w obrazie krwi, to wiadomo, że nie będzie wtedy jeździł na rowerze. Ale badania ośrodków amerykańskich mówią, że jeżeli pacjent przed rozpoczęciem chemioterapii zostanie przygotowany do wysiłku fizycznego i aktywności fizycznej to wzrośnie jego potencjał, a to może się przełożyć na lepszą tolerancję chemioterapii. Jeśli na przykład będzie wykonywał ćwiczenia oddechowe, czy choćby spacerował, to organizm będzie lepiej dotleniony. Wszystko jest ze sobą połączone.

    Czyli tak naprawdę aktywność fizyczna, którą człowiek powinien mieć z natury, powoduje, że organizm jest silniejszy i lepiej radzi sobie z chorobą?

    „Wszystko z umiarem – łącznie z umiarem” – to moje motto, które powtarzam za amerykańskim psychoonkologiem Carlem Simontonem.

    Czy nieregularna rehabilitacja ma sens? Czy robienie dłuższych przerw w spotkaniach z rehabilitantem ma znacznie w aspekcie skuteczności?

    Rehabilitacja to ukierunkowane poprawianie lub przywracanie czegoś uszkodzonego lub wymagającego poprawy. Tak często się zdarza, ale dużą rolę odgrywa sam pacjent, który nauczony musi sam kontynuować swoje usprawnianie. W wielu wypadkach ozdrowieńcy powinni dbać o swoją aktywność fizyczną już nie w ramach rehabilitacji tylko zmiany swojego trybu życia i dbania o jego jakość.

    Czy ćwiczenia i inne działania związane z rehabilitacją nie zwiększają ryzyka, że choroba nowotworowa wróci?

    Odpowiednio dostosowany ruch – nie. Natomiast jeśli chodzi o zabiegi fizykalne i masaż – za każdym razem powinno się to skonsultować z specjalistą. Nawet w zakresie fizykoterapii znajdą się zabiegi, które nie zaszkodzą, a ich efekt może być oczekiwany przez pacjenta.

  • Jak rozpoznaje się nowotwór?
    Podejrzenie nowotworu złośliwego powstaje zwykle na podstawie objawów zgłaszanych przez chorego. W zależności od rodzaju i umiejscowienia nowotworu objawy mogą być bardzo różne.
    Więcej

    Podejrzenie nowotworu złośliwego powstaje zwykle na podstawie objawów zgłaszanych przez chorego. W zależności od rodzaju i umiejscowienia nowotworu objawy mogą być bardzo różne, np. ślady krwi w stolcu, utrata masy ciała, uporczywy kaszel, powiększenie obwodu brzucha, biegunki, zaparcia, wyczuwalny (albo widoczny) guzek w skórze, pod skórą, w piersi, na szyi itd. Większość tych objawów może występować także w przebiegu chorób nienowotworowych, samo występowanie danego objawu nie może być więc podstawą do rozpoznania nowotworu – konieczne jest przeprowadzenie dalszej diagnostyki.

    Jeśli na podstawie zgłaszanych objawów lekarz poweźmie podejrzenie istnienia nowotworu, skieruje chorego na dalsze badania, mające potwierdzić lub wykluczyć wstępne rozpoznanie. Na tym etapie najważniejszym narzędziem są badania obrazowe, takie jak ultrasonografia (USG), prześwietlenie promieniami rentgenowskimi i tomografia komputerowa. W większości przypadków nie ma potrzeby wykonywania najnowocześniejszych badań, takich jak PET czy rezonans magnetyczny (MRI) – ich rola polega raczej na rozstrzyganiu przypadków wątpliwych lub na szczegółowej ocenie choroby w specjalistycznym ośrodku onkologicznym. Trzeba podkreślić, że znaczną większość nowotworów można bardzo dokładnie zobrazować za pomocą klasycznej USG lub tomografii komputerowej, nie ma potrzeby wykonywania drogich i skomplikowanych badań uzupełniających, ponieważ ich wyniki nie wpłyną na plan leczenia.

    W jaki sposób potwierdza się wstępne rozpoznanie nowotworu?

    Jeżeli na podstawie badań obrazowych stwierdza się nieprawidłowość (guz), to prawdopodobieństwo istnienia nowotworu co prawda się zwiększa, ale nadal nie można z całą pewnością rozpoznać choroby nowotworowej. Istnieje szereg chorób nienowotworowych, które mogą imitować nowotwór złośliwy. Ponieważ w leczeniu chorych na nowotwory złośliwe wykorzystuje się metody, w przypadku których ceną za skuteczność jest występowanie poważnych działań niepożądanych i powikłań, przed podjęciem decyzji o zastosowaniu tych metod trzeba uzyskać pewność, że widoczna nieprawidłowość to nowotwór złośliwy. W tym celu pobiera się fragment guza za pomocą biopsji i przeprowadza się badanie histopatologiczne, czyli ocenę mikroskopową. Tylko w niektórych przypadkach dopuszczalne jest rozpoczęcie leczenia guza bez potwierdzenia, że jest to nowotwór złośliwy (np. operacja z powodu guza trzustki).

    Jaka jest rola prześwietlenia rentgenowskiego w podstawowej diagnostyce nowotworów złośliwych?


    Ryc. 1. Obraz przerzutów do obu płuc w RTG klatki piersiowej

    Najstarszym, ale skutecznym i nadal najczęściej stosowanym, badaniem obrazowym jest prześwietlenie promieniami rentgenowskimi (zazwyczaj klatki piersiowej). Na podstawie prześwietlenia klatki piersiowej można stwierdzić obecność guzów w płucach i śródpiersiu (np. raka płuca, nowotworów śródpiersia oraz przerzutów w płucach pochodzących z innych – pozapłucnych – nowotworów). Nie można jednak rozpoczynać leczenia wyłącznie na podstawie uwidocznienia guza płuca na prześwietleniu, nie ma bowiem pewności, że jest to nowotwór złośliwy. Należy najpierw uzyskać materiał do oceny mikroskopowej, czyli przeprowadzić badanie plwociny, biopsję przez ścianę klatki piersiowej lub wykonaną podczas wziernikowania dróg oddechowych (bronchoskopii) albo ocenę popłuczyn z oskrzeli. Jeżeli w płucach stwierdza się wiele guzów, to taki obraz może odpowiadać przerzutom pochodzącym z ogniska nowotworu złośliwego znajdującego się poza płucami. Należy wówczas wykonać inne badania obrazowe, pozwalające na zlokalizowanie guza będącego źródłem przerzutów w innych częściach ciała.

    Za pomocą prześwietlenia można ocenić również szkielet i uwidocznić w ten sposób pierwotne guzy kości (niezłośliwe i złośliwe) oraz przerzuty w kościach pochodzące z innych nowotworów złośliwych. W tym przypadku również sama obecność zmiany guzkowej w kości nie oznacza nowotworu złośliwego. Zmiany w kościach mogą być także wyrazem zaburzeń w innych narządach, np. w przypadku nadczynności przytarczyc (gruczołów regulujących stężenia wapnia w organizmie).

    Prześwietlenie rentgenowskie jamy brzusznej nie jest pomocne w rozpoznawaniu nowotworów złośliwych jamy brzusznej, ale wykorzystuje się je w ocenie niedrożności jelita, która może być spowodowana nowotworem (u starszych osób nowotwór złośliwy jest najczęstszą przyczyną niedrożności).

    Na czym polega mammografia?

    Jednym z najważniejszych badań wykorzystywanych w rozpoznawaniu raka piersi jest mammografia. Polega ona na prześwietleniu gruczołu piersiowego w dwóch projekcjach. Badanie wykonuje się profilaktycznie (u kobiet niezgłaszających żadnych objawów) od 50. roku życia (w przypadku obciążeń genetycznych lub w innych specjalnych okolicznościach od 30. lub 40. roku życia), a także diagnostycznie, czyli u kobiet, u których wyczuwa się guzek wymagający oceny radiologicznej. Mammografię wykonuje się także jako badanie kontrolne po leczeniu raka piersi. W wyjątkowych sytuacjach istnieje potrzeba wykonania mammografii u mężczyzn.

    Na czym polega rola ultrasonografii w diagnostyce nowotworów złośliwych?


    Ryc. 2. Obraz USG raka dróg żółciowych

    Ta popularna metoda badania jest tania i bezpieczna; pozwala na szybkie i skuteczne zobrazowanie wielu narządów wewnętrznych. Do jej wad należą: brak możliwości zobrazowania kości oraz narządów otoczonych przez kości (np. mózgu; badanie mózgu jest możliwe jedynie u dzieci, u których jeszcze nie zarosły ciemiączka). Bardzo utrudnione jest również badanie chronionych przez żebra płuc. Gaz zgromadzony w jelitach utrudnia lub czasem wręcz uniemożliwia skuteczne badanie jamy brzusznej. Wynik badania ultrasonograficznego jest w dużym stopniu uzależniony od jakości aparatu i doświadczenia osoby badającej, a także od położenia ciała, stopnia wypełnienia pęcherza moczowego oraz wielu innych czynników. Ze względu na dynamiczny charakter badania uzyskane obrazy dotyczą tylko stanu „tu i teraz”. Z drugiej strony prostota, bezpieczeństwo (praktycznie nie ma przeciwwskazań do wykonania badania) i łatwość obrazowania większości tkanek miękkich sprawiają, że ultrasonografia jest podstawowym badaniem stosowanym w diagnostyce nowotworów.

    Obecnie w badaniu USG można wykorzystać zaawansowane technologicznie narzędzia w celu dokładnej oceny trudno dostępnych narządów. Specjalne głowice USG połączone z endoskopem umożliwiają na przykład badanie przełyku. Do oceny gruczołu krokowego oraz ściany odbytnicy wykorzystuje się USG przezodbytnicze, natomiast do oceny narządów rodnych u kobiet USG przezpochwowe.

    Jak wykorzystuje się tomografię komputerową w diagnostyce nowotworów?


    Ryc. 3. Rak trzustki - guz głowy trzustki w obrazie TK

    Tomografia komputerowa pozwala na ocenę praktycznie wszystkich części ciała. Po wykonaniu wielu prześwietleń wskazanego obszaru komputer analizuje zgromadzone dane i przedstawia je w postaci przekrojów (zwykle co 5–10 mm). Uzyskany w ten sposób wynik może być oceniany przez licznych lekarzy, a także archiwizowany (w postaci klisz lub danych komputerowych – inaczej niż w przypadku USG). Wadą tomografii komputerowej jest to, że osobę badaną poddaje się działaniu promieniowania, często w dużych dawkach. Jeśli jednak badanie nie jest powtarzane bardzo często, nie zagraża zdrowiu.

    Coraz nowocześniejsze komputery połączone z dokładnymi tomografami (tzw. tomografy wielorzędowe) pozwalają na uzyskiwanie bardzo precyzyjnych obrazów narządów wewnętrznych. Pomoc komputerów umożliwia także wykonanie tzw. kolonoskopii wirtualnej – przedstawienia „wnętrza” jelita oraz oceny jego budowy z możliwością poszukiwania polipów, uchyłków, przewężeń – bez konieczności zakładania endoskopu do światła jelita.

    Co to jest badanie endoskopowe?


    Ryc. 4. Endoskopia górnego odcinka przewodu pokarmowego

    Generalnie badania endoskopowe polegają na wprowadzeniu do ciała urządzenia (przez otwory naturalne lub wytworzone chirurgicznie, np. przez przetokę jelitową lub nacięcie w ścianie klatki piersiowej) wyposażonego w źródło światła i system umożliwiający przekazanie obrazu. Dzięki użyciu światłowodów można uzyskać kolorowe obrazy wnętrza danego narządu/przestrzeni, a giętkość urządzenia pozwala na pokonanie naturalnych zakrętów (np. jelita, oskrzela). W ten sposób za pomocą kolonoskopu (tj. giętkiego endoskopu przystosowanego do badania jelita grubego) wprowadzonego przez odbyt można dokonać oceny wszystkich części jelita grubego aż do jego połączenia z jelitem cienkim (nawet do głębokości 180 cm!). Endoskopy umożliwiają pobranie materiału do badania histopatologicznego, dzięki czemu nie tylko można zobaczyć guz, ale także pobrać jego fragment do badania mikroskopowego (tej drugiej możliwości pozbawiona jest wspomniana wyżej kolonoskopia wirtualna).

    Czasem, gdy konieczna jest ocena jedynie końcowego odcinka jelita grubego (odbytnicy), nie trzeba stosować długiego kolonoskopu – wykorzystuje się wówczas krótki (20–30 cm) rektoskop.

    Bronchoskop (endoskop do badania tchawicy i oskrzeli) działa na tej samej zasadzie, co opisany poprzednio kolonoskop. Inne endoskopy używane do rozpoznawania nowotworów to laryngoskop (do oceny krtani), kolposkop (do oceny pochwy i szyjki macicy), duktoskop (do oceny przewodów mlecznych gruczołu piersiowego) i cystoskop (do oceny pęcherza moczowego).

    Czy istnieją inne badania obrazowe?

    Jak już wspomniano, istnieje wiele innych badań obrazowych. Ich rola w rozpoznawaniu chorób nowotworowych jest jednak nieporównywalnie mniejsza niż badań omówionych powyżej. Takie badania, jak PET czy rezonans magnetyczny, umożliwiają rozwianie części wątpliwości w przypadkach, w których badania mniej zaawansowane nie dają odpowiedzi. Należy również pamiętać, że nie zawsze badanie droższe i nowocześniejsze jest „lepsze”. Wiele zależy od rodzaju choroby i wielu innych czynników. Przykładowo wykonywanie mammografii u kobiet poniżej 40. roku życia jest wskazane jedynie w niektórych przypadkach, ponieważ ze względu na strukturę piersi u młodszych kobiet dużo lepszym badaniem jest prosta ultrasonografia.

    Co to jest scyntygrafia?

    Scyntygrafia to badanie, w którym ocenia się niefizjologiczne gromadzenie w organizmie radioaktywnego izotopu. Za pomocą scyntygrafii rejestruje się radioaktywność w poszczególnych narządach i uzyskuje obraz miejsc o wzmożonej aktywności („gorących”) oraz miejsc braku aktywności („zimnych”).

    Co to jest rezonans magnetyczny?


    Ryc. 5. Guz podwzgórza widoczny w badaniu MR (rezonans magnetyczny)

    W obrazowaniu tą metodą wykorzystuje się występujące w przyrodzie (również w organizmie człowieka) zjawisko jądrowego rezonansu magnetycznego. W badaniu tym można uzyskać obrazy przekrojów ciała do pewnego stopnia porównywalne z obrazami tomografii komputerowej. Należy podkreślić, że nie zawsze obrazy uzyskane za pomocą rezonansu magnetycznego dostarczają lekarzowi więcej informacji niż klasyczna tomografia komputerowa. Procedura badania jest często długotrwała, a chory musi leżeć nieruchomo wewnątrz rejestratora. Dlatego do badania rezonansem magnetycznym nie kwalifikują się osoby cierpiące na klaustrofobię. Bezwzględnym przeciwwskazaniem do przeprowadzenia tego badania są również niektóre rodzaje protez wewnętrznych.

    Co to jest PET?

    Badanie metodą emisyjnej tomografii pozytronowej (PET) to nowoczesna i bardzo dokładna technika obrazowania. Podobnie jak w przypadku scyntygrafii, do uzyskania obrazu konieczne jest podanie specjalnie znakowanego czynnika. Najczęściej w technice PET wykorzystuje się izotop fluoru sprzężony z glukozą (która jest dla większości komórek organizmu ludzkiego podstawową substancją metaboliczną). Po podaniu izotopu uzyskuje się obrazy regionów ciała o zwiększonej aktywności metabolicznej (czyli o większym zużyciu glukozy). Dzięki temu badaniu można zobrazować nawet bardzo małe ogniska nowotworu, ponieważ cechuje się on większym zużyciem glukozy niż prawidłowe tkanki. Trzeba jednak podkreślić, że także niektóre choroby nienowotworowe (np. zapalne) wiążą się z większą aktywnością metaboliczną (a więc ponadprzeciętnym gromadzeniem glukozy), co z kolei może być przyczyną fałszywego podejrzenia nowotworu złośliwego u osób zdrowych. Dlatego PET należy używać z rozwagą i w uzasadnionych przypadkach. Współcześnie używa się PET sprzężonych z TK – tak połączenie obu metod zwiększa przydatność uzyskiwanego wyniku.

    Na czym polega ocena mikroskopowa i jakie rodzaje biopsji stosuje się w diagnostyce nowotworów?


    Ryc. 6. Biopsja przezskórna raka płuca (strzałka wskazuje koniec igły)

    Ostatnim krokiem na drodze do uzyskania rozpoznania nowotworu jest badanie mikroskopowe: komórek z guza (badanie cytologicznego) lub tkanek guza (badania histopatologiczne).

    Badanie pojedynczych komórek (cytologia) ma wiele ograniczeń i nie zawsze pozwala na pełne rozpoznanie. Pomimo to wykonuje się je bardzo często ze względu na łatwość uzyskania materiału, niewielką uciążliwość dla pacjentów i bardzo małe ryzyko wystąpienia powikłań. Biopsja aspiracyjna cienkoigłowa (BAC) polega na wbiciu igły o średnicy 0,6 mm do podejrzanej zmiany i zaaspirowaniu za pomocą strzykawki komórek do badania. Tę biopsję (i inne rodzaje) można wykonywać pod kontrolą ultrasonografii (zwłaszcza gdy guz jest niewielki i trudno wyczuwalny palcami), aby dokładnie trafić końcem igły we właściwe miejsce. Źródłem komórek do badania cytologicznego mogą być również płyn lub wydzielina pobrane z ciała chorego (wyciek z brodawki piersi, płyn z jamy opłucnej [z klatki piersiowej], plwocina, popłuczyny oskrzelowe).

    Jednym z ograniczeń badania cytologicznego jest brak pewności, czy uzyskane komórki właściwe reprezentują komórki decydujące o charakterze guza. Może się bowiem zdarzyć, że uzyskano komórki niezłośliwe pochodzące z niewielkiego obszaru otoczonego przez komórki złośliwe. W przypadku uzyskania ujemnego wyniku badania cytologicznego (czyli takiego, w którym nie stwierdzono nowotworu) należy więc zachować ostrożność. Lekarz otrzymujący ujemny wynik badania cytologicznego nie traktuje go jako dowodu, że na pewno nic się nie dzieje. Oczywiście jeśli wyniki badań obrazowych oraz wyniki badania lekarskiego są uspokajające, to ujemny wynik badania cytologicznego stanowi potwierdzenie, że najprawdopodobniej nie ma podstaw do niepokoju. Jeśli jednak wyniki wszystkich badań nie są zgodne, to brak podejrzanych komórek w biopsji nie może stanowić uzasadnienia dla zakończenia diagnostyki (trzeba powtórzyć biopsję cienkoigłową albo wykonać innych rodzaj biopsji).

    Badania histologiczne to badanie całej tkanki (a nie pojedynczych komórek). Aby je przeprowadzić, najpierw należy pobrać odpowiedni fragment podejrzanej zmiany, wycinając jej fragment (pobranie wycinka, biopsja nacinająca, biopsja wycinkowa) albo usuwając ją w całości (biopsja chirurgiczna, biopsja otwarta, biopsja wycinająca).

    Podobnie jak w przypadku badania cytologicznego, lekarz otrzymujący wynik badania histologicznego, w którym nie stwierdzono nowotworu złośliwego, musi podejść do niego z ostrożnością. Może się bowiem zdarzyć, że fragment tkanki został pobrany akurat z części guza niezawierającej utkania nowotworu złośliwego albo z części objętej martwicą. Czasem zachodzi też konieczność ponownego pobrania materiału, ponieważ do ustalenia pełnego rozpoznania patolog potrzebuje większej ilości tkanki. Chirurg lub lekarz innej specjalności pobierający materiał do badania histologicznego z jednej strony musi pobrać go jak najwięcej, aby zagwarantować możliwość ustalenia precyzyjnego rozpoznania, a z drugiej jest zobowiązany unikać powikłań i niepożądanych następstw (np. krwawienia z dużego guza po pobraniu wycinka).

    Pobranie materiału do badania histologicznego może być bardzo trudne, a czasami wręcz niemożliwe. Dzieje się tak, gdy podejrzana zmiana jest zlokalizowana w trudno dostępnych okolicach ciała. Tylko część guzów w jamie brzusznej można nakłuć pod kontrolą USG. Aby pobrać materiał z pozostałych, trzeba najpierw uwidocznić guz. Można to zrobić operacyjnie, otwierając jamę brzuszną (laparotomia zwiadowcza), lub zakładając do jamy brzusznej laparoskop. Podczas tego rodzaju operacji pobiera się jedynie fragment guza do badania.


    Źródło zdjęć: Szczeklik A. (red.): Choroby wewnętrzne. Medycyna Praktyczna, Kraków 2006