22 września 2014 roku
poczta
zaloguj się
 
Poczet Lekarzy
medycyna praktyczna dla pacjentów

Chirurg onkolog Olsztyn

Parametry wyszukiwania:

Profile lekarzy i opisy placówek medycznych są całkowicie bezpłatne
 Wszyscy  A B C Ć Č D E F G H I J K L Ł M N O P Q R S Ś T U V W Y Z Ź Ż

Wyniki wyszukiwania

Lekarz Grażyna Barańska

Chirurg ogólny, Chirurg onkolog

Chirurgia ogólna, Chirurgia onkologiczna

Lekarz Janusz Godlewski

Chirurg ogólny, Chirurg onkolog

Chirurgia ogólna, Chirurgia onkologiczna

Lekarz Grażyna Kuciel-Lisieska

Chirurg ogólny, Chirurg onkolog, Onkolog

Chirurgia ogólna, Chirurgia onkologiczna, Onkologia kliniczna

Lekarz Bożena Laskowska-Kaczmarczyk

Chirurg ogólny, Chirurg onkolog

Chirurgia ogólna, Chirurgia onkologiczna

Lekarz Piotr Troska

Chirurg ogólny, Chirurg onkolog

Chirurgia ogólna, Chirurgia onkologiczna

dr n. med. Robert Wojsław

Chirurg ogólny, Chirurg onkolog

Chirurgia ogólna, Chirurgia onkologiczna

Poczet Lekarzy zawiera wyłącznie wizytówki stworzone przez lekarzy. Jesteś lekarzem i nie ma Cię w bazie: stwórz wizytówkę!

Przeczytaj też

  • Złoty cielec
    Leczenie bólu potrzebuje mądrych decyzji – to jedno z trudniejszych wyzwań dla człowieka AD 2014. Lekarza i pacjenta. Są bóle – bezsensowne, nic nie dające, przeciagające się w czasie, nieznośne dla psychiki i są bóle, do których, mówiąc górnolotnie, wypadałoby podejść z wieksza rezerwą, a na pewno nie uśmierzać na oślep. Bo ból zduszony w zarodku pierwszą lepszą tabletką kupioną w kasie supermarketu, może wrócić za lat kilka ze zdwojona i nie do okiełznania siłą. Zgadza sie: ból jest wrogiem ludzkości, ale trzeba walczyć z nim z rozwagą. A czasem w ogóle walczyć nie warto.
    Więcej

    Kiedy rodziłam dzieci, nie chciałam znieczulenia zewnątrzoponowego. Plan został wykonany, choć łatwo nie było: personel medyczny nakłaniał mnie do tego, bym pozwoliła anestezjologowi wbić cienką igłę we wcześniej zaznaczony punkt na linii mojego kręgosłupa. Jednak instynkt podpowiadał, że coraz szybsze i mocniejsze skurcze mają sens: moje ciało w tym momencie było narzędziem torującym drogę na świat trzykilowym istotom. W trakcie porodu nie opuszczała mnie świadomość, że rozdzierający ból ma swój kres. A z perspektywy lat, już wiem, że był on łatwiejszy do zniesienia niż niejeden głębinowy ból psychiczny.

    Kiedy moją córkę bolało ucho – natychmiast podałam jej środek przeciwbólowy. To samo uczyniłam, kiedy syn miał kłopot z zębem. Dziecko na ból jest wrażliwsze niż dorosły, a dorosły jest bardziej wrażliwy na ból dziecka niż dorosłego. Dzieci chcemy przed bólem chronić, w tym przypadku słuchamy pediatry. Ale już siebie samych leczymy czesto na własna rękę. Coś strzyknie w lędźwiach i od razu łykamy Lek-forte – na wszelki wypadek, bo jak nas dwa lata temu ukuło podobnie w tym samym miejscu, to przez trzy tygodnie nie mogliśmy ruszyć się z łóżka. Do błyskawicznego rozprawienia się z najdrobniejszym dyskomfortem zachęca nas kultura młodości, wiecznej radości, niewyczerpanej witalności, którą jesteśmy karmieni wszem i wobec. Dziś starzeć się nie wolno, chorować nie wypada, cierpienie przynosi wstyd, a farmakologia ma status złotego cielca.

    W Polce nadużywa się w walce z bólem niesterydowych leków przeciwzapalnych (NLZP) – zaalarmował podsekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia – Igor Radziewcz–Winnicki. Bo w terapii bólu stosuje się trzy grupy leków: paracetamol, niesteroidowe leki przeciwzapalne i opioidy. Te ostatnie – narkotyczne środki przeciwbólowe – mają długą tradycję, stosowane były już w starożytnym Egipcie. I jednocześnie wokół ich używania narosło wiele mitów – najbardziej kuriozalny dotyczy tego,że uzależniają, jak prawdziwy narkotyk. W dzisiejszej Polsce opioidy są dyskryminowane, używa się ich 4 razy mniej niż w Europie Zachodniej. Radziewicz–Winnicki zapowiada uproszczenie procedur ordynacji opioidów.

    „Obawy przed użyciem opioidów to błąd w wypadku wielu schorzeń, w których powinny być one lekami pierwszego wyboru. – Paracetamol może być niebezpieczny w chorobach wątroby i w niedożywieniu, a NLPZ moga stwarzać ryzyko uszkodzenia przewodu pokarmowego, nerek, watroby i układu krążenia. Terapie przeciwbólową należy dobierać indywidualnie dla każdego pacjenta – mówi dr Malec–Milewska. Na dodatek: leki „słabe”, dostępne bez recepty nawet w sklepach spożywczych, gdy są przedawkowane lub zastosowane w niewłaściwy sposób, mogą mieć bardzo silne działania niepożądane.” (Źródło BL 19.08.2014)

    Leczenie bólu potrzebuje mądrych decyzji – to jedno z trudniejszych wyzwań dla człowieka AD 2014. Lekarza i pacjenta. Sa bóle – bezsensowne, nic nie dające, przeciagające się w czasie, nieznośne dla psychiki i są bóle, do których, mówiąc górnolotnie, wypadałoby podejść z wiekszą rezerwą, a na pewno nie uśmierzać na oślep. Bo ból zduszony w zarodku pierwszą lepszą tabletką kupioną w kasie supermarketu, może wrócić za lat kilka ze zdwojoną i nie do okiełznania siłą. Zgadza się: ból jest wrogiem ludzkości, ale trzeba walczyć z nim z rozwagą. A czasem w ogóle walczyć nie warto.

    Katarzyna Kubisiowska
  • Ból
    Przez stulecia ból uznawano brata bliźniaka choroby. Każdy słyszał opowieść o przodku, któremu ból odebrał zmysły, a śmierć okazała się być wymodlonym wyzwoleniem.
    Więcej

    Gdy boli głowa, chcemy by najszybciej przestała. Gdy nie działa jedna tabletka, zażywamy drugą. Albo inną - mocniejszą. Mój przyjaciel, znakomity lekarz, empatyczny człowiek, miał ostatnio problem z kręgami szyjnymi. Sparaliżowany bólem nie wstawał z łóżka przez półtora miesiaca, nawet morfina nie potrafiła go uśmierzyć. Powiedział wtedy: „Dopiero teraz zrozumiałem moich pacjentów, którym jaśnieje twarz z chwilą gdy przestaje nękać ich ból, nawet jeśli towarzyszy im świadomość, że już nigdy nie będą zdrowi.”

    Przez stulecia ból uznawano brata bliźniaka choroby. Każdy słyszał opowieść o przodku, któremu ból odebrał zmysły, a śmierć okazała się być wymodlonym wyzwoleniem. W „Szeptach i krzykach” Bergmana, arcydziele kinematografii skandynawskiej, jedna z trzech sióstr, wije się na wielkim łożu jęcząc rozdzierana boleściami. Nikt nie może jej pomóc - to też forma bólu doświadczana przez tych, którzy bezradnie patrzą na ból ukochanej osoby. Dopiero całkiem niedawno ból uznano go za schorzenie samo w sobie, któremu trzeba przeciwdzialać. Istnieją specjaliści, potrafiący go łagodzić; medycyna XX i XXI wieku poszukała sposobów, choć nie zawsze skutecznych.

    Aleksander Wat, futurystyczny poeta i pisarz, chorował na zespół opuszkowy Wallenberga – boczny zespół opuszkowy o etiologii naczyniowej. Schorzenie to zostało opisane w roku 1895 przez niemieckiego lekarza Adolfa Wallenberga, choć jako pierwszy zaobserwował je niemal 90 lat wcześniej Szwajcar - Gaspard Vieusseux. Choroba Wata objawiła się niespodziewanie i gwałtowanie w roku 1953 silnym pieczeniem lewej strony twarzy, tułowia i prawej nogi i ręki, zaburzeniami równowagi, podwójnym widzeniem. Sam pisarz upatrywał przyczynę dolegliwości w szykanach doznanych w okresie stalinowskim. Brak jednak podstaw do bezpośredniego wiązania choroby z wcześniejszymi ciężkimi doświadczeniami autora „Ja z jednej strony i Ja z drugiej strony mojego mopsożelaznego piecyka.”1

    Ból uniemożliwiał Watowi pracę – to najwieksza z kar, jaka może spotkać człowieka słowa. I z powodu bólu Wat wyjeżdża z Polski, liczy na to, że świat medycyny zachodniej zaproponuje mu to, co nie było możliwe za żelazną kurtyną. Rozczaruje się – tamtejsi lekarze też nie znajdą sposobu na przynajmniej zmniejszenie natężenia dolegliwości. Liczy więc na cud, chwyta się każdej możliwości. Pewna kobieta wypożycza mu rekawiczkę stygmatyka, przesiąknieta krwią i jodyną, którą przykłada do obolalej głowy. Nie uzdrowi go to, podobnie jak nie pomoże mu spotkanie z Ojcem Pio, o którym opowie Czesławowi Miłoszowi w „Moim wieku”. Padnie tam wstrząsające zdanie:„[…]i bóle, bóle i – nie bedzie cudu! – czułem się odtrącony przez Boga, skazany na mękę wiekuistą”.

    W roku 1962 objawy choroby przejściowo ustały - to dla Wata musiał być raj, psychiczny i fizyczny. Nadzieja, że nie będzie bolało tak jak dotąd, a na pewno nigdy mocniej. Że to koniec starego życia, a początek nowego. Jednak bóle wrócą, a pięć lat później Wat popełni samobójstwo – przedawkuje leki przeciwbólowe. Nie wytrzyma bólu – przegra trzynastoletni bój z jednym z największych wrogów człowieka.

    Katarzyna Kubisiowska

    1. por. A. Wat, Mój wiek, Warszawa 1990; W. Witczak, list do red., Gazeta Wyborcza Poznań nr 201, 30.08.1995

  • Pojedyncze guzki piersi u młodych kobiet
    Mam 19 lat i dwa dni temu wyczułam zgrubienie/mały guzek w górnej części piersi. Nie boli. Podobny jest z boku od strony mostka. Dodam, że przyjmuję od roku tabletki antykoncepcyjne. Czy to może być coś poważnego?
    Więcej

    Pytanie nadesłane do redakcji

    Mam 19 lat i dwa dni temu wyczułam zgrubienie/mały guzek w górnej części piersi. Nie boli. Podobny jest z boku od strony mostka. Dodam, że przyjmuję od roku tabletki antykoncepcyjne. Czy to może być coś poważnego?

    Odpowiedziała

    prof. dr n. med. Violetta Skrzypulec-Plinta
    ginekolog położnik, endokrynolog, seksuolog
    Kierownik Katedry Zdrowia Kobiety
    Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach

    Szanowna Pani,
    prawdopodobnie w Pani przypadku jest to nowotwór łagodny. Niezłośliwe choroby sutka występują dość często u kobiet i mają różnorodny charakter. Częstotliwość tych chorób zaczyna się zwiększać po 20. roku życia. Największa zachorowalność przypada w 4.-5. dekadzie życia.

    Zdecydowana większość kobiet, które zgłaszają się z taką przypadłością do lekarza najczęściej ma rozpoznawaną zmianę niezłośliwą. Jednakże, proszę pamiętać, że jeżeli w Pani rodzinie był diagnozowany rak piersi, to powinna Pani zdecydowanie częściej poddawać się badaniom profilaktycznym.

    W Pani przypadku wykryta zmiana może wiązać się z doustną antykoncepcją. Najnowsze badania wskazują, że stosowanie doustnych środków antykoncepcyjnych wiąże się z niewielkim wzrostem zachorowania na raka piersi, ale ryzyko związane ze stosowaniem nowoczesnych preparatów antykoncepcyjnych nie zostało jeszcze w pełni zbadane.

    Musi Pani jak najszybciej udać się do lekarza, który wykona Pani badanie ultrasonograficzne gruczołu piersiowego, oraz skieruje Panią w razie potrzeby na dalsze badania. Powinna Pani również porozmawiać na temat antykoncepcji ze swoim ginekologiem, być może zaproponuje inną metodę antykoncepcji.

    Piśmiennictwo:

    Beaber E.F., Buist D.S., Barlow W.E. i wsp.: Recent Oral Contraceptive Use by Formulation and Breast Cancer Risk among Women 20 to 49 Years of Age. Cancer Res. 2014. Aug 1; 74(15): 4078-4089. doi: 10.1158/0008-5472.CAN-13-3400.
    Hartmann L.S., Sellers T.A., Frost M.H. i wsp.: Bening breast disease and the risk of breast cancer. N. Engl. J. Med. 2005; 353: 229-237
    Shaaban A.M. i wsp.: Histopathologic types of bening breast lesions and risk of breast cancer. Am. J. Surg. Pathol. 2002; 26: 421–430
  • Cud i chojrakowanie
    Pilch skutecznie wytrąca z myślenia o chorobie jako o darze, bo i takie pojawiają się na jej temat wymysły. Sam wyznaje, że dzięki parkinsonizmowi widzi i czuje więcej, perspektywa mu się poszerzyła. Pisze to człowiek, który nie ma szans na całkowite wyleczenie.
    Więcej

    Pilch skutecznie wytrąca z myślenia o chorobie jako o darze, bo i takie pojawiają się na jej temat wymysły. Sam wyznaje, że dzięki parkinsonizmowi widzi i czuje więcej, perspektywa mu się poszerzyła. Pisze to człowiek, który nie ma szans na całkowite wyleczenie.

    Na początek trzy cytaty wyłowione z żarłocznej lektury „Drugiego dziennika” Jerzego Pilcha. „Pacjent chce być zdrowy, ale przynajmniej do pewnego momentu nie za wszelką cenę. Udawać zdrowego? Nie! Nie! I jeszcze długo nie! Nawet pacjent pobudzony miarkuje się w tym względzie. Wymyślenia, zaprojektowania i uruchomienia specjalnych form obrządku udawania również się nie domaga. Na tym etapie jeszcze nie musi. Wiara, mara i jak ręką odjął. Tak jednak czy tak: o chorobie, jak o poezji metafizycznej albo konkret, albo nic.”

    „Choroba nie jest twoim największym nieszczęściem, największym nieszczęściem jest teoretycznie najbliższa ci osoba, która rzeczowo uważa, że choroba jest sumą twoich błędów. W ogóle zło z błędów, dobro z bez-błędów. […] Choroba nie jest największą tragedią, największą tragedią są znawcy twojej choroby. Uliczne spece, słynne plemię omnipotencjuszy.”

    „Zazdrościłeś podrzynającemu sobie gardło Witkacemu? W pewnym sensie? W pewnym sensie, ale zawsze! Zawsze i tylko jemu! Zawsze zazdrościłeś malowniczych suchot Uniłowskiemu! Odstrzelony wierzch czaszki Baczyńskiego? Zazdrościłeś? Dawno, ale jak? Nie tylko chciałeś w powstaniu zginąć! Chciałeś, mały bezwstydniku, żeby o twoich wierszach młody Wyka pisał! A obozu koncentracyjnego Borowskiemu? Zazdrościłeś jak szalony! I wreszcie się spełniło! Wreszcie jest jak w bolszewickiej alegorii, wreszcie chory na suchoty, z odstrzelonym wierzchem czaszki siedzisz w obozie, dzień po dniu, podrzynasz sobie gardło. […] Nie umarłeś młodo, żadna tego świata nie ominęła cię uciecha, a mimo to tragizm cię spowije; z drugiej strony, jak będziesz miał fart, a wszystko wskazuje, że już go masz, pojedziesz na darze choroby jak, cha, cha, cha! zdrowie ci dopisze do zupełnego zdemęcienia.”

    Pilch zmaga się z parkinsonizmem od sześciu lat, od trzech opisuje to coraz bardziej odważną frazą. Pokazuje to, co w każdej chorobie jest dotkliwe samotność chorującego, nawet jeśli otacza go wianuszek przychylnych mu osób. Utrata zdrowia, konfrontacja z ułomnością fizyczną, na horyzoncie majaczące niedołęstwo – to nawet ludzi zdrowych obezwładnia dławiącym strachem. Pilch uczynił z choroby wielki literacki temat. Może nawet bardziej wyostrzyło mu się i tak zawsze ostre pióro, może dociska pedał w bezwzględnym traktowaniu siebie samego. W każdym akapicie jest brawurowy, autentyczny, przejmujący – pokazuje, w czym tkwi sedno chorowania. Ile w nim niepewności, udręki dnia codziennego przykrywanej raz na jakiś czas chojrakowaniem, ocierającym się o cynizm.

    Skutecznie wytrąca z myślenia o chorobie jako o darze, bo i takie pojawiają się na jej temat wymysły. Sam wyznaje, że dzięki parkinsonizmowi widzi i czuje więcej, perspektywa mu się poszerzyła. Pisze to człowiek, który nie ma szans na całkowite wyleczenie. Gdyby taka możliwość zaistniała, bez wahania ów dar poszerzonej perspektywy zwróciłby (Bogu? Losowi? Naturze?) z podwójnym podziękowaniem. W pewnym sensie Pilch stał się ambasadorem chorych używam tego sformułowania ze świadomością, że autor „Wielu demonów” ukarałby mnie za nie lodowatym wzrokiem. Słusznie nie chce, by do jego pisania przylgnęła łata „artysty niedomagającego”, kolejna zresztą, którą miałby na pisarskim koncie. I jednocześnie nie ma najmniejszej wątpliwości, że wspomniana fraza otwiera drzwi do krain, gdzie pisanie o chorobie jest wyposażone nie w trzy, a w cztery wymiary. Ten ostatni zbliża się ku transcendencji czegoś, co pomaga pojąć i przetrwać ból, nadać sens tu i teraz, bez niego choroba byłaby przedsionkiem mrocznych labiryntów.

    Nie opuszcza Pilcha nadzieja – nawet jeśli traci ją dziś, odzyska jutro. Dla chorujących jest ona pomostem łączącym jeden dzień z następnym. Świadomością, że można się obudzić zdrowym rano wstać z łóżka, choć ostatnie miesiące było się do niego przykutym, podnieść do ust szklankę, choć wczoraj o zmierzchu przypominało to najcięższy z maratonów. Przestać się trząść, przestać brać leki, nie iść na kolejną chemię. Zacząć żyć rytmem ludzi zdrowych.

    « Poprzedni
  • Czy grozi mi rak płuc?
    Mam lat 36 i jestem córką chorej zmarłej na raka drobnokomórkowego płuc z przerzutami. Podobnie jak Mama palę ok. 3 paczek papierosów dziennie (próby ograniczenia są nieskuteczne), mam też astmę atopową i wrodzoną chyba skłonność do ciągłych infekcji dróg oddechowych. Dolega mi uporczywy, napadowy, suchy kaszel i stale uczucie zmęczenia. Waga 50 kg przy wzroście 1,55, nic nie odkrztuszam. RTG płuc latem zeszłego roku nie wykazał zmian. Czy grozi mi rak?
    Więcej

    Pytanie nadesłane do redakcji

    Mam lat 36 i jestem córką chorej zmarłej na raka drobnokomórkowego płuc z przerzutami. Podobnie jak Mama palę ok. 3 paczek papierosów dziennie (próby ograniczenia są nieskuteczne), mam też astmę atopową i wrodzoną chyba skłonność do ciągłych infekcji dróg oddechowych. Dolega mi uporczywy, napadowy, suchy kaszel i stale uczucie zmęczenia. Waga 50 kg przy wzroście 1,55, nic nie odkrztuszam. RTG płuc latem zeszłego roku nie wykazał zmian. Czy grozi mi rak? Będę bardzo wdzięczna za wytyczne dalszego postępowania, pozdrawiam ciepło. Izabela

    Odpowiedział

    dr n. med. Wojciech Wysocki
    Centrum Onkologii - Instytut im. Marii Skłodowskiej-Curie, Oddział w Krakowie

    Sądzę, że odpowiedź na pytanie o wskazówki dotyczące dalszego postępowania są jasne także dla osoby zadającej to pytanie. Wypalanie 60 papierosów dziennie, niezależnie od wieku, płci czy innych czynników, jest per se ogromnym zagrożeniem dla zdrowia człowieka. W pytaniu zresztą Pacjentka wzmiankuje o uporczywych problemach dotyczących funkcjonowania układu oddechowego. Nie ma wątpliwości, że za opisane problemy w przygniatającej części odpowiada palenie papierosów.

    Pacjentka pyta, czy może zachorować na raka płuc. Odpowiedź jest twierdząca - ryzyko zachorowania jest wielokrotnie większe z uwagi na palenie papierosów, a także - być może - zwiększoną rodzinną podatność na zachorowanie (aczkolwiek nie ma w tej sprawie jednoznacznych danych).

    Co więcej, opisywane objawy (uporczywy kaszel, ustawiczne uczucie zmęczenia) wymagają pilnej diagnostyki z uwzględnieniem podejrzenia nowotworu płuca, krtani, gardła czy innych narządów. Dlatego proszę bez dalszej zwłoki udać się do lekarza, a także skutecznie zaprzestać palenia papierosów.