1 kwietnia 2015 roku
poczta
zaloguj się
 
Poczet Lekarzy
medycyna praktyczna dla pacjentów

Chirurg onkolog Rzeszów

Parametry wyszukiwania:

 Wszyscy  A B C Ć Č D E F G H I J K L Ł M N O P Q R S Ś T U V W Y Z Ź Ż

Wyniki wyszukiwania

Lekarz Zbigniew Kmieć

Chirurg onkolog, Onkolog

Chirurgia onkologiczna, Onkologia kliniczna

Lekarz Tomasz Kusy

Chirurg, Chirurg onkolog

Chirurgia ogólna, Chirurgia onkologiczna

Lekarz Grzegorz Pasternak

Chirurg, Chirurg onkolog

Chirurgia ogólna, Chirurgia onkologiczna

Poczet Lekarzy zawiera wyłącznie wizytówki stworzone przez lekarzy. Jesteś lekarzem i nie ma Cię w bazie: stwórz wizytówkę!

Przeczytaj też

  • Jajniki Jolie

    Jolie wykonała kawał dobrej roboty, mimo tego, że nie grała do końca fair. Zwróciła nie tylko uwagę na ważny zdrowotny problem, ale jednocześnie powiedziała heroicznie, ona, uznana za jedną z najpiękniejszych, że szeroko rozumiane poczucie atrakcyjności nie sprowadza się do jajników, jajowodów i piersi. I że wartość życia jest nie do przecenienia.

    Więcej

    W roku 2013 profilaktycznie poddała się podwójnej mastektomii. Teraz usunęła jajniki. Nie czyniła z tego sekretu, przeciwnie – opowiedziała o tym wysokonakładowemu „Vanity Fair”. Z prywatnej uczyniła część kampanii społecznej kobiety uświadamiającej, zachęcającej do badań, pokazującej możliwości działania.

    Angelina Jolie wykonała test, który wykazał mutację w obrębie genu BRCA zwiększającego ryzyko zachorowania na raka piersi i jajników. W jej rodzinie istnieją ku niemu genetyczne uwarunkowania – matka i ciotka zmarły na ten właśnie rodzaj nowotworu. Szkopuł w tym, że na test sprawdzający obecność BRCA 1 stać ludzi o statusie ekonomicznym Jolie. Koszt – trzy tysiące dolarów, dla zwykłego zjadacza chleba – w Stanach, Francji czy w Polce – rzecz niedostępna. Patent na test ma firma Myriad Genetics. Gdy media obiegła wiadomość o deklaracji Jolie, jej akcje osiagneęły rekordową wartość.

    W opowieści aktorki zabrakło tego właśnie istotnego detalu – że inne firmy mogłyby potencjalnie te testy udostępnić za kilkaset dolarów. A to, że gałąź farmaceutyczna to nie tylko część wampirycznego, jak każdy inny biznesu, ale i piramidy etycznych problemów. Inny i pozytywny przykład z tego podwórka: w roku 2013 szwajcarski koncern Novartis przegrał w Indiach spór sądowy o patent na Glivec skuteczny w walce z białaczką szpikową. Władze Indii dbające o to by ich kraj pozostał apteką dla ubogich konsekwentnie ograniczają prawa patentowe zachodnich koncernów. Przy zastosowaniu oryginalnego Glivecu koszt terapii wynosi ponad dwa i pół tysiąca dolarów miesięcznie. Ale leczenie produkowanym w Indiach generykiem – tańszym odpowiednikiem leków oryginalnych – jedynie sto siedemdziesiąt pięć dolarów.

    Leki traktowane są jak inne wynalazki – można uzyskać ich ochronę patentową, która standardowo trwa dwadzieścia lat. W krajach Unii Europejskiej w przypadku produktów leczniczych i produktów ochrony roślin możliwe jest przedłużenie ochrony patentowej o kolejne pięć lat. W praktyce ten okres jest wydłużany jeszcze bardziej gdyż produkty farmaceutyczne moga być chronione wieloma patentami. Nawet jeżeli sam skład leku nie jest już chroniony, bo wygasł podstawowy patent na nową czastkę chemiczną i jej strukturę molekularną, producenci leku, próbując przedłużyć okres monopolu, poszerzają zastosowania leku lub opracowują nową postać farmaceutyczną, na którą uzyskują kolejne patenty. Zaś generyki są czasem nawet o dziewięćdziesiąt procent tańsze od leków chronionych patentem – ich producenci nie muszą wydawać pieniędzy na badania, odtwarzają jedynie leki już istniejące.

    Trzy istotne rzeczy. Pierwsza – od zawsze budząca etyczny protest – dostęp do skutecznych leków otwiera się przed ludźmi mającymi wystarczające zasoby finansowe. Druga – biznes farmaceutyczny działa na identycznych wampirycznych zasadach jak np. przemysł ciężki, z tą różnicą, że stawką jest w nim ludzkie zdrowie. Ostatnia – Jolie wykonała kawał dobrej roboty, mimo tego, że nie grała do końca fair. Zwróciła nie tylko uwagę na ważny zdrowotny problem, ale jednocześnie powiedziała heroicznie, ona, uznana za jedną z najpiękniejszych, że szeroko rozumiane poczucie atrakcyjności nie sprowadza się do jajników, jajowodów i piersi. I że wartość życia jest nie do przecenienia.

  • Danusia

    Psycholodzy, księża, lekarze twierdzą, że gdy dociera do człowieka świadomość o nieuchronnie zbliżającym się końcu, pragnie on „załatwić” swoje sprawy na ziemi. Podziękować, przeprosić, wybaczyć. Dać wskazówki, utwierdzić kogoś w swojej miłości. Znośniejszy staje się proces żegnania, któremu zawsze towarzyszą emocje niełatwe. Warto ten czas godnie zagospodarować. Skupić się na tym co możliwe tu i teraz. Odchodzącemu dać spokój. Bedzie mu łatwiej; jego bliskim również. Szukanie sensu w umieraniu jest głęboko dotkliwe – gdy piszę te słowa w mnie samej budzi się protest. Ale innego wyjścia nie ma.

    Więcej

    Wspaniałomyślna, piękna, trójka dzieci, mąż zakochany po uszy od pierwszego wejrzenia. Praca w zawodzie, dom w budowie. Miała 48 lat, kiedy dowiedziała się, że ma raka. Nie można jej było leczyć chemią, jedynie pogorszyłaby jej stan, od zawsze borykała się z anemią. Dwa lata chorowania. Mąż – buddysta – dzień w dzień w intencji żony praktykował – to forma wschodniej modlitwy. Wspólnik poszedł mu na rękę – mógł pracować w domu. Pielęgnował, karmił, przenosił, wspierał swoją ukochaną w każdym momencie życia i centymetrze ciała. Gdy była jeszcze zdrowa, powiedziała mu, że może umrzeć przed pięćdziesiątką. Umarła, w domu, w objęciach męża, kilka dni po tych właśnie symbolicznych urodzinach. Trzy dni wcześniej odstawiła wszystkie leki. A jeszcze wcześniej przedyktowała Jurkowi, bo już sama nie miała siły tego uczynić, list adresowany do nas – przyjaciół. Powiedziane było tam m.in. to, byśmy się nie smucili po jej śmierci, że miała dobre życie i zawsze będzie z nami. Że „spotkamy” ją w tych miejscach, które ukochała w swoich rodzinnych stronach.

    Nie raz myślałam o tym, jak Danusia za zdrowej części życia o śmierci mówiła. Sądziłam, że boi się starości, nie chce się pomarszczyć, zniedołężnieć, słowem, bezpowrotnie pożegnać z urodą i witalnością. Ale Danusia na takie uproszenia była za mądra i za szlachetna. Potem przyszło mi do głowy, że czuła, że jej życie jest spełnione – małżeństwo dobre, dzieci odchowane, przyjaciele sprawdzeni. W końcu mnie olśniło: była głęboko uduchowiona – śmierć traktowała jako przesmyk między formami bytu.

    Cierpieli i tęsknili, na pewno. Choć bez szlochów i spazmów, udręczania siebie i innych. Danusi rycerska zgoda na to, co niesie los, wlała w nich moc, by żyć dalej. Nie zastygnąć na lata w żałobie po ukochanej mamie i żonie. Wzajemnie dawali z siebie to co najlepsze – nie było tu fuszerki, ignoranctwa, tylko empatia i otwartość na drugiego. Danusia ułatwiła bliskim oswajanie niełatwych emocji towarzyszących jej odchodzeniu, oni dali z siebie wszystko, by ona czuła się bezpieczna i troskliwie zaopiekowana. Tyle mogli wszyscy dla siebie zrobić. Co dalej? Jurek szybko dość ożenił się po raz drugi, dzieci pozakładały rodziny, życie toczy się dalej – z pamięcią o Danusi, ale nie w jej cieniu.

    Scenariusz w realizacji trudny i jak widać możliwy. Warunek – dobre relacje z samym sobą – fundament pod dobre relacje z resztą świata. Psycholodzy, księża, lekarze twierdzą, że gdy dociera do człowieka świadomość o nieuchronnie zbliżającym się końcu, pragnie on „załatwić” swoje sprawy na ziemi. Podziękować, przeprosić, wybaczyć. Dać wskazówki, utwierdzić w kogoś w swojej miłości. Znośniejszy staje się proces żegnania, któremu zawsze towarzyszą emocje niełatwe. Warto ten czas godnie zagospodarować. Skupić się na tym co możliwe tu i teraz. Odchodzącemu dać spokój. Bedzie mu łatwiej; jego bliskim również. Szukanie sensu w umieraniu jest głęboko dotkliwe – gdy piszę te słowa w mnie samej budzi się protest. Ale innego wyjścia nie ma.

  • Kiedy pyta…
    Dziecko chce wiedzieć. Jaka to choroba? Skąd się wzięła? Można się zarazić? Czy można od niej umrzeć? A jak się umrze, to ma się otwarte oczy? Czy śmierć boli?
    Więcej

    Dziecko chce wiedzieć. Jaka to choroba? Skąd się wzięła? Można się zarazić? Czy można od niej umrzeć? A jak się umrze, to ma się otwarte oczy? Czy śmierć boli?

    Nic mu nie umknie uwadze. Widzi, że dziadek nie wstaje już łóżka, a jeszcze miesiąc wcześniej jeździł na rowerze. Martwi się, że wszyscy wkoło smutni, a na nakastliku rośnie piramida lekarstw. Że zniedołężniały Burek, wierny towarzysz zabaw, nie wrócił od weterynarza. Że znieruchomiały ptaszek leży na parapecie, identycznie jak ten, o którym mama czytała w „Calineczce”. Że w bloku naprzeciwko mieszka chłopiec w okularkach, którego na wózku inwalidzkim duży pan prowadzi dzień w dzień w stronę szkoły.

    Łatwe nigdy to nie będzie, ale trzeba rozmawiać z dziećmi o chorowaniu i związanych z nim konsekwencjami. W dorosłych uruchamiają się wtedy hamulce podszyte lękami przed nazwaniem po imieniu spraw ostatecznych. A dziecko świetnie wie co się dzieje i nie chce by traktowane jak dureń. Dawniej – jeszcze w latach 50., 60. ubiegłego wieku mówić nie było trzeba. Ludzie umierali w domu, w tym samym łóżku, w którym kilkadziesiąt lat wcześniej przychodzili na świat. Trumnę wystawiano w pokoju, rodzina i sąsiedzi modlili się przy ciele zmarłego. Starsi na czuwanie przyprowadzali dzieci, które od początku były oswajane z faktem, że życie ma swój kres. Śmierć była empirycznie doświadczalna, istniała na tych samych prawach co inne kluczowe zdarzenia - chrzty i śluby. W „Fanny i Aleksander” Ingmara Bergmana są długie sceny, w których odchodzi głowa rodziny – ukochany mąż i ojciec, a jego bliscy, bez względu na rozrywający ból i dławiący strach, muszą się z tym faktem skonfrontować. Dziś ludzie chorują i odchodzą w samotności ukryci za szpitalnymi parawanami. Dzieci dostają informację, że dziadka już nie zobaczą - „zabrały go aniołki”. Zostaje pustka i wielka niewiadoma. Dziadek „wyparował” i już. Wierzący zostawiają jeszcze nadzieję na spotkanie wszystkich ze wszystkimi - każda religia wiąże się z wielką obietnicą.

    Wstrząsem dla czytelniczego świata stali się w roku 1973 „Bracia Lwie Serce”, saga rycerska zaadresowana do czytelników nieletnich, opowiadająca o losach dwóch braci, z których młodszy jest kaleki, a starszy zdrowy i piękny. Życie na ziemi przynosi im wyłącznie biedę, zimno i upokorzenia, dopiero po przedwczesnej śmierci, w nowej rzeczywistości, krainie zwanej Nangijala, obaj zaczynają żyć godnie, ciekawie, niebezpieczne przygody kształtują ich charakter, w finale pokonują zło. Ta przełamująca tabu powieść, napisana przez Astrid Lindgren, cesarzową literatury dziecięcej, niesie ową obietnicę, ale zanurzoną wyłącznie w duchu świeckości. Dziś „Bracia” są znani pod każdą szerokością geograficzną - rzucającą pomost między kulturami i religiami. To powieść, w której życie i śmierć są równoprawnymi, a nie ścierającymi się w dramatycznym boju częściami istnienia. Dla dziecka ten rodzaj perspektywy uśmierza lęki przed nieznanym. Zaś dorosłego mobilizuje do tego, by przestał chować głowę w piasek i zacząć uczciwie dialogować nawet z kilkulatkiem.

  • Marzec Miesiącem Świadomości Raka Jajnika
    W 2012 r. rak jajnika był piątym najczęściej diagnozowanym u kobiet nowotworem w naszym kraju, mimo to Polki nie są świadome zagrożenia. Ma to zmienić obchodzony po raz pierwszy w Polsce w marcu Miesiąc Świadomości Raka Jajnika.
    Więcej

    W 2012 r. rak jajnika był piątym najczęściej diagnozowanym u kobiet nowotworem w naszym kraju, mimo to Polki nie są świadome zagrożenia. Ma to zmienić obchodzony po raz pierwszy w Polsce w marcu Miesiąc Świadomości Raka Jajnika.

    Ogólnopolskie obchody rozpocznie we wtorek wieczorem podświetlenie hali Spodka w Katowicach. Symbolem nowotworu jajnika jest turkusowa wstążeczka, dlatego właśnie taką barwą podświetlony zostanie Spodek, a w kolejnych dniach marca – także inne obiekty w kraju.

    Akcja jest realizowana w ramach kampanii edukacyjnej „Dla niej. Możemy więcej”, aby zwrócić uwagę Polek na objawy, metody diagnostyki i leczenia jednego z najczęstszych nowotworów kobiecych. Organizatorami są: Stowarzyszenie na Rzecz Walki z Chorobami Nowotworowymi Sanitas, Stowarzyszenie Kobiet z Problemami Onkologiczno-Ginekologicznymi Magnolia oraz Polskie Amazonki Ruch Społeczny.

    Województwo śląskie, według najnowszych danych Krajowego Rejestru Nowotworów, w 2012 r. było na pierwszym miejscu w Polsce, jeśli chodzi o liczbę nowych diagnoz raka jajnika. Choroba ta przebiega bezboleśnie i wykrywana jest najczęściej w stadium zaawansowanym. Najczęstsze objawy zwykle kojarzone są z układem trawiennym, a nie rodnym, dlatego tak ważne są regularne wizyty ginekologiczne, szczególnie po 50. roku życia.

    „Sama chorowałam na raka jajnika i na własnej skórze przekonałam się, że objawów można zupełnie nie zauważyć. Uratowało mnie ginekologiczne badanie USG, podczas którego lekarz zwrócił uwagę na zmiany w jajniku. Wcześniej wiedziałam wprawdzie, że taka choroba istnieje, ale nie spodziewałam się, że dotknie również mnie. Dlatego dziś tym bardziej zależy mi, by kolor turkusowy zwracał uwagę kobiet na nowotwór jajnika i przypominał o konieczności wykonywania regularnych badań ginekologicznych” – powiedziała współorganizatorka kampanii, założycielka Stowarzyszenia na Rzecz Walki z Chorobami Nowotworowymi Sanitas Anna Nowakowska.

    Lekarze podkreślają, że rak jajnika nie boli, daje jedynie niespecyficzne objawy, które kojarzone są raczej z układem trawiennym niż rozrodczym. Dlatego aż u 80 proc. chorych, raka jajnika wykrywa się w stadium zaawanasowanym. Najbardziej narażone na zachorowanie są kobiety po 50. roku życia, choć choroba dotyka również osoby młodsze.

    „Nadzieją napawa fakt, iż po wielu latach oczekiwania mamy dziś coraz więcej narzędzi, by leczyć kobiety chore nawet na zaawansowaną postać tego nowotworu. Tym niemniej zachęcam osoby, w których rodzinie występował rak jajnika lub rak piersi, a także kobiety w piątej i szóstej dekadzie życia, by zachowały czujność i przynajmniej raz w roku badały się u ginekologa” – powiedział dr Lubomir Bodnar z Kliniki Onkologii Wojskowego Instytutu Medycznego.

    W ramach obchodów Miesiąca Świadomości Raka Jajnika, turkusowy kolor rozświetli marcowe noce w kilku największych miastach Polski. Po katowickim Spodku będą to obiekty w Kielcach, Poznaniu, Gliwicach, Rzeszowie, Ełku, Koninie, Wrocławiu, Krakowie, Opolu.