23 listopada 2014 roku
poczta
zaloguj się
 
Poczet Lekarzy
medycyna praktyczna dla pacjentów

Chirurg onkolog Olsztyn

Parametry wyszukiwania:

 Wszyscy  A B C Ć Č D E F G H I J K L Ł M N O P Q R S Ś T U V W Y Z Ź Ż

Wyniki wyszukiwania

Lekarz Grażyna Barańska

Chirurg ogólny, Chirurg onkolog

Chirurgia ogólna, Chirurgia onkologiczna

Lekarz Janusz Godlewski

Chirurg ogólny, Chirurg onkolog

Chirurgia ogólna, Chirurgia onkologiczna

Lekarz Grażyna Kuciel-Lisieska

Chirurg ogólny, Chirurg onkolog, Onkolog

Chirurgia ogólna, Chirurgia onkologiczna, Onkologia kliniczna

Lekarz Bożena Laskowska-Kaczmarczyk

Chirurg ogólny, Chirurg onkolog

Chirurgia ogólna, Chirurgia onkologiczna

Lekarz Piotr Troska

Chirurg ogólny, Chirurg onkolog

Chirurgia ogólna, Chirurgia onkologiczna

dr n. med. Robert Wojsław

Chirurg ogólny, Chirurg onkolog

Chirurgia ogólna, Chirurgia onkologiczna

Poczet Lekarzy zawiera wyłącznie wizytówki stworzone przez lekarzy. Jesteś lekarzem i nie ma Cię w bazie: stwórz wizytówkę!

Przeczytaj też

  • Gęsibadacze?!
    Rzecz bezdyskusyjna: kobiety powinny wykonywać regularnie samobadanie, co mieszkanki kraju nad Wisłą regularnie zaniedbują. Problem akcji z piersibadaczami tkwi jednak w pogardzie dla kobiety ukrytej w głębinach przekazu kulturowego. Niemądra gąska nie zasługuje nawet na porządną, a przynajmniej pozbawioną seksistowskich akcentów, kampanię społeczną.
    Więcej

    Rzecz bezdyskusyjna: kobiety powinny wykonywać regularnie samobadanie, co mieszkanki kraju nad Wisłą regularnie zaniedbują. Problem akcji z piersibadaczami tkwi jednak w pogardzie dla kobiety ukrytej w głębinach przekazu kulturowego. Niemądra gąska nie zasługuje nawet na porządną, a przynajmniej pozbawioną seksistowskich akcentów, kampanię społeczną.

    Kobiety, dziś nasz szczęśliwy dzień! Mogą przebadać nas fajni faceci. Wyglądają tak, że dech w piersiach zapiera. Rasy białej, ogoleni lub zarośnięci, łysi lub z gęstymi czuprynami, każdy z wydepilowanym torsem, poniżej piątej dekady życia, heteroseksualny, co najmniej trzy razy w tygodniu na siłowni, wciśnięty w spodnie marki dżins. Ba, drogie Panie, są wśród nich i tacy, których ramiona zdobią tatuaże imponujących rozmiarów i kunsztownych wzorów. Ważne jest to, że patrzą oni przenikliwie w oczy nasze. Niektórzy z ciepłem uśmiechem, inni z wyrazem autentycznego zatroskania. Wszystkim zależy na jednym: zdrowym kobiecym biuście.

    To nie jest takie hop siup zostać piersibadaczem: trzeba wygrać casting, a chętnych do tego fachu, okazuje się, stoi długa kolejka. Gdy cel już zostaje osiągnięty, zabawa zaczyna się na całego. Na filmikach panowie wychodzą mokrzy spod prysznica, wylegują się na szpitalnych łóżkach, gestem wytrawnego striptizera zdzierają z siebie T-shirty. A to wszystko po to, by pokazać nam, kobietom, jakimi sposobami i kiedy najlepiej przebadać piersi. Torsy wyrzeźbione niczym wzgórza palestyńskie napinają się przed naszym niezmąconym wiedzą spojrzeniem. Sutki męskie grają rolę kobiecych, a wielkie niczym bochny chleba dłonie pewnego znanego pięściarza niezgrabnie szczypią własną skórę.

    Cel akcji szczytny: bezpłatna aplikacja na smartfona. Ta z nas, która jest ekskluzywną posiadaczką tego rodzaju gadżetu, dostaje możliwość, na podobieństwo członkini jury konkursu piękności, wybrać najatrakcyjniejszego piersibadacza odpowiadającego jej wyobrażeniem o istocie męskości. On zostanie Twoim przewodnikiem: będzie instruował, przypominał, tłumaczył; na pewien szczególny sposób roztoczy nad Tobą - o niemądra niewiasto - parasol opieki. Bo tylko facet może Ci powiedzieć, co jest dla Ciebie dobre. On nawet więcej wie o twoich piersiach, niż ty sama. On rozumie Twoje potrzeby, wie jak ważny jest dla Ciebie (nie wspominając o nim) ów doskonały w swej istocie atrybut kobiecości.

    Akcja z piersibadaczami przybyła do nas zza oceanu, a na polskim rynku została ona tylko przebrana w rodzime ciuszki, krajobrazy, a przede wszystkim męskie, tryskające zdrowiem i emanujące odniesionym sukcesem twarze. Rzecz bezdyskusyjna: kobiety powinny wykonywać regularnie samobadanie, co mieszkanki kraju nad Wisłą regularnie zaniedbują. Powodów tego jest co najmniej kilka, wymienię tu dwa: słaba dystrybucja informacji plus udręczenie zaharowanej polskiej kobiety, który o wszystkim innym myśli, tylko nie o własnym zdrowiu. Pomysł więc u źródeł szlachetny, słabiej z jego realizacją. „Piersibadacze” są śmieszni, zwyczajnie protekcjonalni. Sami czują, że coś jest nie tak: grają bez zapału, a zza kadru wręcz daje się słyszeć ich chichot zażenowania. Wierzę, że panowie intencje mieli dobre, głupio przecież byłoby odmówić udziału w społecznym projekcie o tak mądrym przesłaniu. Trudno też szukać winy w twórcach - reżyserze czy scenarzyście - działających według z góry założonego estetycznego klucza. Problem tkwi tu w czymś innym: w pogardzie dla kobiety ukrytej w głębinach przekazu kulturowego. Niemądra gąska nie zasługuje nawet na porządną, a przynajmniej pozbawioną seksistowskich akcentów, kampanię społeczną. Proponuję puścić wodze fantazji i zastanowić się nad tym, jakby mogła wyglądać aplikacja na smartfona oparta na schemacie „Piersibadaczy”, z tą różnicą, że aktywizowałaby panów do regularnego badania prostaty. Jeden pomysł nasuwa się natychmiast: śliczne kobiety odziane w skąpe bikini pokazują struchlałym, chowającym się po kątach, zszarzałym ze zmęczenia panom jak, gdzie i kiedy wykonać samobadanie.

  • Dieta w chemioterapii
    Jak radzić sobie z sytuacjami, które mogą towarzyszyć leczeniu?
    Więcej

    Odpowiedni sposób odżywiania jest niezwykle istotny w celu właściwego funkcjonowania organizmu. Osłabiony chorobą i terapią pacjent potrzebuje dobrze zbilansowanej diety. Zarówno chemioterapia, jak i radioterapia zabijając komórki nowotworowe, oddziałują także na zdrowe komórki narządów sąsiadujących z nowotworem. Może się to wiązać z występowaniem pewnych skutków ubocznych. Można je częściowo zminimalizować poprzez odpowiednio skomponowaną dietę.

    Właściwe odżywianie się podczas leczenia przeciwnowotworowego przynosi wiele korzyści:

    • lepsze samopoczucie i zminimalizowanie odczuwania skutków ubocznych,
    • więcej sił i energii,
    • utrzymanie masy ciała na stałym poziomie,
    • zmniejszenie ryzyka infekcji,
    • szybszy powrót do sił.

    Chemioterapia jest jedną z podstawowych metod leczenia nowotworu. Leczenie odbywa się z pomocą naturalnych i syntetycznych leków zwanych cytostatykami. Cytostatyki wykazują działanie toksycznie na komórki nowotworowe. Działają poprzez zaburzenie cyklu komórkowego nowotworu, prowadząc do śmierci komórki lub hamują rozwój i podział komórek nowotworowych.

    Zastosowanie chemioterapii może się jednak wiązać z wystąpieniem pewnych nieprawidłowości takich jak:

    • utrata apetytu,
    • ból i nadwrażliwość jamy ustnej i gardła,
    • suchość w ustach,
    • problemy z zębami i dziąsłami,
    • zmiany odczuwania smaku i zapachu, metaliczny posmak w ustach, potrawy wydaja się bardziej gorzkie lub bardziej słone,
    • nudności,
    • wymioty,
    • biegunki,
    • zaparcia,
    • osłabienie.

    Oczywiście nie każdy odczuwa skutki uboczne. Różny może być także ich przebieg oraz nasilenie. Jest wiele czynników decydujących o tym, w jaki sposób tolerujesz leczenie: rodzaj nowotworu, umiejscowienie zmiany, rodzaj i czas trwania terapii, dawki stosowanej chemioterapii. Część skutków ubocznych można w pewnym stopniu kontrolować. Większość znika wraz z czasem trwania terapii bądź po zakończeniu jej.

    Kilka podstawowych rad, o których warto pamiętać

    • postaraj się aby w lodówce były Twoje ulubione produkty. Zaopatrz się w takie artykuły, które lubisz jeść nawet gdy jesteś chory,
    • gotuj na zapas a przygotowane posiłki przechowuj w zamrażarce. Gdy poczujesz się gorzej i zabraknie Ci sił na gotowanie obiadu, wystarczy, że go podgrzejesz,
    • nie krępuj się prosić o pomoc. Jeśli nie masz sił na robienie zakupów czy przygotowywanie posiłków, poproś o pomoc rodzinę lub przyjaciół,
    • jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości dotyczące właściwego sposobu odżywiania porozmawiaj na ten temat z lekarzem, pielęgniarką lub dietetykiem.

    Poniżej znajduje się kilka przydatnych rad, jak radzić sobie z sytuacjami, które mogą towarzyszyć leczeniu.

    Utrata apetytu - jak sobie z nią radzić?

    • należy próbować nowe produkty. Z uwagi na to, że leczenie przeciwnowotworowe może zmieniać odczuwanie smaku i zapachu może się okazać, że nawet produkty, które do tej pory nie należały do ulubionych, będą smakowały,
    • jeśli utrata apetytu zdarza się okazjonalnie, wyjątkowo można pozwolić sobie na odstępstwo i zjeść coś niekoniecznie zdrowego np. batonik czekoladowy; należy się jednak starać, aby to nie było działanie rutynowe,
    • ulubione produkty można jeść o każdej porze dnia; jeśli np. produkty śniadaniowe przypadły pacjentowi szczególnie do gustu, można zjeść je dodatkowo na podwieczorek,
    • zaleca się jedzenie w towarzystwie rodziny i przyjaciół. Posiłek w miłym gronie zawsze lepiej smakuje,
    • zaleca się spożywanie kilku małych posiłków (nawet 6-8) zamiast 3 głównych,
    • zaleca się regularne jedzenie, co 3-4 godziny - nie czekaj aż poczujesz głód,
    • jeśli obserwujesz, że jesteś szczególnie głodny w godzinach porannych, spraw aby śniadanie było Twoim najobfitszym posiłkiem,
    • zachowaj aktywność fizyczną dostosowaną do Twoich możliwości lub posiłek poprzedź spacerem; ruch i świeże powietrze zaostrza apetyt,
    • rozważ wprowadzenie specjalnych preparatów żywieniowych przeznaczonych dla pacjentów onkologicznych,
    • pij między posiłkami, a nie z posiłkiem - pijąc podczas posiłków może się zdarzyć, że zbyt szybko poczujesz się pełny.

    Ból i nadwrażliwość jamy ustnej i gardła - jak sobie z tym radzić?

    • w okresie nasilenia problemów z jamą ustną, rozdrabniaj posiłki,
    • dbaj o higienę jamy ustnej używając szczoteczek z miękkim włosiem i łagodnych past do zębów,
    • unikaj kwaśnych owoców i soków cytrusowych,
    • unikaj ostrych przypraw i pikantnych posiłków.

    Nudności i wymioty – jak sobie z nimi radzić?

    • unikaj jedzenia zbyt gorącego lub zbyt zimnego,
    • unikaj przygotowywania potraw o mocno zarysowanym smaku: zbyt słodkie, zbyt słone, zbyt ostre,
    • jedz regularnie posiłki, o małej objętości tak, aby nie dopuścić do uczucia przejedzenia,
    • jeśli powyższe wskazówki nie przynoszą poprawy, spytaj lekarza o możliwość przepisania środków przeciwwymiotnych.

    Biegunka - jak sobie z nią radzić?

    • pij duże ilości płynów: najlepiej około 8 szklanek dziennie,
    • zwróć uwagę, czy nie obserwujesz u siebie objawów odwodnienia: widoczne zmniejszenie ilości oddawanego moczu, intensywniejszy zapach i kolor moczu, bóle i zawroty głowy, suchość w jamie ustnej, przyspieszone tętno,
    • zrezygnuj z produktów mogących nasilać biegunki, takie jak: mleko i produkty mleczne, produkty bogate w błonnik pokarmowy,
    • unikaj potraw ciężkostrawnych, z dużą ilością tłuszczu,
    • spożywaj produkty będące dobrym źródłem potasu: banany, pomidory,
    • jeśli objawy są uciążliwe zapytaj lekarza o przyjmowanie środków kontrolujących biegunkę.

    Zaparcia - jak sobie z nimi radzić?

    • postaraj się spożywać posiłki regularnie, w stałych porach,
    • idź do toalety, gdy tylko poczujesz potrzebę (powstrzymywanie się może prowadzić do zaparć nawykowych)
    • pij 8-10 szklanek wody dziennie(uprzednio skonsultuj ten fakt z lekarzem)
    • jeśli nie ma przeciwwskazań, stosuj dietę bogatoresztkową, z produktami bogatymi w błonnik pokarmowy:
      • pieczywo pełnoziarniste,
      • płatki owsiane,
      • owoce suszone,
      • grube kasze,
      • warzywa i owoce surowe lub gotowane, spożywane ze skórką.
      Wprowadzaj te produkty do diety stopniowo, aby uniknąć problemów z przewodem pokarmowym takich jak: gazy, bóle kurczowe brzucha

    Zmiany odczuwania smaku i zapachu - jak sobie z tym radzić?

    • używaj naturalnych, ziołowych przypraw - pomogą zneutralizować to metaliczny posmak w ustach

  • Onkologia i empatia
    W Polsce leczenie nowotworów nie jest problemem. Terapie są skuteczne i prowadzone profesjonalnie – tak uważają pacjenci. To, na co narzekają, to droga do właściwej diagnozy i komunikacja między specjalistą a pacjentem. A bardzo często – brak komunikacji.
    Więcej

    W Polsce leczenie nowotworów nie jest problemem. Terapie są skuteczne i prowadzone profesjonalnie – tak uważają pacjenci, którzy wzięli udział w największym do tej pory badaniu poświęconym opiece onkologicznej. To, na co chorzy narzekają najbardziej, to droga do właściwej diagnozy oraz komunikacja między specjalistą a pacjentem. A bardzo często po prostu – brak komunikacji.

    Fot. Marcin Stępień / Agencja Gazeta

    Takie wnioski płyną z lektury raportu „Choroba nowotworowa – doświadczenia pacjentów” przygotowanego na zlecenie Fundacji Społecznej „Ludzie dla ludzi” oraz AXA Życie przez poznańską firmę Profile.

    Szybsza diagnostyka? Nie wiadomo

    Pacjenci onkologiczni brali udział w pogłębionych dyskusjach fokusowych, w trakcie których opowiadali o swoich doświadczeniach z chorobą w różnych jej aspektach. Większość z nich oceniała, że jeszcze przed rozpoczęciem walki z nowotworem musieli się zmierzyć z podstawowym problemem – przewlekłą diagnostyką. Autorzy raportu stwierdzają jednoznacznie, że zwłaszcza w przypadku pacjentów, którzy regularnie odwiedzają gabinety lekarzy i dbają o siebie, odpowiedzialność za wykrycie nowotworu w późnym stadium spada na lekarzy.

    Nie umniejszając problemu braku nawyków regularnej kontroli swojego stanu zdrowia, lekarze również często bagatelizują pierwsze objawy choroby u pacjenta lub koncentrują się na leczeniu objawowym. Z raportu wynika, że to reguła w gabinetach lekarza rodzinnego. Pacjenci biorący udział w badaniu byli leczeni m.in. z anemii, migreny, zgagi, gdy tymczasem ich chorobą był nowotwór. „Cztery lata temu miałem anemię, lekarz pierwszego kontaktu prowadził mnie tylko w ten sposób, że dał mi lekarstwa, zbił mi anemię i sprawa załatwiona (…). I (...) wiadomo, że ta anemia była przez to, że miałem raka. (...) Ja go nosiłem dziesięć lat” – mówi jeden z pacjentów.

    Gdy już lekarz pierwszego kontaktu zdecyduje się na postawienie pierwszej diagnozy i da skierowanie na badania, pacjenta czeka kolejna droga przez mękę – odległe terminy badań diagnostycznych, jeśli chce je wykonać „na NFZ”. Dlatego wielu pacjentów decyduje się na prywatną ścieżkę w zakresie onkologicznej diagnostyki.

    Te bolączki ma rozwiązać – systemowo – pakiet onkologiczny, który za kilka tygodni wejdzie, prawdopodobnie, w życie. Środowiska lekarskie przestrzegają, że optymizm Ministerstwa Zdrowia co do rozwiązań zawartych w pakiecie jest, eufemistycznie mówiąc, przedwczesny. A niejasności wokół finansowania procedur szybkiej ścieżki onkologicznej mogą spowodować, że będzie ona – przynajmniej początkowo – omijana przez lekarzy.

    Większa empatia? Bez szans!

    Jednak wszyscy, którzy wypowiadają się na temat pakietu onkologicznego (może poza przedstawicielami MZ) są pewni co do jednego: rozwiązania w nim zawarte nie tylko nie poprawią, ale wręcz pogorszą sytuację pacjenta w zakresie jego komunikacji z lekarzem. Jeśli lekarze w tej chwili dla pacjentów nie mają zbyt wiele czasu, zbywają ich i nie potrafią rozmawiać na temat choroby, diagnozy, rokowań, po 1 stycznia 2015 roku będzie jeszcze gorzej.

    Dlaczego? Biurokracja. Liczba rubryk do wypełnienia, sprawozdań, kwitów wzrośnie, nie zmaleje. A pacjentów, wszystko na to wskazuje, przybędzie. Nie przybędzie zaś ani specjalistów, ani pieniędzy które NFZ powinien przeznaczyć na ich dodatkową pracę.

    Pacjenci biorący udział w badaniu jak jeden mąż podkreślali, że merytorycznie leczenie nowotworów w Polsce stoi na bardzo wysokim poziomie. Że gdy już pacjent przejdzie swoją diagnostyczną drogę krzyżową, onkolodzy zajmują się nim fachowo i bardzo szybko. Jak... w fabryce. „Naprawdę to było natychmiastowe. W poniedziałek dowiedziałam się o wyniku, a już w piątek byłam w szpitalu i w poniedziałek miałam operację”. „Dosłownie na następny dzień miałam już skierowanie do szpitala (...). Jak już do szpitala trafiłam, to biopsja i momentalnie, szybciutko” – wspominają pacjenci swoje pierwsze dni po diagnozie. Nie trzeba czekać, nie trzeba nikogo prosić o termin zabiegu, operacji, chemioterapia czy radioterapia też są ordynowane bez większej zwłoki.

    Ale czy tylko tego oczekują (i potrzebują) pacjenci? – Oni (lekarze – red.) są tak sfokusowani na merytorykę, absolutnie ważną, i na to, jakie są najnowsze osiągnięcia, jakie leczenia. Oni non stop się szkolą (...). Natomiast kompletnie w tym wszystkim gubi się tę zwykłą empatię... podejście indywidualne – mówi jeden z pacjentów. I jest to głos człowieka, który równocześnie chwali lekarzy za ich pracę, za leczenie. - Technicznie, to tak [potrafią mówić o raku – red.], co tam jest, co zrobili, co tam zostało, co tam będą robić, ale podejście do człowieka, to nie – dodaje inny chory.

    Autorzy raportu podkreślają, że komunikacja między lekarzem a pacjentem jest ważna zawsze. Ale w przypadku pacjentów onkologicznych lekarskie braki w umiejętnościach skutecznej komunikacji lub zaniedbania w tym zakresie są szczególnie dotkliwe i widoczne. Lekarze są przygotowani merytorycznie, mają wiedzę, umiejętności i narzędzia, aby leczyć zgodnie ze światowymi standardami. Potrafią leczyć raka, ale rzadko potrafią o nim rozmawiać z pacjentami. Kontakt z chorym i sfera emocji pacjenta najczęściej redukowana jest przez lekarzy do minimum. Tymczasem trudno przecenić wagę dobrej komunikacji, porozumienia, między pacjentem a lekarzem dla sukcesu terapii. - W odpowiedni sposób przekazywane informacje oraz zalecenia ułatwiają pacjentowi odnalezienie się w niezwykle trudnej dla niego sytuacji. Nie pozostają również bez wpływu na prowadzoną formę terapii, jej przebieg i efekty – czytamy w raporcie.

    Obawy? Brak czasu?

    Oddajmy głos pacjentom. „Oni się boją mówić o szansach. Mam wrażenie, że lepiej powiedzieć: ‘zobaczymy’. Jest taka gałąź szkoleniowa, jak neurolingwistyczne programowanie. Uważam, że powinno to być obowiązkowe dla wszystkich lekarzy, żeby umieli w tym języku mówić o chorobie. O tym właśnie, w jaki sposób można się zaprogramować samemu na pozytywny wynik”.

    „Trochę boją się wchodzić w sferę emocjonalną. Nie chcą dotykać tego. Wolą sucho przekazać fakty. Najlepiej jeszcze jak najmniej.”

    „Lekarze mają jakiś taki strach, żeby udźwignąć na sobie te wszystkie cierpienia, których są świadkami”.

    „Ja myślę, że młodzi lekarze dają nam więcej z tego względu, że im jeszcze zależy (…). Ci z dłuższym stażem to mniej im zależy”.

    „Już do niego nie wrócę. Mimo że niby dobry lekarz. Miałam dosyć, chciałam jak najdalej.”

    Katarzyna Godlewska, współautorka raportu, podkreśla że jedną z przyczyn, dla których lekarze – świetni specjaliści – nie radzą sobie w rozmowach z pacjentami jest to, że studia medyczne nie przewidują zajęć radzenia sobie ze stresem czy wypaleniem zawodowym, które akurat w tym zawodzie nie jest ani niczym nadzwyczajnym, ani nie zrozumiałym. – Lekarze nie potrafią chronić własnej psychiki, nie tracąc empatii wobec pacjentów – mówi.

    Brakuje też, całkiem po prostu, standardów rozmów z pacjentem onkologicznym. Lekarze polegają wyłącznie na wrodzonych zdolnościach, współczuciu i na doświadczeniu. Diagnozę przekazują pacjentom bardzo często w kilku słowach, jakby nie wiedzieli, że wywracają świat człowieka do góry nogami. Przy diagnozie pacjent najczęściej nie otrzymuje żadnych informacji – choćby na temat możliwego przebiegu leczenia, czy szans na powrót do zdrowia (lub przeżycia).

    „No i kiedy wszedłem do środka to prosto w twarz, bez ogródek powiedział mi, że mam nowotwór złośliwy. Powiedział, że proszę się zgłosić tego i tego dnia do przychodni i tyle. A poza tym nawet nie wiem, co to był za lekarz. Chyba po prostu leżały moje wyniki. Ktoś miał mi to przekazać. Sympatyczny nie był”.

    „No i jak już był komplet badań to pamiętam, że prawie z krzesła spadłam, jak powiedziała mi bez empatii ‘pani ma raka’ ”.

    „Muszę powiedzieć, że są bardzo oszczędni w słowach. Człowiek chory potrzebuje informacji, troski, oni po prostu nie chcą”.

    Nie chcą, albo nie mają czasu. Albo i to, i to. Lekarz, przyjmujący pacjentów „na NFZ” ma dla jednego chorego dosłownie kilka minut. Razem z wypełnieniem „papierów”. Tu jest właśnie największa bolączka pakietu onkologicznego: więcej biurokracji, na rozmowę z pacjentem zostaną już nie minuty, ale wręcz sekundy.

    - Lekarz, który każdego dnia przyjmuje dużą (bywa że zbyt dużą) liczbę pacjentów, znajduje się pod nieustającą presją czasu. Konieczność wyprodukowania dokumentacji w wersji elektronicznej i papierowej dla wielu stanowi wystarczające usprawiedliwienie, aby nie nawiązywać kontaktu psychicznego z pacjentem. Ciągle zbyt nieliczne grono lekarzy wie o tym, że chwila aktywnej uwagi skoncentrowanej na pacjencie, rzeczywiste wysłuchanie jego skarg i odniesienie się do nich, pozbawione fałszywego uspokajania słowa zmniejszające napięcie, uśmiech, czy choćby krótkie wyjaśnienie sytuacji, nie zabierają wiele czasu, a pacjentowi zapewniają nieporównywalne z niczym oparcie w trudnej, czasami najważniejszej chwili życia – podkreśla dr Małgorzata Adamczak, psycholog kliniczny z Fundacji Ludzie dla Ludzi.

    Ale pacjenci przywołują też inne przykłady złej komunikacji, których nie da się usprawiedliwić czy wyjaśnić brakiem czasu.

    „U mnie wszedł lekarz i się zapytał: „Czy ma pani dzieci?” Powiedział: „Rak inwazyjny. Jest pani utopiona”.(…) Tego nie zapomnę. Tych słów. „Jest pani utopiona”.”

    „Pani doktor wpuściła mnie w maliny. I w bardzo głupi sposób powiedziała mi te wszystkie informacje. Powiedziała: „No niestety jest z przerzutami i nie wiadomo, gdzie ten rak jest”. Dała mi do zrozumienia, że... Wtedy rozpłakałam się”.

    „Na mnie krzyż od razu. Powiedział, że jak mam raka trzustki, to do grudnia już powinnam nie żyć (…). Ja mówię, no to do widzenia, pozamiatane jest (…). Nie dali mi nawet skierowania na tomografię (…). Rok życia i to jest koniec.”

    Pacjenci skarżą się też na obarczanie ich – często niesłusznie – odpowiedzialnością za to, że choroba jest wykrywana w zaawansowanym stadium. – To ociera się wręcz o okrucieństwo – konkludują autorzy raportu.

    „W życiu nie spotkałam się z taką podłością. On na mnie darł się: ‘To pani nie wie, że trzeba badania zrobić?!’ A ja dopiero dowiedziałam się o guzie.”

    „Mnie pytali, czemu tak późno. Jak ja bym wiedział wcześniej... Co miałem wiedzieć? Ja byłem honorowym krwiodawcą i jeszcze w grudniu oddawałem krew, a w kwietniu stwierdzili. I zawsze jak oddawałem krew, wyniki były idealne”.

    A na jakie słowa pacjenci liczą?

    „W przypadku nowotworów myślę, że bardziej [niż psycholog – red.] jest potrzebny lekarz, który jest ścianą, oparciem i powie: ‘Słuchaj babo, przestań miny stroić, bo to ci nic nie pomoże. Zbieraj się. Idź do domu. Nagotuj sobie zupy jarzynowej i będzie wszystko dobrze’. Jak człowiek jest chory, to jest słaby, jak dziecko. Też potrzebuje konkretnego oparcia. Konkretnej granicy: ‘Teraz już przestań’ (…). I tak samo jest z pacjentem, szczególnie onkologicznym, bo to jest choroba przewlekła. On będzie więc w te doły wpadał nieustająco”.

    „Relacja między pacjentem a lekarzem jest bardzo ważna. Na psychikę pacjenta bardzo wpływa pozytywnie (…). Od lekarza dużo zależy, czy ma to podejście”.

    „O to chodzi, żeby to nie było współczucie tylko współodczuwanie. I to jest ta różnica”.

    Część pacjentów zresztą nie ukrywa, że mieli szczęście trafić do empatycznych lekarzy.

    „Pan doktor spojrzał w te wyniki i mówi: „Pan to normalnym, zdrowym facetem jest, a tego lokatora wytniemy”. Tak mnie podbudował, że inaczej zacząłem. A wchodziłem, nie wiedziałem jak rozmawiać, a jak wyszedłem to cały uśmiechnięty i cały czas ten lekarz tak podchodził”.

    „Będziemy panią leczyć. I jeszcze mnie poklepali. Wszystko wytłumaczyli. Będziemy panią leczyć. Wtedy uśmiech na twarzy. Bo jak chcą leczyć, to trzeba się uśmiechać”.

    „Nie dyskutował ze mną. Miał wszystko na papierze, siedziałam z córką 10-15 minut. On ze mną słowa nie zamienił. Po prostu myślał, co może ze mną zrobić i jak wstał i powiedział: ‘Pomogę pani, zoperuję panią’. To było to, co chciałam usłyszeć. Nie wymagałam, żeby mi cukrował”.


    Raport „Choroba nowotworowa – doświadczenia pacjentów” został opracowany na podstawie przeprowadzonych w pierwszym półroczu 2014 roku badań fokusowych. W badaniu wzięło udział 125 pacjentów onkologicznych, leczonych w 15 ośrodkach w kraju, w tym Centrach Onkologii w Warszawie, Poznaniu, Krakowie, Białymstoku. Do udziału w dyskusjach grupowych zaproszeni zostali pacjenci onkologiczni najwyżej do trzech lat od zakończenia terapii. Wśród uczestników sesji fokusowych znaleźli się chorzy w trakcie leczenia onkologicznego, bezpośrednio po zakończeniu terapii, w tym osoby, u których leczenie okazało się nieskuteczne. Badania na zlecenie AXA Życie i Fundacji Społecznej „Ludzie dla ludzi” zrealizowała spółka Profile Poznań. W opisanym projekcie przeprowadzono 14 sesji fokusowych, w grupach od 7 do 12 osób, w okresie od marca do czerwca 2014 roku.

  • Instytut Żwyności i Żywienia zaprasza na warsztaty dietetyczne
    Instytut Żywności i Żywienia w Warszawie organizuje cykl warsztatów dietetycznych dla pacjentów z chorobami nowotworowymi. Udział w warsztatach jest bezpłatny. Poprowadzi je współautorka poradnika "Żywienie a choroba nowotworowa", mgr inż. Iwona Sajór.
    Więcej

    Instytut Żywności i Żywienia w Warszawie organizuje cykl warsztatów dietetycznych dla pacjentów z chorobami nowotworowymi. Udział w warsztatach jest bezpłatny. Poprowadzi je współautorka poradnika "Żywienie a choroba nowotworowa", mgr inż. Iwona Sajór.

    Podczas każdego warsztatu uczestnicy będą mogli uzyskać rzetalną wiedzę na temat prawidłowego żywienia w czasie choroby i po zakończeniu leczenia oraz ocenić sposób żywienia poprzez analizę własnych jadłospisów i stan odżywienia - dzięki pomiarom antropometrycznym.

    Liczba miejsc jest ograniczona - decyduje kolejność zgłoszeń.

    Szczegóły na stronie Fundacji "Tam i z powrotem".

  • Czy zawodowe narażenie na chrom może przyczyniać się do rozwoju raka płuc?
    Od jakiegoś czasu w pracy mam styczność z pyłami powstałymi w wyniku szlifowania stali nierdzewnych/kwasoodpornych. Niestety z początku nie miałem pojęcia, iż zawierają one w sobie chrom, który jest bardzo toksyczny i przez pierwszy miesiąc nie stosowałem maski ochronnej. Czy istnieją jakieś metody skutecznego oczyszczania płuc/neutralizowania rakotwórczego działania chromu?
    Więcej

    Pytanie nadesłane do redakcji

    Od jakiegoś czasu w pracy mam styczność z pyłami powstałymi w wyniku szlifowania stali nierdzewnych/kwasoodpornych. Niestety z początku nie miałem pojęcia, iż zawierają one w sobie chrom, który jest bardzo toksyczny i przez pierwszy miesiąc nie stosowałem maski ochronnej/przeciwpyłowej. Teraz bardzo się denerwuję, ponieważ obawiam się, że mogę zachorować na nowotwór płuc. Proszę mi powiedzieć, czy po tak krótkim czasie wdychania pyłów z chromem jest to w ogóle możliwe, czy mam się czego obawiać, a jeżeli nie daj Boże tak, to czy istnieją jakieś metody skutecznego oczyszczania płuc/neutralizowania rakotwórczego działania chromu, aby móc zapobiec chorobie, a przynajmniej zminimalizować ryzyko jej wystąpienia.

    Odpowiedziała

    lek. med. Iwona Witkiewicz
    specjalista chorób płuc
    Ordynator Oddziału Chorób Płuc i Gruźlicy Specjalistycznego Szpitala im. prof. A. Sokołowskiego w Szczecinie
    Konsultant wojewódzki w dziedzinie chorób płuc i gruźlicy województwa zachodniopomorskiego

    Rzeczywiście istnieje wiele dowodów, że zawodowe narażenie na chrom może przyczyniać się do powstania raka płuca. Większość opracowań wskazuje jednak, że narażenie to jest największe dla pracowników zakładów galwanicznych, gdzie powstaje mgła z kwasu chromowego niż wśród pracowników obróbki metali, gdzie narażenie jest znacznie niższe. W dużej metaanalizie 49 badań epidemiologicznych o szkodliwości zawodowej chromu w większości dotyczących zakładów galwanicznych, wykazano, że standaryzowany współczynnik śmiertelności na choroby nowotworowe wyniósł 112 (SMR=112), co oznacza, że na każde 100 zgonów z powodu raka u osób nieobciążonych zawodowo chromem w grupie obciążonej zawodowo wystąpi 112 takich zgonów. Metaanaliza ta potwierdziła, że chrom jest słabszą w stosunku do innych czynników szkodliwych, takich jak dym tytoniowy, azbest czy radon, przyczyną raka płuca.

    Wszystkie prace o szkodliwości chromu, do których dotarłam i które oceniały narażenie zawodowe na raka płuca nie wykazywały wzrostu zachorowań na raka płuca przy narażeniu trwającym krócej niż rok, a Pan pisze na szczęście o narażeniu przez miesiąc. Wydaje mi się, że w tej sytuacji może się czuć Pan bezpiecznie i oczywiście w dalszym przebiegu pracy zawodowej nie rezygnować ze środków ochrony osobistej, takich jak maska przeciwpyłowa.

    Nie znam natomiast metod skutecznego oczyszczania płuc z pyłów toksycznych, ale proponuje długie i energiczne (wymagające głębokich oddechów) spacery na świeżym (niezanieczyszczonym) powietrzu.

    Piśmiennictwo:

    Cole P., Rodu B.: Epidemiologic studies of chrome and cancer mortality: a series of meta-analyses. Regul. Toxicol. Pharmacol. 2005; 43(3): 225-231. Epub 2005 Aug 15.
    Sorahan T., Burges D.C.L., Hamilton L., Harrington J.M.: Lung cancer mortality in nickel/chromium platers, 1946-1995. Occup. Environ Med. 1998; 55: 236-242.