27 listopada 2014 roku
poczta
zaloguj się
 
Poczet Lekarzy
medycyna praktyczna dla pacjentów

Parametry wyszukiwania:

 Wszyscy  A B C Ć Č D E F G H I J K L Ł M N O P Q R S Ś T U V W Y Z Ź Ż

Wyniki wyszukiwania

« Wstecz      Dalej »
Lekarz Paweł Góra

Okulista

Okulistyka

Lekarz Marta Górecka

Okulista

Okulistyka

Lekarz Barbara Górska

Okulista

Okulistyka

Lekarz Aleksander Grabowski

Okulista, Radiolog

Okulistyka, Radiologia i diagnostyka obrazowa

« Wstecz      Dalej »

Poczet Lekarzy zawiera wyłącznie wizytówki stworzone przez lekarzy. Jesteś lekarzem i nie ma Cię w bazie: stwórz wizytówkę!

Przeczytaj też

  • Jaki standard operacji zaćmy refunduje NFZ?
    Polski Związek Niewidomych zwrócił się do ministra zdrowia o precyzyjne określenie, jaki jest standard operacji zaćmy refundowany ze środków NFZ, w tym przede wszystkim, jaki rodzaj soczewek gwarantuje w tej procedurze płatnik. Jednocześnie Związek zaprotestował przeciwko kolejnej obniżce wyceny przez NFZ operacji zaćmy.
    Więcej

    Polski Związek Niewidomych zwrócił się do ministra zdrowia o precyzyjne określenie, jaki jest standard operacji zaćmy refundowany ze środków NFZ, w tym przede wszystkim, jaki rodzaj soczewek gwarantuje w tej procedurze płatnik. W rozporządzeniu Ministra Zdrowia z dnia 20 października 2014 r. w tej sprawie jest jedynie zapis, że są to soczewki zwijalne.

    - Jest to zbyt ogólne określenie. Wiemy bowiem, że obecnie zwijalnych soczewek jest kilka rodzajów: jednoogniskowe, wieloogniskowe, toryczne. Każde z tych rodzajów ma inne zastosowanie w korekcji widzenia i z uwagi na złożoność technologii produkcji ma inne ceny - komentuje Anna Woźniak-Szymańska, prezes PZN.

    - Różnice cen są na tyle znaczące, że wątpliwym jest, aby w ramach aktualnej wyceny przez NFZ procedury usunięcia zaćmy możliwe było sfinansowanie każdego rodzaju soczewek zwijalnych - dodaje. - Koniecznym jest zatem uczciwe poinformowanie pacjentów, w jakim zakresie NFZ finansuje te operacje, a co nie mieści się w tym limicie.

    Według Związku, jest to kluczowa informacja potrzebna pacjentowi do podjęcia decyzji o wyborze sposobu własnego leczenia: czy wybierze bezpłatne leczenie w placówkach posiadających kontrakt na to świadczenie z NFZ, czy też postanowi leczyć się odpłatnie.

    - Obecnie, decydując się na odpłatne leczenie zaćmy, pacjenci nie są w stanie porównać cen, gdyż nie ma określonego standardu, do jakiego mogą się odnieść. Wiemy, że ceny operacji zaćmy w kraju są niezwykle zróżnicowane. Wiemy też, że operacje odpłatne z wszczepem soczewek zwijalnych jednoogniskowych są zazwyczaj wyższe niż obecny limit NFZ. Nie wiemy, dlaczego tak się dzieje - mówi Małgorzata Pacholec, Sekretarz Generalny PZN.

    "Nie wiemy też, na jakim poziomie leczeni są pacjenci w ramach umów z NFZ w porównaniu z pacjentami leczonymi prywatnie. Czy droższe leczenie oznacza lepsze leczenie? A może limit określony przez NFZ oznacza niską jakość świadczenia?" - pytają pacjenci w liście do szefa resortu zdrowia.

    Jednocześnie Polski Związek Niewidomych zaprotestował przeciwko kolejnej obniżce wyceny przez NFZ operacji zaćmy "bez wyjaśnienia przyczyn i przedstawienia skutków społecznych tej decyzji". PZN uważa, że obniżka ta wcale nie zwiększy liczby wykonywanych zabiegów i nie zmniejszy kolejek oczekujących.

    - Obawiamy się natomiast, że spowoduje pogorszenie jakości wykonywanych zabiegów, wymuszając na świadczeniodawcach redukcję kosztów, którą najprościej dokonać poprzez używanie tańszych materiałów - przyznaje Woźniak-Szymańska.

    - Nie wiemy, jakie rezultaty wywołała obniżka z 1 stycznia 2014 r, kiedy to NFZ zmniejszył wycenę tej procedury o prawie 20%. Nie wiemy, jakie są też przesłanki do dalszej obniżki o kolejne 2 punkty tj. o 104 zł. Dlatego nie zgadzamy się na dokonywanie oszczędności w budżecie NFZ kosztem zdrowia Polaków = dodaje Pacholec.

    "Pacjenci mają prawo wiedzieć, w jakim zakresie mogą liczyć na bezpłatne leczenie zaćmy, a w jakim zakresie muszą pokryć je z własnych środków" - czytamy w liście PZN, który liczy na "wyczerpujące wyjaśnienia w tej sprawie oraz na odpowiednią zmianę zapisów w rozporządzeniu precyzyjnie określających standard procedury usunięcia zaćmy".

    - Po tym jak w październiku, po fali protestów ze strony chorych i lekarzy, Ministerstwo Zdrowia wycofało się z pomysłu wprowadzenia ograniczeń w dostępie do operacji uśnięcia zaćmy, teraz NFZ postanowił obniżyć wycenę tego świadczenia. Obawiamy się, że w efekcie chorym wszczepiane będą tańsze soczewki o gorszej jakości – mówi Pacholec. – Ośrodki wykonujące zabieg usunięcia zaćmy w ramach NFZ nie są już w stanie zaoszczędzić na niczym innym, jedynie na używanych materiałach, a koszty tych oszczędności poniosą bezpośrednio chorzy.

    Biorąc pod uwagę ilość zabiegów, które rocznie przeprowadza się w Polsce (w zeszłym roku było ich ok. 187 tys.) zaproponowane przez NFZ obniżenie wyceny o 2 punkty mogłoby przynieść budżetowi oszczędności w wysokości ok. 20 mln zł - wylicza Pacholec. - To zrozumiałe, ze NFZ w ten sposób szuka pieniędzy na sfinansowanie reformy onkologicznej - ale nie godzimy się na to, by odbywało się to kosztem obniżania jakości używanych materiałów, przekładającego się na gorszą jakość widzenia chorych po operacji zaćmy – podkreśla.

  • Szpital wygrywa z NFZ w sądzie
    Szpital Miejski w Rudzie Śląskiej wygrywa batalię sądową z Narodowym Funduszem Zdrowia w sprawie kontraktu na okulistykę.
    Więcej

    Szpital Miejski w Rudzie Śląskiej wygrywa batalię sądową z Narodowym Funduszem Zdrowia w sprawie kontraktu na okulistykę. Prezes Narodowego Funduszu Zdrowia musi ponownie rozpatrzyć skargę szpitala i jeszcze raz zbadać oferty z 2012 roku na świadczenie usług okulistycznych. Tym samym pojawiła się szansa na odzyskanie kontraktu przez rudzką okulistykę. Decyzja Naczelnego Sądu Administracyjnego jest ostateczna.

    NSA uznał, że ubezpieczenie szpitali od zdarzeń medycznych było obligatoryjne i powinno być wymagane przy badaniu ofert na kontrakty zdrowotne w pierwszym półroczu 2012 roku., kiedy toczyły się postępowania konkursowe na okulistykę. Rudzki szpital wykupił takie ubezpieczenie. Tymczasem kontrakty na okulistykę dwa lata temu otrzymały podmioty, które takiego ubezpieczenia nie miały.

    - Szkoda, że NFZ od razu nie chciał uznać naszych argumentów i trzeba było wyroków sądów dwóch instancji - podkreśla prezydent Rudy Śląskiej Grażyna Dziedzic. - Na takim przedłużaniu sprawy cierpią pacjenci z Rudy Śląskiej i najbliższych okolic, którzy żeby leczyć choroby oczu, muszą jeździć aż do katowickich szpitali - dodaje.

    Batalia o kontrakt dla rudzkiej okulistyki toczy się już od prawie 3 lat. Przypomnijmy, że rudzki szpital był jednym z 4 w województwie śląskim, który nie otrzymał w 2012 roku trzyletniego kontraktu na świadczenie usług okulistycznych w warunkach hospitalizacyjnych. Odwołanie szpitala od wyników konkursu nie przyniosło żadnego efektu. Ówczesny dyrektor Śląskiego Oddziału NFZ odrzucił zastrzeżenia Szpitala Miejskiego w Rudzie Śląskiej. Podobnie uczynił we wrześniu 2012 roku prezes NFZ.

    W tej sytuacji rudzki szpital zaskarżył decyzję prezesa NFZ do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. W przesłanym pozwie prezes rudzkiego szpitala Sławomir Święchowicz, podkreślił, że zarówno Dyrektor Śląskiego Oddziału, jak i prezes NFZ, dopuścili się "uchybień o charakterze proceduralnym oraz naruszyli przepisy prawa materialnego". Najważniejsze z nich dotyczą obowiązku posiadania ubezpieczeń od zdarzeń medycznych, które przy badaniu dopuszczenia ofert do dalszego postępowania zostały przez NFZ całkowicie pominięte.

    W swoim pozwie Szpital Miejski w Rudzie Śląskiej zwrócił uwagę na fakt, że rozpatrując odwołanie szpitala NFZ nie dokonał ponownego zbadania ofert biorących udział w tym postępowaniu, nie udostępnił informacji dotyczących szczegółowej oceny ofert, a także zawarł z innymi podmiotami umowy przed rozpatrzeniem odwołania szpitala, co jest niezgodne z przepisami.

    WSA w Warszawie przyznał rację stronie skarżącej. Sąd uznał, że prezes NFZ nie zbadał należycie sprawy, całkowicie pominął zarzut dotyczący braku ubezpieczenia od zdarzeń medycznych u innych oferentów, nie zbadał ofert i akt, a dodatkowo zawarł umowy z naruszeniem przepisów. Sąd Administracyjny uznał, że takim działaniem NFZ naruszył dwie podstawowe zasady Kodeksu Postępowania Administracyjnego tj. zasadę pogłębiania zaufania obywateli do prawa oraz zasadę wyczerpującego i wszechstronnego działania w zakresie zebrania i oceny materiału dowodowego.

    W uzasadnieniu decyzji WSA w Warszawie czytamy, że "w toku ponownego postępowania prezes NFZ będzie zobowiązany dokonać ponownie analizy całego materiału dowodowego, która pozwoli na podjęcie właściwej decyzji, zgodnej z treścią przepisów ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej".

    Od tego rozstrzygnięcia odwołał się NFZ, który złożył skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Fundusz podkreślił w niej m.in., że udostępniając Szpitalowi Miejskiemu w Rudzie Śląskiej oferty konkurentów, naruszyłby prawo w zakresie ochrony danych osobowych i tajemnicy handlowej.

    - Nie zgodziliśmy się z tą argumentacją, stąd też w piśmie do sądu wskazaliśmy, że w sprawie rudzkiej okulistyki otwarte zostało postępowanie administracyjne, a co za tym idzie, powinno dojść do ujawnienia i zbadania wszystkich okoliczności związanych ze sprawą - komentuje Sławomir Święchowicz, prezes rudzkiego szpitala. - Powinniśmy mieć dostęp do wszystkich materiałów związanych z punktacją i jej uzasadnieniami - dodaje.

    Ostatecznie NSA w sprawie kontraktu na okulistykę przyznał rację Szpitalowi Miejskiemu w Rudzie Śląskiej.

    - Teraz ruch jest po stronie prezesa NFZ - mówi Święchowicz. – W toku formalnego badania ofert Fundusz musi uwzględnić to, czy na etapie składania ofert poszczególne placówki medyczne posiadały ubezpieczenie od zdarzeń medycznych, gdyż w tamtym okresie było to obligatoryjne. My takie posiadaliśmy, a z naszych informacji wynika, że część podmiotów, które otrzymały kontrakt, takiej polisy nie miało. Będziemy starali się odzyskać kontrakt na okulistykę - wyjaśnia prezes rudzkiego szpitala.

    - Mam nadzieję, że przy tej okazji uda nam się zakończyć raz na zawsze spekulacje dotyczące rzekomych nieprawidłowości przy sporządzaniu oferty na świadczenie usług okulistycznych. Przypomnę, że jedna z wpływowych osób w mieście usiłowała wmówić mieszańcom, że szpital nie otrzymał kontraktu, bo nie wykazał całego sprzętu. Informacja ta jest całkowicie nieprawdziwa, a cały sprzęt został wpisany w ofercie - komentuje prezydent Dziedzic.

    Szpital Miejski w Rudzie Śląskiej ubiegał się o kontrakt w wysokości 2,5 mln złotych w przeliczeniu na rok. Rozstrzygnięty na początku 2012 roku konkurs obejmował 3 lata. Nie czekając na rozstrzygnięcie procedury odwoławczej zareagowała prezydent Grażyna Dziedzic, która uruchomiła w 2012 roku wraz z władzami szpitala specjalny program operacyjnego leczenia zaćmy i jaskry. Dzięki przekazanym z budżetu miasta pieniądzom rocznie w szpitalu wykonuje się około 300 - 350 operacji zaćmy.

    - Od początku nie mogliśmy się pogodzić z brakiem kontraktu NFZ na prowadzenie okulistyki. Skoro nasze odwołania od decyzji NFZ nie przyniosły skutku, uznałam, że trzeba zapewnić mieszkańcom Rudy Śląskiej szpitalną opiekę okulistyczną – podkreśla Grażyna Dziedzic. - Komercyjna operacja zaćmy w naszym szpitalu to koszt około 3500 zł. Pacjenci z Rudy Śląskiej płacą jednak tylko niewielką część tej kwoty, około 700 zł. Jeżeli kogoś nie stać na taki wydatek, może zwrócić się do Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej z wnioskiem o dofinansowanie leczenia - tłumaczy prezydent Rudy Śląskiej.

  • Zez ukryty
    Proszę o informacje na temat subiektywnych objawów zeza ukrytego. To co wiem, to tylko ogólnikowe informacje. W wyniku różnych zdarzeń nastąpiło kiedyś poważne obniżenie ostrości wzroku w jednym oku, oku mocno krótkowzrocznym. Obecnie stwierdza się jedynie poczucie światła, ruchy ręki itd.
    Więcej

    Pytanie nadesłane do redakcji

    Proszę o informacje na temat subiektywnych objawów zeza ukrytego. To co wiem, to tylko ogólnikowe informacje. W wyniku różnych zdarzeń nastąpiło kiedyś poważne obniżenie ostrości wzroku w jednym oku, oku mocno krótkowzrocznym. Obecnie stwierdza się jedynie poczucie światła, ruchy ręki itd. Było lepiej!
    Drugie oko jest także krótkowzroczne. Zez ukryty został potwierdzony przez specjalistów, ale bez pisemnego potwierdzenia. Przepisane szkła pryzmatyczne są pomocne w niwelowaniu nieprzyjemnych odczuć, ale nie jest to constans. Wg mnie z powodu innych okoliczności, tj. przebytego masywnego krwotoku z naczyniówki oka zaistniałego podczas witrectomii z emulsyfikacją. Ten krwotok groził enukleacją gałki ocznej. Była to już 3. operacja, poprzednie to opasanie i wgłobienie! Powstały po tej ostatniej operacji zaburzenia w przepływie krwi w tętnicy ocznej i tętnicach pozagałkowych. O przepływie krwi w żyłach gałki ocznej nie wspomina się z powodu stałej obecności w gałce ocznej oleju silikonowego, który to olej uniemożliwia dokładne badanie (USG dopler). Subiektywnie stwierdzam, że każda zmiana ciśnienia atmosferycznego i ciśnienia krwi, to jednoczesne powstawanie tych nieprzyjemnych objawów, podobnych do objawów TIA. To samo stwierdzam po każdym wysiłku, zdenerwowaniu itd. Rozważam w obecnym czasie enukleację gałki ocznej, bo chcę jeszcze jako tako funkcjonować. Różne próby całkowitego zasłaniania operowanej gałki ocznej są niemożliwe. A to trwa już 10 lat!

    Odpowiedziała

    dr n. med. Beata Kaczmarek
    Instytut Leczenia Zeza w Krakowie

    Zez ukryty polega na okresowym zezowaniu w momencie, gdy zez się zdekompensuje. W pozostałym czasie oczy ustawione są równolegle dzięki kontroli mózgu.

    Bardzo znaczne obniżenie ostrości wzroku w jednym oku sprzyja powstawaniu zeza, ponieważ gorsze widzenie zmniejsza kontrolę mózgu nad oczami. W chwilach ujawnienia się zeza możne powstawać podwójne widzenie i to nawet niezależnie od bardzo niskiej ostrości widzenia w drugim oku.

    Dodatkową uciążliwością w przypadku zeza ukrytego bywa uczucie napięcie mięśni zewnątrzgałkowych, jako wyraz kontroli nad tymi mięśniami.

  • Zez rozbieżny do dali
    Od pewnego czasu zauważyłem, że kiedy patrzę na punkt oddalony od głowy o 1,2 metra, oczy patrzą normalnie. Kiedy zaś patrzę w dal, robi się zez rozbieżny. Pogorszył się też wzrok w ciągu tego roku. Na jednym oku mam 2,5 cylinder, na drugim - 0,75. Co to może być?
    Więcej

    Pytanie nadesłane do redakcji

    Od pewnego czasu zauważyłem, że kiedy patrzę na punkt oddalony od głowy o 1,2 metra, oczy patrzą normalnie. Kiedy zaś patrzę w dal, robi się zez rozbieżny. Bardzo mnie to krępuje. Jest tak od około roku, wcześniej tego nie było. Widzę nawet na zdjęciach, że jest inaczej. Miałem kilka urazów głowy, ale nic poważnego. Pogorszył się też wzrok w ciągu tego roku. Na jednym oku mam 2,5 cylinder, na drugim - 0,75. Co to może być? Bardzo mi to przeszkadza w normalnym funkcjonowaniu. Proszę o pomoc.

    Odpowiedziała

    dr n. med. Beata Kaczmarek
    Instytut Leczenia Zeza w Krakowie

    Prawdopodobnie rozwinął się u Pana zez rozbieżny do dali. Często ma on tendencję do narastania z biegiem czasu. Często też wymaga leczenia operacyjnego.

    Trochę niepokojący jest fakt przebycia kilku urazów głowy. Sądzę, że wymaga Pan badania okulistycznego celem określenia charakteru zeza, wykluczenia zmian neurologicznych powstałych na skutek urazów głowy oraz zaplanowania dalszego leczenia.

  • Dłuższa droga do okulisty i dermatologa
    Od 1 stycznia 2015 r. do specjalistów w dziedzinie okulistyki i dermatologii trzeba mieć skierowanie. Wprowadzenie skierowania jest sprzeczne z działaniem deklarowanym przez Ministerstwo Zdrowia, bo utrudni życie pacjentom, a nie skróci kolejek do okulistów i dermatologów – uważa Krzysztof Łanda, założyciel Fundacji Watch Health Care.
    Więcej

    Od 1 stycznia 2015 r. do specjalistów w dziedzinie okulistyki i dermatologii trzeba mieć skierowanie. Zmiana jest wprowadzana przez resort zdrowia w ramach pakietu kolejkowego, który ma skrócić czas oczekiwania chorych na leczenie i poprawić dostęp do specjalistów. – W rzeczywistości będzie kolejną barierą w leczeniu, bo wydłuży się droga do poradni specjalistycznej – uważa Krzysztof Łanda, założyciel Fundacji Watch Health Care.

    – Większość lekarzy POZ nie ma przygotowania dermatologicznego i okulistycznego. Nie pomogą więc pacjentom. Będą ich odsyłać do specjalistów. Wprowadzenie skierowania jest sprzeczne z działaniem deklarowanym przez Ministerstwo Zdrowia, bo utrudni życie pacjentom, a nie skróci kolejek do okulistów i dermatologów – uważa Łanda.

    Część pacjentów jeszcze w tym roku postanowiła skorzystać z łatwiejszej ścieżki leczenia. W poradni okulistycznej w Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie już wyczerpał się limit przyjęć na ten rok. Od dwóch tygodni nie można też zapisać dziecka do lekarza w NZOZ Przychodni nr 13 w Bytomiu. Podobna sytuacja dotyczy leczenia dorosłych. W spółce Dom Lekarski w Szczecinie na wizytę u okulisty trzeba czekać do marca przyszłego roku.