20 października 2014 roku
poczta
zaloguj się
 
Poczet Lekarzy
medycyna praktyczna dla pacjentów

Chirurg onkolog Katowice

Parametry wyszukiwania:

Profile lekarzy i opisy placówek medycznych są całkowicie bezpłatne
 Wszyscy  A B C Ć Č D E F G H I J K L Ł M N O P Q R S Ś T U V W Y Z Ź Ż

Wyniki wyszukiwania

Lekarz Marian Duraj

Chirurg ogólny, Chirurg onkolog, Onkolog

Chirurgia ogólna, Chirurgia onkologiczna, Onkologia kliniczna

Lekarz Andrzej Lorek

Chirurg ogólny, Chirurg onkolog

Chirurgia ogólna, Chirurgia onkologiczna

Lekarz Wojciech Madziara

Chirurg dziecięcy, Chirurg onkolog

Chirurgia dziecięca, Chirurgia onkologiczna

Lekarz Bogusław Mąka

Chirurg ogólny, Chirurg onkolog

Chirurgia ogólna, Chirurgia onkologiczna

dr hab. n. med. Jacek Ziaja

Chirurg ogólny, Angiolog, Chirurg onkolog, Transplantolog

Angiologia, Chirurgia ogólna, Chirurgia onkologiczna, Transplantologia kliniczna

Poczet Lekarzy zawiera wyłącznie wizytówki stworzone przez lekarzy. Jesteś lekarzem i nie ma Cię w bazie: stwórz wizytówkę!

Przeczytaj też

  • W Warszawie otwarto bezpłatną poradnię dla stomików
    W ramach kampanii „STOMAlife. Odkryj stomię” osoby ze stomią z Warszawy i okolic mogą otrzymać wsparcie w nowo otwartej poradni stomijnej przy ul. Czerniakowskiej 231.
    Więcej

    W ramach kampanii „STOMAlife. Odkryj stomię” osoby z wyłonioną stomią z Warszawy i okolic mogą otrzymać wsparcie w nowo otwartej poradni stomijnej przy ul. Czerniakowskiej 231.

    W poradni dyżurują doświadczone pielęgniarki stomijne. Udzielają informacji na temat pielęgnacji i higieny stomii, a także doradzają, jak prawidłowo dobrać sprzęt stomijny. Można tam także uzyskać wsparcie ze strony psychologa czy skorzystać z konsultacji z lekarzem, dietetykiem, rehabilitantem. Zarówno dla stomików, jak i ich najbliższych wizyty są bezpłatne, nie trzeba mieć na nie skierowania, a wcześniejsza rejestracja odbywa się drogą telefoniczną pod numerem 665 788 008.

    - Edukacja w zakresie pielęgnacji i higieny stomii jest bardzo ważna w procesie rekonwalescencji pacjenta. Zarówno wsparcie merytoryczne, jak i psychiczne daje pacjentowi szansę na szybszy powrót do codziennych czynności i normalnego funkcjonowania. Stomia to nie wyrok. Poradnie stomijne są po to, aby osoby z wyłonioną stomią w trudnych chwilach nie czuły się zdane tylko na siebie - mówi Agnieszka Wołowicz, pielęgniarka stomijna z poradni w Warszawie.

    Świadomość społeczna w zakresie stomii jest nadal niska. Wbrew powszechnej opinii stomia nie wyklucza spełniania się we wszystkich aspektach życia. Wyniki badania „Personel medyczny o komforcie życia stomików”, przeprowadzonego wśród pielęgniarek, wskazują, że 87% stomików odczuwa lęk przed stomią, a ponad połowa zmienia swoje plany życiowe. Tylko 49% pacjentów jest zawsze edukowana przed operacją wyłonienia stomii na temat konsekwencji, z jakimi się ona wiąże.

    - Stomik po wyjściu ze szpitala, musi pokonać wiele trudności. Często z powodu wstydu i obawy przed brakiem akceptacji nie ma osoby, do której mógłby się zwrócić ze swoim problemem. Poradnia stomijna jest miejscem, gdzie nie tylko spotka się ze zrozumieniem, ale także otrzyma specjalistyczne wsparcie ze strony psychologa. Placówki te pełnią kluczową rolę w procesie akceptacji nowej sytuacji życiowej - tłumaczy Andrzej Piwowarski, prezes Polskiego Towarzystwa Stomijnego POL-ILKO i współorganizator kampanii „STOMAlife. Odkryj stomię”.

    Poradnie stomijne powstają w ramach kampanii społecznej „STOMAlife. Odkryj stomię”. Jej celem jest walka z wykluczeniem społecznym dotykającym stomików, przełamanie tabu związanego ze stomią oraz edukacja pacjentów i społeczeństwa w zakresie faktów i mitów z nią związanych. Misją inicjatywy jest zbudowanie powszechnej akceptacji dla stomików, tak by bez obaw mogli powrócić do normalnej aktywności zawodowej i społecznej.

    W ramach kampanii na stronie www.stomalife.pl przedstawiane są historie pacjentów. Niektórym stomia znacząco poprawiła jakość życia, dzięki operacji wyłonienia stomii nie są przywiązani do ciągłego przebywania w domu, mogą realizować swoje pasje i marzenia. Poprzez odpowiednie działania edukacyjne, kampania ma zbudować zrozumienie i wsparcie społeczne dla stomików oraz pomóc w ich zaktywizowaniu. Na stronie prowadzone jest badanie, w którym stomicy mogą wypowiedzieć się na temat jakości swojego życia.

  • Nowa akcja Fundacji Rak’n’Roll: Photos for Life
    - W naszych kampaniach nieustannie walczymy ze schematami myślenia o chorobie nowotworowej. W ramach akcji „Photos for Life” razem z uczestnikami projektu chcemy przekazywać pozytywną energię i po raz kolejny pokazać, że rak to nie wyrok - mówi Jacek Maciejewski, Członek Zarządu fundacji Rak'n'Roll Wygraj Życie!
    Więcej
    - Mało kto wie, że ponad 60 procent chorych wygrywa walkę z rakiem. W naszych kampaniach nieustannie walczymy ze schematami myślenia o chorobie nowotworowej. W ramach akcji „Photos for Life” razem z uczestnikami projektu chcemy przekazywać pozytywną energię i po raz kolejny pokazać, że rak to nie wyrok - mówi Jacek Maciejewski, Członek Zarządu fundacji Rak'n'Roll Wygraj Życie! Charytatywny bank zdjęć photosfor.life działa na takiej samej zasadzie, jak inne banki fotografii – tyle że dochód z ich sprzedaży zasila konto Fundacji Rak’n’Roll. Modelami są chorzy, aktywnie walczący z chorobą i ci, którzy chorobę pokonali. Wśród autorów fotografii między innymi: Paweł Fabjański, Łukasz Ziętek, Jacek Poremba czy Karol Grygoruk. - Na zdjęciach przedstawiamy ludzi, którzy żyją z rakiem na co dzień, mają rodziny, marzenia i swój pomysł na życie. Ludzi, którzy emanują prawdziwą radością życia. Chcemy, żeby byli bardziej widoczni w przestrzeni publicznej i mogli inspirować innych – dodaje Maciejewski.
  • Przybylska
    Wszystkie portale podały informacje o śmierci uśmiechniętej Marylki ze „Złotopolskich”. 36 lat, rak trzustki. Trójka dzieci. W głowie się nie mieści: jak mógł odejść ktoś kto jest w czepku urodzony? I do tego w połowie życia?
    Więcej

    Życie jak z bajki - zdolna, śliczna, żona piłkarza. Niski głos kontrastował z filigranową sylwetką. Role kinowe - od komediowych po poważniejsze, od lepszych po słabsze. Na naszych oczach przeistoczyła się z pucułowatego dziewczątka w dorosłą kobietę. Oczy jak filiżanki zaczęły patrzeć dalej, wnikliwiej, mądrzej.

    Wszystkie portale podały informacje o śmierci uśmiechniętej Marylki ze „Złotopolskich”. 36 lat, rak trzustki. Trójka dzieci. W głowie się nie mieści: jak mógł odejść ktoś kto jest w czepku urodzony? I do tego w połowie życia? Aktorzy serialowi są jak znajomi z sąsiedztwa, widzowie przeżywają ich dramaty. Komentują, analizują, kręcą z niedowierzaniem głową, kiedy dzieje się coś złego. Znanym odbierany jest przywilej prywatności. Anna Przybylska sporo wysiłku musiała włożyć w to, by media bezkarnie nie rozdmuchiwały faktu jej chorowania. Słusznie bardzo nie chciała dołączyć do galerii twarzy celebrytów stygmatyzowanych chorobą nowotworową. Potrzebowała elementarnego minimum - spokojnej egzystencji towarzyszącej kwartałom między jedną operacją a chemią. I zdrowieniu - bo jestem pewna - ona i jej otocznie wierzyło, że wszystko zmierza do optymistycznego finału. Nie z takich onkologicznych tarapatów się wychodzi. Choroba minie, życie będzie pędzić dalej.

    Już kilka miesięcy temu tabloidy z hienią satysfakcją przedwcześnie uśmierciły Przybylską. Potem były sprostowania i wszechobecne zażenowanie. Po wiadomości o jej prawdziwej śmierci funeralny karnawał rozkręcił się na dobre. Dominuje militarna retoryka - „przegrać z rakiem”, „zostać pokonanym”, „walczyć” - szkodząca zarówno zdrowym, jak i chorym. Pierwszych przeraża, drugim odbiera nadzieję. Bliskich Przybylskiej dotyka. Ten podszyty cywilizacyjnym lękiem słownik zarezerwowany jest wyłącznie dla choroby onkologicznej. Pisała o tym u progu lat 70. ubiegłego wieku w autobiograficznym eseju „Choroba jako metafora” Susan Sontag- od tego czasu nic się nie zmieniło. Nie mówimy: przegrał walkę z cukrzycą. Czy: przegrał ze starością. Lub: przegrał walkę z autem (wypadek). Anna Przybylska nie przegrała - tak samo jak nie przegrało wielu jej rówieśników, matek, ojców, starszych czy młodszych. Śmierć jest częścią życia, a nie jakimś jego hybrydycznym przypadkiem, niepasującym do układanki elementem puzzle.

    Mogę się tylko domyślać ile lęku, żalu i bólu musiała pomieścić w sobie ta kobieta w ostatnich miesiącach. Ile rozmów przeprowadzić z mężem, rodzicami, córką i synkami. Skonfrontować się z ostatecznym. Nie biadolić, nie pouczać, nie rozsypać się psychicznie, wykorzystać każdą minutę do bycie z rodziną. Cieszyć się tym, co jest. Nie złościć się na los czy Boga. A może i biadolić i złościć się – miała do tego święte prawo. Pewnie się i bała. Pewnie wylała morze łez. Ale na pewno, na pewno nie przegrała.

  • Wypaleni
    W „onkologii” potrzebny jest szczególny rodzaj komfortu. Sprawny system równa się lepszy specjalista. Dobry specjalista oznacza zaopiekowany pacjent. Pacjent wiedzący, że jest w rękach zawodowca, równa się zwiększone szanse na jego powrót do zdrowia. Same profity.
    Więcej

    Kiedy wysiądą nauczycielowi struny głosowe lub poczuje, że jeszcze jeden dzień w szkole, a oszaleje, może wziąć urlop dla poratowania zdrowia fizycznego i psychicznego. Będzie mógł się zregenerować, podreperować organizm, przemyśli sprawy. Po sześciu miesiącach wystartuje od nowa. Lekarzowi prawo do tego rodzaju urlopu nie przysługuje. Choć raz na siedem lat powinien dostać taką możliwość.

    Pamiętam, jak kilka lat temu Małgorzata Braunek opowiadała o swoim wolontariacie w hospicjum. Mimo przekonania do sprawy, optymizmu, treningu duchowego, po całkiem niedługim czasie nie była w stanie dźwignąć emocji, które pojawiały się w kontakcie z ciężko chorymi. Paraliżowały ją lęki, wmawiała sobie najgorsze z raków. Zrezygnowała. I z zazdrością mówiła o wolontariacie w Stanach objętym psychologicznym wsparciem. Ludzie pracujący z cierpiącymi i umierającymi nie są tam pozostawieni sami sobie. Każdy psychoterapeuta ma możliwość zwrócenia się do swojego superwizora – innego psychoterapeuty, z którym może swobodnie porozmawiać o rozterkach związanych z wykonywanym zawodem. A chirurg czy onkolog – specjalizacje podwyższonego ryzyka stresu – takiego duchowego opiekuna obligatoryjnie przydzielonego nie mają.

    Próbuję wyobrazić sobie, co dzieje się w głowie lekarza przestającego pacjenta traktować jak osobę, która urodziła się konkretnego dnia i roku, ma imię, nazwisko, coś w życiu robi – a może nie, ale na pewno myśli i czuje. Psychiczne i fizyczne zmęczenie prowadzi do tego, że lekarz odcina się od tych empatycznych rejonów we własnej mentalnej strukturze – aktywacja ich mogłaby obciążyć jego ogólną kondycję.

    Koncentruje się więc na swoim jestestwie i nie zastanawia się, co może dziać się z człowiekiem potraktowanym przez niego jako ten, który „nie ma szans” i „z trzema miesiącami życia przed sobą”. Jeszcze w gabinecie myśli o tym, żeby z niego jak najszybciej wyjść, by już przestać słyszeć te cholernie głupie pytania, nie patrzeć na łzy i strach w oczach. Nie wierzę, by lekarz dotknięty syndromem wypalenia zawodowego mógł być skuteczny. A jak nieskuteczny, to sfrustrowany. Frustracja jest kładką do cynizmu. W cyniku puszczają hamulce.

    Chorych coraz więcej, a onkologów polskich jak na lekarstwo. W przychodniach kolejki na wielogodzinne stanie – praca dla perfekcyjnie zorganizowanego sztabu profesjonalistów. Jestem ciekawa czy tym razem minister Arłukowicz ponownie schowa głowę w piasek, jak to robił latami, czy znajdzie pomysł na to, w jaki sposób roztoczyć parasol ochronny nad tymi, którzy nas leczą. W „onkologii” potrzebny jest szczególny rodzaj komfortu. Sprawny system równa się lepszy specjalista. Dobry specjalista oznacza zaopiekowany pacjent. Pacjent wiedzący, że jest w rękach zawodowca, równa się zwiększone szanse na jego powrót do zdrowia. Same profity.

  • Opieka onkologiczna na czwórkę z minusem
    Fundacja Alivia zbadała satysfakcję z leczenia wśród 6 tys. chorych na raka. Ogólnie ocenili ją całkiem nieźle: na 3,9 pkt w skali od 1 do 5.
    Więcej

    Fundacja Alivia zbadała satysfakcję z leczenia wśród 6 tys. chorych na raka. Ogólnie ocenili ją całkiem nieźle: na 3,9 pkt w skali od 1 do 5.

    Otwarcie specjalistycznego ośrodka onkologicznego w Uniwersyteckim Centrum Okulistyki i Onkologii SPSK Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, styczeń 2014. Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta

    To nie jest zły wynik. Szczególnie, gdy weźmie się pod uwagę warunki, w jakich pracują nasi lekarze – ocenia Bartosz Poliński z Fundacji Onkologicznej Osób Młodych "Alivia". Jak wskazuje, taka cenzurka pacjentów może częściowo wynikać z ich niskich oczekiwań. Nie mają bowiem porównania z innymi, dużo wyższymi standardami leczenia obowiązującymi np. na Zachodzie.

    Portal internetowy www.onkomapa.pl został zainaugurowany 3 lutego 2014 roku przez Fundację Onkologiczną Osób Młodych „Alivia”. Przez 7 miesięcy odwiedziło go blisko 78 tys. osób. Pacjenci i ich bliscy mogli ocenić on-line 40 ośrodków onkologicznych oraz pracujących w nich lekarzy, z którymi mieli styczność. Inni wypowiedzieli się w badaniu ankietowym przeprowadzonym w placówkach przez TNS Polska. Łącznie zostało wypełnionych 6278 ankiet, z czego 5201 przez pacjentów (lub bliskich) korzystających z opieki onkologicznej w swoim województwie i aż 1077 (więcej niż co szósty badany) leczących się poza nim. To może wskazywać na fakt, że pacjenci uważali, że w innym województwie jakość leczenia jest lepsza, bądź dostęp do niego łatwiejszy.

    - ONKOMAPA jest w skali polskiej unikalnym przedsięwzięciem. W dotychczasowych badaniach użytkowników służby zdrowia w Polsce pacjenci jeszcze nigdy nie mieli szans oceniania opieki leczniczej w tak wszechstronny sposób. Poruszane zagadnienia dotyczą wielu aspektów lecznictwa; pacjenci oceniają różne czynniki składające się na sam proces leczenia, sprawowaną opiekę i jej organizację, ale także wyposażenie ośrodków i przestrzeganie praw pacjenta - mówi prof. dr hab. Antonina Ostrowska, socjolog medycyny, z Polskiej Akademii Nauk.

    - Oznacza to, że ocenom podlega nie tylko efekt działań personelu medycznego, ale i warunki w jakich działania te mają miejsce, sposób traktowania pacjenta i jego komfort. Pomimo że nakłady na lecznictwo onkologiczne systematycznie wzrastają, zakres i jakość oferowanych świadczeń są ciągle niewystarczające. Wyniki badania potwierdzają obiegowe opinie na temat najsłabszych punktów naszego lecznictwa onkologicznego: zbyt długi czas oczekiwania na leczenie, przewlekły proces diagnostyczny, niezsynchronizowane leczenie, niezbyt dobra kontrola bólu i innych symptomów choroby. Jednak wszystkie te problemy nie są sygnalizowane w jednakowym stopniu przez pacjentów poszczególnych ośrodków - dodaje prof. Ostrowska.

    Badanie pozwala porównać postrzeganą w oczach pacjentów efektywność i wizerunek 40 placówek onkologicznych. Nie jest on jednolity. Są placówki, które w opinii pacjentów zasługują na wysokie oceny, są też takie, które zdecydowanie powinny poprawić swoje notowania, zarówno pod względem jakości, jak i warunków oferowanych usług. Na uwagę zasługuje fakt, iż oceny najlepszych ośrodków charakteryzują się niewielką zmiennością ocen - są one oceniane jako dobre niemal przez wszystkich pacjentów. Inaczej z tymi stosunkowo najsłabszymi; tu zmienność zakresu ocen jest wyraźnie większa.

    WYNIKI

    Najwyższą ocenę ogólną (4,8) wśród ośrodków onkologicznych otrzymał Samodzielny Publiczny Szpital Kliniczny im. Andrzeja Mielęckiego Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach. W czołówce, z notą 4,6 znalazły się też: Klinika Onkologii, Hematologii Centralnego Szpitala Klinicznego MSW w Warszawie, Dolnośląskie Centrum Onkologii we Wrocławiu i Zamojski Szpital Niepubliczny.
    Najgorzej ocenionym ośrodkiem, ze średnią oceną 3,4 jest Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej im. św. Jana z Dukli.
    Najbardziej przyjaznym pacjentom onkologicznym lekarzem został dr n. med. Krzysztof Adamowicz, z Wojewódzkiego Centrum Onkologii w Gdańsku, który otrzymał ocenę 5,0.

    Wszystkie pytania były podzielone na 5 obszarów: opieka, organizacja leczenia, leczenie, wyposażenie ośrodka i przestrzeganie praw pacjenta. Użytkownicy portalu Onkomapa.pl przyznali im stopień ważności. Za najistotniejsze uznali obszar samego leczenia i opieki. Zdecydowanie mniej ważne było wyposażenie ośrodka i przestrzeganie praw pacjenta.

    Zbadana grupa najwyżej oceniła obszar opieki, w którym wszystkie zagadnienia otrzymały noty powyżej 4. Pacjenci docenili uprzejmość lekarzy i pielęgniarek, przyznając im odpowiednio 4,46 i 4,38 punktów. Według chorych, lekarze są otwarci na pytania, o czym świadczy wynik 4,33, i przekazują im informacje w sposób zrozumiały i przystępny (4,3). Pozytywnie wypadła też ocena ilości i kompletności przekazywanych informacji. Najlepiej pod tym względem wypadł Samodzielny Publiczny Szpital Kliniczny im. Andrzeja Mielęckiego Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach – nota 4,78, a najgorzej Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej im. św. Jana z Dukli – 3,02.

    W badaniu najniżej oceniono organizację leczenia onkologicznego, gdzie średnia ocena wyniosła 3,87. Według chorych czas oczekiwania na zabiegi operacyjne jest zdecydowanie za długi (ocena 3,31), przy czym odchylenie standardowe wyniosło w tym przypadku 1,8. Najgorsze wyniki uzyskały tu: Instytut Hematologii i Transfuzjologii w Warszawie – 1,6, Oddział Onkologii Klinicznej Szpital Specjalistyczny im L. Rydygiera w Krakowie – 1,98 oraz COI w Gliwicach – 2,09. Najlepszy okazał się, ponownie, zwycięski Samodzielny Publiczny Szpital Kliniczny ŚUM z Katowic – 4,59.

    Dosyć niskie średnie oceny otrzymały także: czas oczekiwania na wizytę (3,77), sposób organizacji przyjęć pacjentów (3,82), a także okres oczekiwania na badania (3,89).

    Wypełniający ankiety ocenili lepiej ilość czasu poświęcanego przez pielęgniarki i sposób informowania o przebiegu kolejnych kroków i etapów leczenia lub diagnostyki (odpowiednio: 4,07 i 4,13).

    W obszarze leczenia badani uznali za największy problem brak skuteczności leczenia dokuczliwych objawów związanych z chorobą nowotworową takich jak np. wymioty, czy biegunki (3,65) oraz leczenia przeciwbólowego (3,79), co wskazuje na fakt, że brakuje leczenia kompleksowego - bardziej leczy się chorobę niż chorego, a pacjenci onkologiczni wciąż cierpią. W leczeniu onkologicznym brakuje też planowania terapii przez zespół wielodyscyplinarny: współpracę lekarzy różnych specjalności oceniono zaledwie na 3,81, a najgorzej wypadło Gdyńskie Centrum Onkologii w Szpitalu Morskim z notą 2,60.

    Pod kątem skuteczności leczenia dokuczliwych objawów związanych z chorobą nowotworową najniżej uplasował się Uniwersytet Jagielloński Collegium Medicum w Krakowie - zarówno Katedra Okulistyki, Klinika Okulistyki i Onkologii Okulistycznej – 2,12, jak i Katedra i Klinika Hematologii – 2,41, a także COI w Gliwicach – 2,56. Najlepiej - Samodzielny Publiczny Szpital Kliniczny ŚUM w Katowicach – 4,73.

    Z leczeniem bólu nowotworowego nie radzą sobie, w opinii uczestników badania, Instytut Hematologii i Transfuzjologii w Warszawie - 2,40, COI w Gliwicach – 2,45, COI w Warszawie – 2,88. Najwyższą skutecznością w tej dziedzinie wykazał się ponownie zwycięski ośrodek z Katowic – 4,73, Podkarpackie Centrum Onkologii, Szpital Wojewódzki w Rzeszowie im. Fryderyka Chopina – 4,45 oraz Katedra i Klinika Onkologii i Radioterapii Gdański Uniwersytet Medyczny - 4,42.

    Niepokojące jest, że zagadnieniom skuteczności leczenia dokuczliwych objawów związanych z chorobą nowotworową oraz skuteczności leczenia przeciwnowotworowego pacjenci przyznali stosunkową niską wagę. To może oznaczać, że przyzwyczaili się już do stereotypowej opinii, że „rak musi boleć” i że najważniejsza jest walka z chorobą, a skutki uboczne terapii, bądź przeciwdziałanie im, są marginalizowane.

    W obszarze przestrzegania praw pacjenta widoczne są skrajne różnice nawet w obrębie jednego województwa. „Poziom włączenia pacjenta w podejmowanie decyzji dotyczących jego leczenia” jest najlepszy w Katedrze i Klinice Onkologii i Radioterapii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego - 4.49, podczas gdy na przedostatnim 39. miejscu plasuje się Gdyńskie Centrum Onkologii w Szpitalu Morskim - 2,90.

    W obszarze wyposażenia ośrodka osoby wypełniające ankietę wskazały jako kwestię problematyczną brak miejsc parkingowych (3,13) oraz warunki na salach szpitalnych (3,89). Nieco wyżej ocenili ułatwienia dla rodzin związane z możliwością towarzyszenia choremu (4,0).

    - Uzyskane w badaniu wyniki powinny stanowić nie tylko wskazówkę dla pacjentów, które placówki wybierać, a których raczej unikać (przy założeniu, że pacjenci mają tu autentyczne możliwości wyboru – co jest odrębną kwestią), ale także dostarczają ważnych informacji dla personelu tych instytucji i zarządzających opieką zdrowotną w naszym kraju. Pokazują bowiem te fragmenty rzeczywistości leczniczej, które w oczach pacjentów najbardziej odbiegają od pożądanego standardu – dodaje prof. Antonina Ostrowska.

    Projekt ONKOMAPA jest realizowany w partnerstwie z Polską Koalicją Pacjentów Onkologicznych, Stowarzyszeniem Pomocy Chorym na Nowotwory Krwi w Zamościu oraz Stowarzyszeniem Little People z Rumunii. Patronat nad inicjatywą objęło Polskie Towarzystwo Onkologiczne, Polska Unia Onkologii, Instytut Spraw Publicznych i Instytut Nauk o Politykach Publicznych. Projekt Onkomapa był współfinansowany przez Szwajcarię w ramach szwajcarskiego programu współpracy z nowymi krajami członkowskimi Unii Europejskiej. Fundacja Alivia pozyskała środki na kontynuację projektu z funduszy norweskich.