2 marca 2015 roku
poczta
zaloguj się
 
Poczet Lekarzy
medycyna praktyczna dla pacjentów

Chirurg dziecięcy Zielona Góra

Parametry wyszukiwania:

 Wszyscy  A B C Ć Č D E F G H I J K L Ł M N O P Q R S Ś T U V W Y Z Ź Ż

Wyniki wyszukiwania

Poczet Lekarzy zawiera wyłącznie wizytówki stworzone przez lekarzy. Jesteś lekarzem i nie ma Cię w bazie: stwórz wizytówkę!

Przeczytaj też

  • Zwiększyła się liczba odmów poddania dzieci szczepieniom
    Z wstępnych danych wynika, że w 2014 r. do ponad 12 tys. zwiększyła się liczba odmów poddania dzieci szczepieniom obowiązkowym - powiedział rzecznik GIS Jan Bondar. W 2013 r. liczba ta wynosiła 7,2 tys.
    Więcej

    Z wstępnych danych wynika, że w 2014 r. do ponad 12 tys. zwiększyła się liczba odmów poddania dzieci szczepieniom obowiązkowym - powiedział rzecznik GIS Jan Bondar. W 2013 r. liczba ta wynosiła 7,2 tys.

    W Polsce wciąż duża jest tzw. wyszczepialność dzieci i młodzieży, która przekracza 95 proc. Oznacza to, że taki odsetek tej populacji poddawany jest szczepieniom obowiązkowym, refundowanym z budżetu. Jednak z roku na rok zwiększa się liczba rodziców odmawiających tych szczepień, choć są bezpłatne.

    Z danych Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego-Państwowego Zakładu Higieny wynika, że jeszcze w 2011 r. złożono około 3 tys. odmów zaszczepienia dzieci, w 2012 r. było już ich 5,3 tys. a w 2013 r. – 7,2 tys. W 2014 r. rodzice złożyli już 12,7 tys. odmów.

    Jako powód rodzice podają infekcję u dziecka, nawet przeziębienie. W takiej sytuacji faktycznie nie można szczepić, podanie preparatu trzeba odłożyć. Później jednak ci sami rodzice też nie zgłaszają swych dzieci na szczepienie.

    Prezes Fundacji Instytut Profilaktyki Zakażeń w Warszawie dr Paweł Grzesiowski powiedział PAP, że jego zdaniem faktyczne liczba dzieci niezaszczepionych jest mniejsza, ponieważ część odmów co roku jest przez niektórych rodziców powtarzana. - Trzeba zatem pamiętać, że jest to liczba odmów, a nie liczba dzieci, która nie została zaszczepiona – dodaje.

    Specjalista przyznaje, że jest to niepokojące, gdyż w następnych latach może być coraz więcej odmów, a wraz z nimi - niezaszczepionych dzieci. - Epidemiami rządzi prosta matematyka. Gdy nie zostanie zaszczepionych 20-30 tys. dzieci, wtedy do 100 tys. zwiększy się tzw. populacja wrażliwa, czyli podatna na zakażenia.

    Na terenie kraju mogą wtedy pojawić się ogniska epidemiczne, szczególnie krztuśca oraz odry. Do Polski mogą również zostać zawleczone infekcje przez podatne na zakażenie osoby wyjeżdżające do innych krajów – ostrzega dr Grzesiowski.

    Według specjalisty należy liczyć się z tym, że liczba rodziców uchylających się od poddania dzieci szczepieniom nadal będzie rosnąć.

    Z badań socjologa Uniwersytetu Warszawskiego dr Tomasza Sobierajskiego wynika, że w naszym kraju od 10 do 12 proc. rodziców jest przeciwnych szczepieniom. - Ten odsetek osób jest wciąż niewielki, ale stale się powiększa. Przed kilkoma laty jedynie 7 proc. badanych było przeciwnych szczepieniom – powiedział specjalista.

    Rzecznik Głównego Inspektoratu Sanitarnego Jan Bondar przypomina, że rodzice, którzy nie spełniają obowiązku szczepień mogą zostać ukarani grzywną do 1500 zł albo karą nagany. Powiedział PAP, że w 2014 r. wszczęto ponad 220 takich postępowań.

    Dr Paweł Grzesiowski uważa, że lekarze mogą tylko namawiać do szczepień, ale nie mogą zmuszać do nich. - Nie mogą również jedynie ograniczać się do podania zdawkowej informacji o szczepieniach i mieć spokojne sumienie, że o tym w ogóle wspomnieli – twierdzi prof. Andrzej Radzikowski z Warszawskiego Uniwersytety Medycznego.

    Specjalista przestrzega, by lekarze pamiętali, że gdy niezaszczepione dziecko zachoruje, rodzice mogą wrócić z pretensjami, że nie byli dostatecznie poinformowani o potrzebie szczepień.

    Prof. Ewa Bernatowska z kliniki immunologii Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie przypomina, że dzięki wciąż dobrze działającemu programowi szczepień ochronnych Polska jest krajem wolnym od wielu groźnych zakażeń. Od 1984 r. nie odnotowano ani jednego przypadku polio, choroby, która w latach 50. XX w. powodowała liczne zgony oraz trwałe kalectwo na skutek paraliżu mięśni rąk i nóg. - Od 30 lat nie było u nas zachorowań na błonicę, a od 29 lat nie zdarzył się tężec noworodkowy – dodaje.

    - Musimy jednak pamiętać, że w środowisku jest mnóstwo bakterii i wirusów, które tylko czekają na okazję, by zebrać swoje żniwo – podkreśla dr Grzesiowski wskazując, że zagrożone są zarówno dzieci, jak i dorośli.

    - Niektóre szczepionki podajemy dopiero od 20–30 lat, więc osoba w wieku 50 lat, która nie przeszła określonych chorób zakaźnych, nie jest na nie odporna. Epidemia wyrównawcza przebiega tak jak finał WOŚP. Wolontariusz zbierając pieniądze do puszki tylko wypatruje, czy ulicą idzie ktoś, kto nie ma serduszka. Tak samo działa mechanizm choroby zakaźnej. To dlatego co jakiś czas wybuchają ogniska odry, ospy wietrznej, krztuśca i itd. – ostrzega specjalista.

    Według prof. Bernatowskiej, szczepienia są najważniejszą polisą na zdrowie każdego z nas, bez względu na wiek i płeć. Są znacznie bezpieczniejsze niż odporność uzyskana po przejściu zakażenia.

  • Czy niemowlętom powinno się podawać preparaty z fluorem?
    Jestem mamą trzymiesięcznego chłopca. Mieszkam w Niemczech. Po wyjściu ze szpitala wręczono mi wit. D3 z fluorem Zymafluor D 500 w tabletkach i tu moje pytanie, czy fluor dla dziecka, które jeszcze nie ma zębów to normalne, czy fluor kumuluje się jakoś w organizmie i zaczyna działać, jak pojawiają się zęby mleczne?
    Więcej

    Pytanie nadesłane do redakcji

    Jestem mamą trzymiesięcznego chłopca. Mieszkam w Niemczech. Po wyjściu ze szpitala wręczono mi wit. D3 z fluorem Zymafluor D 500 w tabletkach i tu moje pytanie, czy fluor dla dziecka, które jeszcze nie ma zębów to normalne, czy fluor kumuluje się jakoś w organizmie i zaczyna działać, jak pojawiają się zęby mleczne? Tu nazywają to profilaktyką przeciw próchnicy. Mam jeszcze samą wit. D, ale niebawem się skończy i będę musiała podawać tamtą z fluorem. Proszę o wyjaśnienie, jak działa fluor, czy nie jest groźny dla dziecka i czy rzeczywiście może zapobiec próchnicy?

    Odpowiedziała

    lek. med. Katarzyna Jamruszkiewicz
    specjalista medycyny rodzinnej
    Poradnia Lekarza POZ
    Szpital Specjalistyczny im. Rydygiera w Krakowie

    Według aktualnych wytycznych polskich oraz wytycznych europejskich EFSA (European Food Safety Authority) do ukończenia przez dziecko 6. miesiąca nie powinno się podawać doustnych preparatów fluoru. Suplementację tego pierwiastka można rozważyć powyżej 6. miesiąca, jeśli zawartość fluoru w wodzie pitnej jest mniejsza niż 0,3 mg/l. Stosowanie pasty z fluorem zaleca się po wyrżnięciu się pierwszego zęba.

    Fluor chroni przed próchnicą, zwiększając twardość szkliwa zębów. Jego nadmiar jednak może być toksyczny. Przedawkowanie może wywołać problemy żołądkowo-jelitowe, dłuższe zaś narażenie uszkadzać m.in. nerki czy wątrobę.

    Zalecana suplementacja witaminy D3 dla dziecka 3-miesięcznego to 400 IU na dobę bez względu na rodzaj karmienia (naturalne czy sztuczne).

    Piśmiennictwo:

    Częste problemy w praktyce pediatrycznej w pytaniach i odpowiedziach.
  • Ocena wielkości ciemiączka, a podaż witaminy D3
    Synek ma 4 miesiące, dziś na wizycie kontrolnej pediatra powiedział, że ciemiączko jest 1x1. Karmię mlekiem modyfikowanym, więc polecono odstawić wit. D. Niestety, lekarz jest oszczędny w słowach i nie dowiedziałam się, co to oznacza.
    Więcej

    Pytanie nadesłane do redakcji

    Synek ma 4 miesiące, dziś na wizycie kontrolnej pediatra powiedział, że ciemiączko jest 1x1. Karmię mlekiem modyfikowanym, więc polecono odstawić wit. D (do tej pory mały przyjmował 1 kapsułkę dziennie). Niestety, lekarz jest oszczędny w słowach i nie dowiedziałam się, co to oznacza. Zapytano tylko, czy było USG przezciemiączkowe - było i wszystko jest w porządku. Proszę o informację, czy ciemiączko jest powodem do niepokoju i co oznacza jego wielkość?

    Odpowiedziała

    lek. med. Katarzyna Jamruszkiewicz
    specjalista medycyny rodzinnej
    Poradnia Lekarza POZ
    Szpital Specjalistyczny im. Rydygiera w Krakowie

    Ocena obwodu główki oraz wielkości ciemiączek jest jednym z istotnych elementów badania pediatrycznego niemowlęcia. Ciemię przednie zarasta zwykle między 10. a 18. miesiącem życia dziecka. Jest to jednak jedynie orientacyjny wiek zamykania się ciemienia, zarówno wcześniejsze (nawet przed 6. mies.), jak i późniejsze jego zarastanie może występować u zupełnie zdrowych dzieci. Witaminy D3 nie można odstawić tylko na podstawie oceny wielkości ciemienia, jeśli poza tym nie stwierdza się innych nieprawidłowości u dziecka. Lekarz powinien regularnie mierzyć obwód główki, nanosząc wartości na siatkę centylową oraz oceniać palpacyjnie szwy czaszkowe i kształt czaszki, a także rozwój psychofizyczny dziecka. Odstawienie witaminy D3 należy również poprzedzić oceną gospodarki wapniowo-fosforanowej.

    Ewentualna dalsza diagnostyka jest wskazana, jeśli poza szybkim zarastaniem ciemienia przedniego obserwuje się u dziecka niepokojące objawy, takie jak: spowolnienie wzrastania, zatrzymanie/zwolnienie wzrastania obwodu główki, deformację czaszki, objawy neurologiczne, padaczkę, zaburzenia metaboliczne czy endokrynologiczne, chorobę nerek. Wówczas, w zależności od rodzaju nieprawidłowości niezbędna może być konsultacja specjalistyczna (np. neurologiczna, neurochirurgiczna, endokrynologiczna czy okulistyczna) lub badania obrazowe.

    W przypadku Pani synka nie pisze Pani o deformacji główki czy innych niepokojących objawach, dodatkowo dziecko miało wykonane przezciemiączkowe USG, więc zapewne nie ma powodów do niepokoju. Obecnie, od urodzenia do 6. miesiąca życia zaleca się podaż witaminy D3 400 IU na dobę, bez względu na to czy dziecko jest karmione piersią czy mlekiem sztucznym. Podaż witaminy D3 w diecie uwzględnia się u dzieci powyżej 6. miesiąca, wówczas jednak dobowe zapotrzebowanie na tę witaminę jest większe. Proponuję regularne badanie dziecka przez pediatrę, kontrole przyrostu obwodu główki oraz powrót do podawania 400 IU witaminy D3 dziennie.

  • Niewydolność przedniego więzadła krzyżowego
    Dwa miesiące temu doznałam na treningu kontuzji kolana. Na wyniku USG opisano: PCL wygięte ku tyłowi, jak w niewydolności ACL, a na wyniku rezonansu uwidoczniono zerwanie ACL. Czy mam się martwić, potrzebuję zabiegu?
    Więcej

    Pytanie nadesłane do redakcji

    Mam 15 lat. Dwa miesiące temu doznałam na treningu kontuzji kolana. Miałam kilka badań, w tym USG i rezonans magnetyczny. Na wyniku USG opisano: PCL wygięte ku tyłowi, jak w niewydolności ACL, a na wyniku rezonansu uwidoczniono zerwanie ACL, nie napisano jaki to stopień. Czy mam się martwić, potrzebuję zabiegu? Co oznacza niewydolność ACL?

    Odpowiedział

    dr hab. med. Jerzy Sułko
    Oddział Ortopedyczno-Urazowy
    Uniwersytecki Szpital Dziecięcy w Krakowie

    Zacznijmy od wyjaśnienia pojęć. Skróty PCL i ACL oznaczają nazwy więzadeł w stawie kolanowym, od pierwszych liter angielskiej nazwy. PCL - posterior cruciate ligament, czyli tylne więzadło krzyżowe. ACL - anterior cruciate ligament, czyli przednie więzadło krzyżowe. Niewydolność ACL oznacza niewydolność przedniego więzadła krzyżowego, czyli świadczy o jego uszkodzeniu.

    Po 2 miesiącach od urazu można dokładniej ocenić klinicznie stan kolana - wykonujemy pewne testy, które nas informują m.in. o stabilności kolana. Na podstawie tych badań możemy ocenić, czy kolano jest stabilne, czy też nie. Do podjęcia pewnych decyzji leczniczych, poza badaniem, potrzebny jest też wywiad dotyczący aktualnego stanu - czy i jakie dolegliwości zgłasza pacjent.

    Jeśli badanie kliniczne wykazuje cechy uszkodzenia więzadła, a badania obrazowe (USG, MRI) potwierdzają to - czyli wykazują cechy uszkodzenia więzadła - należy rozważyć leczenie operacyjne. Jeśli nie występują dolegliwości, a więzadło nie jest uszkodzone całkowicie, to nie ma jednoznacznych wskazań do leczenia operacyjnego. Wtedy chory wymaga odpowiedniego postępowania i dalszej obserwacji, może bowiem potrzebować takiego leczenia w przyszłości.

    Podsumowując, do decyzji o leczeniu operacyjnym kolana konieczne jest połączenie elementów - wywiadu uzyskanego od chorego, badania klinicznego i badania obrazowego.

  • Zespół Recklinghausena
    3-letnia córka ma 3 plamy na skórze w kolorze kawy z mlekiem. Jedną ma praktycznie od urodzenia, a dwie kolejne pojawiły się niedawno. Jedna na udzie jest bardzo duża i składa się jakby z kilku mniejszych ze sobą połączonych i postrzępionych.
    Więcej

    Pytanie nadesłane do redakcji

    3-letnia córka ma 3 plamy na skórze w kolorze kawy z mlekiem. Jedną ma praktycznie od urodzenia, a dwie kolejne pojawiły się niedawno. Jedna na udzie jest bardzo duża i składa się jakby z kilku mniejszych ze sobą połączonych i postrzępionych. Byłam u pediatry, który stwierdził, że to nic takiego i wysłał do dermatologa. Dermatolog powiedział, że taka uroda i że będziemy się tym martwić, gdy urośnie. Naczytałam się o zespole Recklinghausena. Córka ma tylko te plamy, nic innego. Czy istnieje ryzyko tej choroby? Jak można wykluczyć tę chorobę?

    Odpowiedziała

    dr med. Iwona Sawionek
    Oddział Neurologii i Pediatrii
    Samodzielny Publiczny Dziecięcy Szpital Kliniczny w Warszawie

    Choroba, o której mowa w pytaniu, to neurofibromatoza typu 1 (NF-1), inaczej choroba Recklinghausena. Należy do grupy chorób skórno-nerwowych, czyli tzw. fakomatoz. Są to choroby mające podłoże genetyczne. Ich przebieg jest bardzo różnorodny, nawet u osób w tej samej rodzinie, od bardzo łagodnego do ciężkiego.

    Kryteria rozpoznawania są ściśle określone. Co do zmian skórnych to stwierdzenie co najmniej 5 plam o średnicy ≥5 mm przed okresem dojrzewania lub 6 plam o średnicy ≥15 mm w późniejszym okresie, stanowi kryterium diagnostyczne NF-1. Bierze się pod uwagę również inne objawy wymienione w 7-punktowym kryterium diagnostycznym. Możliwe jest także wykonanie badań genetycznych u osób z objawami sugerującymi chorobę.

    Trzeba pamiętać, że w populacji ok. 10-15% zupełnie zdrowych osób posiada plamy na skórze. Bardzo słuszna była uwaga konsultującego dziecko dermatologa, który zwrócił uwagę na konieczność obserwacji zmian skórnych w dalszych latach.

    Jeśli chcemy ocenić problem konkretnego dziecka, to można udać się na konsultację do poradni neurologicznej. Lekarz neurolog zbierze dokładny wywiad, zbada dziecko, oceni zmiany skórne oraz ewentualną obecność innych objawów. Jeśli będzie taka konieczność, zaleci badania dodatkowe. Może również zalecić dalszą obserwację i kontrolę.

    W Warszawie ośrodkiem mającym największe doświadczenie w leczeniu fakomatoz jest klinika i poradnia neurologiczna IP CZD.

    Piśmiennictwo:

    Rowland L.P. (red.): Neurologia Merritta. Wyd. II polskie. Kwieciński H., Kamińska A.M. (red.). Elsevier Urban&Partner 2008
    Zespół von Recklinghausena (Neurofibromatoza typu 1). Maciej Sałamacha M. i wsp.: Journal of Onkology. 2011. 61 (6)